Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Brudziński: odprawy Tuska w iście putinowskim stylu

19.05.2014

„Pokazaliśmy, że jesteśmy odpowiedzialni. Szkoda, że rządzący nie potrafili się tak zachować, w czasach rządów PiSu” - mówi poseł PiS Joachim Brudziński.

Stefczyk.info: Rozpoczął się ostatni tydzień kampanii wyborczej do europarlamentu. Emocje związane z kampanią zdają się nie być specjalnie wysokie. Czy jest Pan spokojny o wynik wyborów?

Joachim Brudziński: Spokój to ja będę miał po komunikacie Państwowej Komisji Wyborczej, która ogłosi, że PiS te wybory wygrało. Do tego momentu czuję wewnętrzną mobilizację i motywację, jak cały sztab partii. Te ostatnie dni trzeba wykorzystać do tego, by Polaków namówić, by na wybory poszli. A jak już pójdą, żeby oddali głos na PiS. Tych wyborców, którzy zostali zdezorientowani kłamliwą narracją, że pomniejsze partie prawicowe, odwołujące się do prawicowego elektoratu są alternatywą wobec naszej formacji, musimy przekonać, że oddanie głosu na te mniejsze ugrupowania to oddanie głosu na Donalda Tuska.

Dlaczego?

Odbieranie obecnie jednego czy dwóch punktów procentowych PiSowi może oznaczać, że o tyle wzrośnie poparcie dla PO. Dlatego gorący apel i strategia na najbliższe dni – aby dotrzeć do prawicowych, konserwatywnych wyborców z przekazem, by nie marnowali głosów, by nie oddawali głosu na marginalne kanapowe partie, które de facto są pomocnikami Tuska i Platformy.

Czy to nie jest szantaż? Mówi Pan: nie głosujcie na tych, na których chcecie, żeby nie wygrał Tusk...

To nie szantaż, to racjonalny opis rzeczywistości w konkretnej przestrzeni prawnej, wynikającej z ordynacji wyborczej i systemu przeliczania głosów. Wielokrotnie o tym mówiliśmy, że przy ordynacji do PE każdy głos oddany na partię, która ma minimalne szanse na przekroczenie progu wyborczego zwiększa szansę na wygraną PO i Donalda Tuska. To nie jest szantaż. To jest opis konkretnej rzeczywistości, jaka wynika z ordynacji i systemu liczenia głosów. To jest najważniejsze zadanie, by z tą prawdą dotrzeć do wyborców. Liderzy najmniejszych partyjek w imię swoich partykularnych osobistych interesów osłabiają szansę na zwycięstwo prawicy.

Można mieć wrażenie, że sprawa agresji Rosji na Ukrainę zdominowała tę kampanię wyborczą, wybijając część partii z rytmu. Pana zdaniem ta sprawa odcisnęła swoje piętno?

Sytuacja międzynarodowa, która do dziś jest za naszymi wschodnimi granicami, obnażyła miałkość, nieskuteczność i infantylizm polskiej polityki zagranicznej tego premiera i szefa MSZ. Nasza postawa, gdy ten kryzys się rozpoczął, gdy zaczęli ginąć ludzie, gdy doszło do rozlewu krwi, gdy doszło do wkroczenia armii rosyjskiej na niepodległą Ukrainę, była dowodem, że jesteśmy partią odpowiedzialną. Tyle razy mówiono, że ewentualna wygrana PiSu oznacza wręcz wojnę... Daliśmy dowód, że w sytuacjach dramatycznych i niebezpiecznych potrafimy zachować się odpowiedzialnie. Szkoda, że rządzący nie potrafili się tak zachować, w czasach rządów PiSu. Przypomnę wszystkie impertynencje pod adresem prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego czy ataki na Jarosława Kaczyńskiego ówczesnego premiera, gdy ważyły się ważne dla Polski sprawy.

Jak Pan ocenia reakcję polityków na powódź? Niektóre komentarze wskazywały wręcz, że cała Polska szuka powodzi...

Oczywiście można tę sprawę trywializować i mówić, że szukamy na siłę powodzi w Polsce. Ale ja nie zamierzam tego trywializować. Wiem z jakimi tragediami mamy do czynienia. W wielu miejscach Polski ludziom woda zalała gospodarstwa. To nie jest tak, że politycy na potrzeby kampanii szukają powodzi. To są konkretne tragedie, wynikające z oczywistych zaniechań i oczywistej niekompetencji ludzi, którzy mając środki, mając czas nie zrobili nic, by bezpieczeństwo przeciwpowodziowe podnieść. Zmarnowano środki, czas, a dziś próbuje się przedstawiać premiera, ministrów jako osoby odpowiedzialne. Bo zwołano sztab kryzysowy, a premier ze zmarszczoną miną pochyla się nad planami ratunkowymi.

To źle, że premier interesuje się zagrożeniem powodziowym?

Odpowiedzialna władza to taka, która nie pochyla się nad wałami w chwili zagrożenia, która, nie obarcza winą za powódź lokalnego samorządu, ale która mają możliwości patrzy do przodu i zabezpiecza obywateli przed ewentualnymi skutkami żywiołów i klęsk. Ten czas został zmarnowany, środki zostały zmarnotrawione. Obecnie szefa rządu stać jedynie na złośliwości pod adresem lidera opozycji, albo na zaplanowane ustawki medialne, w czasie których Donald Tusk prezentuje zatroskaną minę i bierze udział w odprawach w iście putinowskim stylu.

Kampania wyborcza PiSu do PE przez wiele środowisk została skrytykowana. Również komentatorzy konserwatywni wskazywali na błędy. Jak Pan ocenia dotychczasową kampanię PiS?

Błędów nie robi ten, który nic nie robi. A co do krytyki... Te środowiska Jarosława Kaczyńskiego krytykują od początku lat 90. Część krytyków to niespełnieni politycy, którzy ustawiają się w kontrze do rządzących – co zupełnie oczywiste – ale mają mentalną blokadę, by w sposób rzetelny i obiektywny oceniać PiS. Jednak jeśli ktoś już na początku lat 90. wskazywał, że Jarosław Kaczyński jest politykiem już starym, schyłkowym, wypalonym, a dziś – 25 lat później – pisze to samo, to jedynie można się uśmiechnąć z lekkim politowaniem. Trzeba robić swoje.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. M. Śmiarowski/KPRM]

Słowa kluczowe:

Joachim Brudziński

,

PiS

,

Polska

,

wybory

,

polityka

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook