Jedynie prawda jest ciekawa


Braun: W postPRL-u mamy wymiar niesprawiedliwości

05.11.2014

Rozmowa z Reżyserem Grzegorzem Braunem.

Stefczyk.info: Trybunał w Strasburgu orzekł, że w sprawach Pana procesu z Janem Miodkiem, w których został Pan skazany za nazwanie go agentem SB, doszło do złamania pańskiego prawa do wypowiedzi. Jak Pan przyjmuje to orzeczenie?

Grzegorz Braun: Sądzę, że o komentarz w tej sprawie należałoby pytać dziś nie mnie. Może lepiej pytać tych funkcjonariuszy frontu ideologicznego pełniących obowiązki dziennikarzy, którzy kolportowali przez lata kłamstwa na mój temat, dezinformując opinię publiczną. Tak robili i w sprawie mojej osoby, jak i w sprawie publicznej, czyli lustracji.

Kogo Pan ma na myśli?

Dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, PAP, a także tych stołecznych dziennikarzy, którzy dziś pracują na etatach niezależnych i niepokornych, ale przed laty nie zadawali sobie trudu, żeby szukać źródłowych informacji we Wrocławiu. Oni siedząc w stolicy reprodukowali opinie „Wyborczej”. Trzeba by pytać dziś również oportunistycznych historyków, niestety pracujących i pod szyldem IPN, którzy bojąc się własnego cienia nie świadczyli w tej sprawie o prawdzie. Listę tych oportunistów otwierają: ówczesny szef IPN we Wrocławiu, Włodzimierz Suleja – zasłużony strażnik niepamięci o korzeniach „układu wrocławskiego” – i obecny prezes IPN-u, pan Łukasz Kamiński, człowiek-guma z Wrocławia, który w ostatnich latach sprawnie przeprowadził auto-pacyfikację IPN.

Co mu Pan zarzuca? Na czym wówczas polegał jego oportunizm?

On sprawdził się jako konformista m.in. w moim procesie, a także jako członek tzw. komisji historycznej ds. inwigilacji Uniwersytetu Wrocławskiego, która rzecz tak badała, żeby ostatecznie niczego nie zbadać. Można sięgnąć do komunikatów tej komisji. Wtedy będzie jasne, jak odwracała ona kota ogonem w sprawie Jana Miodka. A i samego Jana Miodka należałoby zapytać, jak się teraz czuje po tym, jak przez siedem lat z jego inicjatywy kolportowane były kłamstwa i kalumnie na mój temat.

Został Pan w Polsce skazany przez sądy, tymczasem nie mówi Pan o sędziach...

O sądach i polskim sądownictwie mówiłem już wielokrotnie, przy innych okazjach. O postPRLowskim wymiarze niesprawiedliwości szkoda gadać. Szkoda gadać o tych łajdakach i zaprzańcach, którzy wbrew logice dwuwartościowej, nie mówiąc o poczuciu przyzwoitości, wyrokowali w mojej sprawie. Jeden z sędziów, nakazując mi przepraszanie za mówienie prawdy, wyliczył w uzasadnieniu wszelkie dokumenty IPN świadczące o pozostawaniu Jana Miodka, syna Franciszka, urodzonego w Tarnowskich Górach w 1946 roku w czynnej sieci agenturalnej SB przez 11 lat, od 1978 r. Tych dokumentów było ponad pół tuzina. Nota bene z zeznających w tej sprawie historyków jeden tylko Wojciech Sawicki nie bał się otwarcie referować wymowy tych dokumentów.

Sąd wziął je pod uwagę?

Sąd wyliczył je w obszernym uzasadnieniu wyroku, ale potem uznał, że sporządzono je „bez wiedzy i woli zainteresowanego”, czyli Jana Miodka, więc sąd nie uznaje ich za urzędowe. To powinno trafić do annałów, jako szczególny wkład tego sędziego w doktrynę prawną postPRL-u.

Pańska sprawa to był przypadek czy celowe działanie? O co mogło chodzić?

Gdy analizuje się wydarzenia zachodzące na scenie postPRLowskiej, gdzie oczywistości trzeba dochodzić przed zagranicznymi sądami, nie widać miejsca na przypadek w takich sprawach. W tym szaleństwie jest metoda. To jest system, układ. Przecież cały establishment postPRLowski wyrasta z tych samych tradycji, zawdzięcza swoje kariery tej samej kurateli, temu patronatowi, któremu wiele zawdzięcza Jan Miodek. To jest oczywiście człowiek niezmiernie utalentowany, o wyjątkowym dorobku – jako językoznawca i osobowość telewizyjna. Jednak on swój autorytet usiłował wykorzystać oszukańczo dla agitowania Polaków w sprawach nie mających nic wspólnego z jego kompetencjami – w ważnych sprawach publicznych, do jakich zaliczam sprawę lustracji w Polsce. Warto przypomnieć, że na początku 2007 r. wziął udział, w charakterze jednego z inicjatorów, w kolejnej kampanii antylustracyjnej, wszczętej przez „GWiazdę śmierci”.

W jaki sposób stał się „twarzą” tej kampanii?

Udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej” pod dramatycznym tytułem: „Zgotujemy sobie piekło”. Tym piekłem miało być zobowiązanie samodzielnych pracowników naukowych do deklarowania na piśmie, czy byli kapusiami komunistycznej bezpieki. To właśnie Jan Miodek nazwał piekłem. Wtedy właśnie dowiedziałem się z moich źródeł, że ma on prywatne, bardzo konkretne powody, bo obawiać się lustracji. Gdy został wywołany do tablicy po nagłośnieniu przeze mnie jego wcześniejszych afiliacji, Jan Miodek udzielił kolejnego wywiadu, w którym mówił, że „podpisał jak idiota”. Ja nigdy bym nie użył takich słów na określenie jego działalności, ale tak stwierdził sam wybitny językoznawca. Mnie natomiast nie zależy na niczym innym niż to, żeby opinia publiczna, żeby Polacy wiedzieli, kto do nich przemawia, poucza, kto agituje - z trybuny Sejmowej, ekranu telewizora, kościelnej ambony, czy z katedry akademickiej. Dla Polaków powinno mieć znaczenie, że ktoś kto zniechęca od oczyszczenia życia publicznego z komunistycznej agentury, jednocześnie ocenia swoją własną działalność na rzecz bezpieki jako idiotyczną...

A z jakich właściwie źródeł dotarła do Pana informacja o współpracy Jana Miodka z SB?

To tajemnica zawodowa, której nie ujawniłem nawet przed Sądem Najwyższym, więc i teraz nie zamierzam.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. YouTube/PCh24.pl]

Warto poczytać

  1. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  2. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  3. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  4. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  5. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  6. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  7. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  8. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook