Jedynie prawda jest ciekawa

Brukselski ekspert: „Przewodniczący Rady UE to mediator, nie macher”

01.09.2014

Kto zostaje w dzisiejszych czasach przewodniczącym Rady UE? Tylko ten, kto posiada aprobatę Berlina. Tusk będzie musiał żonglować między interesem tych mniejszych i średnich państw członkowskich a interesem Niemiec. To zapewne nie będzie łatwe - mówi w rozmowie z portalem Stefczyk.info grecki politolog, ekspert brukselskiego think tanku European Policy Centre (EPC) Janis A. Emmanouilidis.

Stefzcyk.info: Dlaczego unijny przywódcy wybrali akurat Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej?

Janis A. Emmanouilidis: Jest ku temu kilka powodów. Wydaje mi się jednak, że u podstaw tego wyboru leżała decyzja przyznania stanowiska przewodniczącego Komisji Europejskiej chadekowi, Luksemburczykowi Jean’owi Claude’owi Junckerowi. Stało się wówczas jasne, że w ramach umowy między chadekami a socjalistami, pozycja szefa unijnej dyplomacji powinna z kolei przypaść politykowi lewicy. Wybór padł na włoską minister spraw zagranicznych Federicę Mogherini. Ponieważ  Mogherini i Juncker to politycy ze starej Unii, wszyscy byli zgodni, że co najmniej jedno z pozostałych czołowych stanowisk w UE musi przypaść komuś z państw Europy Środkowej i Wschodniej. Dlaczego akurat Tusk? Miał on silne poparcie Berlina. Niemcy uważają, że przyznając polskiemu premierowi stanowisko przewodniczącego Rady UE przyśpieszą wejście Polski do strefy euro, na czym im bardzo zależy. Z punktu widzenia Berlina im szybciej to nastąpi, tym lepiej. Wydaje mi się, że wybór padł na Tuska także ze względu na to, że większość unijnych przywódców uważa go za bardzo sprawnego polityka. Ufają, że będzie potrafił zręcznie poprowadzić pracę Rady UE.

Jedną z jego wielkich wad jest jednak brak znajomości języków. Nie mówi zbyt dobrze po angielsku, o innych językach obcych nie wspominając. Czy to nie przeszkodzi mu w pełnieniu nowej funkcji?

Zależy na ile potrafi się porozumieć, czy umie prowadzić choćby prostą konwersację po angielsku. Jedną rzeczą jest rozmowa w cztery oczy podczas negocjacji na unijnych szczytach, drugą wygłoszenie przemówienia po angielsku. To pierwsze może stanowić problem, to drugie, moim zdaniem, problemem nie jest. Podam nieco prowokujący przykład: kanclerz Niemiec Angela Merkel, choć mówi po angielsku, nigdy w tym języku nie przemawia. Także na konferencjach prasowych mówi wyłącznie po niemiecku. Merkel zna język angielski, ale nigdy nie posługuje się nim publicznie. I nikomu nie przyszłoby do głowy kwestionować jej zdolność do piastowania stanowiska szefa Rady UE, gdyby to ona miała nim zostać, a nie polski premier. Oczywiście znajomość kilku języków w Brukseli jest bardzo przydatna, pozwala m.in. prowadzić bezpośrednie negocjacje w kuluarach. Ale nie może stanowić kryterium do przyznania komuś stanowiska.

Powiedział pan, że wybór Tuska forsował Berlin. Czy to nie oznacza, że będzie on narzędziem w rękach Berlina i będzie reprezentował niemieckie interesy, choć ma być czymś w rodzaju mediatora?

Szczerze, kto zostaje w dzisiejszych czasach przewodniczącym Rady UE? Tylko ten, kto posiada aprobatę Berlina. Obecny szef Rady UE Herman van Rompuy również był oskarżany o to, że jest adwokatem niemieckich interesów. To pokazuje, że istnieje nierównowaga w Unii między państwami członkowskimi. Jeden gracz, Niemcy, jest tak dominujący  - ze względu na swoją siłę gospodarczą, swój rozmiar - że każdy, kto zostałby szefem Rady UE, musiałby brać niemiecki interes pod uwagę. I stał by się więc przedmiotem krytyki. Tusk będzie musiał żonglować między interesem tych mniejszych i średnich państw członkowskich a interesem Berlina. To zapewne nie będzie łatwe.

Złośliwcy mówią, że polski premier będzie czymś w rodzaju mistrza ceremonii, który ustala kolejność mówców na szczytach i reguluje kolejki do zakąsek przy bufecie. To polityczne stanowisko czy czysto dekoracyjne?

To na pewno nie jest stanowisko wyłącznie dekoracyjne. Przed wejściem w życie traktatu  z Lizbony w 2009 r. przewodniczącym Rady UE była każdorazowo głowa państwa lub szef rządu kraju aktualnie sprawującego prezydencję UE. Było to więc stanowisko o niewielkim znaczeniu. Van Rompuy był tak naprawdę pierwszym przewodniczącym RE na czas pełny, czyli pięć lat. To zdecydowanie zwiększyło znaczenie tej funkcji. W czasach kryzysu, jak widzieliśmy choćby w chwili wybuchu kryzysu w strefie euro, podjęcie szybkich decyzji na najwyższym unijnym szczeblu jest niesłychanie istotne. Przewodniczący Rady UE jest od tego, by doprowadzić do podjęcia tych decyzji, czyli jego zadaniem jest znalezienie kompromisu pomiędzy, często przeciwstawnymi, stanowiskami pojedynczych państw członkowskich. To zadanie zdecydowanie polityczne, a nie ćwiczenie biurokratyczne ani zabawa w mistrza ceremonii. Nie jest to jednak także stanowisko prestiżowe, w tym sensie, że jest to praca dyskretna, w tle, za kulisami. Tak działał Van Rompuy i tego ta funkcja wymaga. To mediator, nie macher. Tusk będzie przewodniczącym Rady UE, a nie prezydentem Europy. Należy o tym pamiętać.

Rozmawiała Aleksandra Rybińska

Fot. [PAP/epa]

 

 

 

Warto poczytać

  1. Orbanwiki 17.01.2018

    „Węgrzy przyjęli 1300 uchodźców i deklarują gotowość przyjmowania kolejnych”. Orban oszukał Polaków?

    Lewicowo-liberalne media sugerują, iż zostaliśmy "zdradzeni” przez naszych bratanków.

  2. 1270ragazetawyborczakuczok 11.01.2018

    Maski Opadły. Gazeta Wyborcza piórem swojego publicysty otwarcie obraża 90 proc. Polaków

    - W żadną pracę z psychologiem nie uwierzę, dopóki to nerwowe "Wymię ojca" będzie poprzedzało każdy dojazd do progu – pisze w swoim artykule dla portalu „Gazety Wyborczej” Wojciech Kuczok, pisarz i publicysta gazety.

  3. nowacka10012018 10.01.2018

    Barbara Nowacka mówi, że zabijanie dzieci do 12 tygodnia ich życia to „europejski standard”

    – Nasza ustawa przywraca normalność. Dostęp do edukacji seksualnej, antykoncepcji, opieki medycznej, a także bezpiecznej i legalnej aborcji – to nie jest nic nadzwyczajnego, to europejskie standardy.

  4. pejzaz09012017 09.01.2018

    Pejzaż z upadkiem Ikara, czyli co zmienia rekonstrukcja rządu?

    Po rekonstrukcji rządu część prawej strony rozpacza i lamentuje w sieciach społecznościowych, niektóre koterie zdążyły już nawet wskazać, iż prezydent Andrzej Duda stoi po tej stronie, po której "stało ZOMO".

  5. 1270chinczxykias 28.12.2017

    Cejrowski: To najbardziej morderczy kraj na kuli ziemskiej. Masowy zbrodniarz

    - Chiny, to najbardziej morderczy kraj na kuli ziemskiej. Tam przymusowo morduje się poczęte dzieci, jeżeli to jest drugie dziecko

  6. Tusk24112017 14.12.2017

    Nowa rola dla Tuska

    Zawsze powtarzałem, że polskie kino odniosło potężną stratę gdy Donald Tusk zdecydował się po 89 roku dążyć do kariery politycznej aniżeli filmowej.

  7. zosia05122017 05.12.2017

    Zdążyć z pomocą chorej dziewczynce. Wspieramy akcję #stawiamyzosienanogi

    Według większości specjalistów schorzenie miało sprawić, że dziewczynka nigdy nie będzie chodzić. Nigdy nie będzie samodzielna. A jednak pojawiła się nadzieja.

  8. 1270antypisa2 01.12.2017

    To się nazywa Targowica – przeciwnicy PiS od lat piszą donosy na Polskę do Europarlamentu.

    Jeden z twitterowych profili demaskujących działania opozycji opublikował listy, jakie obywatele Polski już kilka lat temu przesyłali do Parlamentu Europejskiego skarżąc się na łamanie demokracji w Polsce

CS151fotMINI

Czas Stefczyka 151/2018

PDF (5,47 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook