Jedynie prawda jest ciekawa


Bronisław Wildstein we "wSieci": Pogarda lumpenarystokracji

26.08.2016

Przez media głównego nurtu przewaliła się ostatnio fala odrazy do „kiepskich” beneficjentów programu 500+, czyli po prostu zwykłych Polaków. Celebryci licytowali się, kto zademonstruje większą abominację w stosunku do bezczelnie wypełniającej szosy hołoty, w swoich zużytych, nabytych z drugiej ręki samochodach, pchającej się do dobrych kurortów, aby degradować je i wraz ze swoim rozwrzeszczanym potomstwem świnić ongiś piękne plaże, psując wypoczynek tym, którym się on w tych właśnie miejscach należy.

Celem organizatorów kampanii było skompromitowanie programu 500+, przekonanie odbiorców, że jest on marnotrawiony i służy PiS wyłącznie do kupowania motłochu. Naturalnie nie w każdym wypadku, bo np. Ryszarda Petru do tego zbioru zaliczyć przecież nie można.
Akcja zohydzania jest elementem kampanii, którą od wyborów prowadzą media głównego nurtu. Ma ona udowodnić, że wybrani zostali nie ci, co powinni, i dlatego jak najszybciej należy odsunąć ich od władzy. Jedyną racją bytu owych mediów stało się dezawuowanie wszelkich decyzji rządu oraz prezydenta i wynajdowanie kolejnych, coraz bardziej karkołomnych uzasadnień, aby pokazać, że jakiekolwiek by one były, z natury rzeczy muszą być złe.

Przy okazji w całej krasie ujawniła się generalna postawa beneficjentów III RP, czyli po- garda do zwykłego człowieka.

W tytule użyłem określenia „lumpenarystokracja”. Chodzi o dominujące warstwy III RP, które uznają się za arystokrację, chociaż z jej etosem nie mają nic wspólnego. Tradycyjnie wyznaczany był on przez twardo określone, przechowywane w wychowaniu, normy zwane honorem. Wprawdzie z czasem ulegały one degeneracji, ale zawsze pozostawały punktem odniesienia tej grupy. Komunizm niszczył resztki arystokracji, która egzystowała obok mieszczaństwa, także charakteryzującego się zestawem oficjalnie przestrzeganych zasad. Komunizm niszczył te „przesądy”, a obok niewielkiej grupki ideologicznych fanatyków premiował najbardziej bezwzględnych i wykorzenionych karierowiczów. Z czasem ci pierwsi wyginęli lub, rozczarowani, upodobnili się do tych drugich. To owi cynicy i ich potomstwo stali się elitą państw postkomunistycznych, które, jak Polska, transformowały stare układy w nową epokę. Kiedyś ich hasło brzmiało: biada frajerom. Jego konsekwencje obserwujemy w odrazie do tego, kto nie akceptuje prezentowanego przez nich modelu życia: mohera, czyli pisiora.

Wydawać by się mogło, że postawa taka jest samobójcza. Arywiści, czyli elita III RP, to niewielka grupa, mniejszość, która nie powinna wygrywać w demokracji. Posiada ona jednak potężne narzędzia inżynierii społecznej. Dysponując mediami oraz większością ośrodków opiniotwórczych, jest w stanie stosować wobec ogółu symboliczną przemoc. Nawet w dużej części społeczeństwa potrafi wywołać poczucie wstydu wobec własnej tożsamości i chęć ucieczki przed nią. Zamiast tradycji wspólnoty oferuje również symboliczne poczucie uczestnictwa w wymarzonym świecie elity. Zachowując się w odpowiedni sposób, posługując się takimi, a nie innymi rekwizytami, można uzyskać poczucie przynależności do tych lepszych. Podstawowym jednak mechanizmem, który pozwala uzyskać ów psychiczny komfort i grupową świadomość awansu, jest odcięcie się od rodzimego środowiska. Poczucie wyższości oraz pogarda wobec niego pozwala wyobrażać sobie swoją znacznie wyższą niż realna pozycję na drabinie społecznej i daje satysfakcję przynależności do środowisk, do których inna szansa przedarcia się jest mało prawdopodobna.

W ten sposób rodzą się owi „młodzi, wykształceni z wielkich miast”, którzy wykształceni są bardzo licho, a zaczepieni w wielkich miastach od niedawna odczuwają głęboką niepewność swojego statusu.

Kompleksy, które w wymiarze narodowym usiłowała zaszczepić Polakom pedagogika wstydu III RP, mają również swój klasowy wymiar. Doceniać wartość narodowej wspólnoty mogą przecież jedynie mohery, czyli zaściankowe wieśniaki, które nie wiedzą, co się nosi w wielkim świecie. Serwowana nam przez dominujący nurt kultury „sztuka krytyczna” nie tylko nie jest sztuką, lecz jest narzędziem propagandy, która ma zohydzić tego innego: kiepskiego i jego poczucie tożsamości.

Kampania odrazy do zwykłego, raczej gorzej uposażonego Polaka, która przetacza się dziś przez media, to kolejna odsłona tej samej wojny. Nie oszukujmy się, dotąd przyniosła ona plon: wstręt do własnej, karykaturalnie przedstawionej tradycji i jej rzeczników uzyskał nie tylko szeroki, lecz i patologiczny w swoim natężeniu rezonans. Ostatnie wybory pokazują stopniową zmianę tendencji, ale, jak to w ludzkiej rzeczywistości, nic nie jest przesądzone.

Bronisław Wildstein

Tekst pochodzi z najnowszego numeru tygodnika "wSieci"

Warto poczytać

  1. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  2. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  3. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  4. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  5. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  6. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  7. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  8. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook