Jedynie prawda jest ciekawa


Bezprawie i manipulacja nie są wszechmocne

16.04.2012

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł dziś, że Rosja dopuściła się poniżającego traktowania krewnych ofiar zbrodni katyńskiej. Stwierdził także, że Rosja nie wywiązała się ze współpracy z Trybunałem ws. zbrodni katyńskiej. Trybunał, wbrew stanowisku Rosji, uznał, że zbrodnię katyńską można traktować jako zbrodnię wojenną, która nie ulega przedawnieniu, a jej sprawcy mogą być ścigani. Warto uzupełnić, że Trybunał nie orzekał kto jest odpowiedzialny za zbrodnię katyńską, to nie było w ogóle przedmiotem jego badań, bo dziś jest to rzecz oczywista i co najważniejsze udowodniona. Ten wyrok jest istotny, choć niestety nie uwzględnia wszystkich argumentów skarżących. Mimo tego jest ważny zarówno na płaszczyźnie prawnej jaki i symbolicznej.

Czy ten wyrok możemy w jakikolwiek sposób odnosić do sprawy katastrofy smoleńskiej? Moim zdaniem tak, bo pokazuje kilka ważnych kwestii.

Pokazuje, że odwoływanie się do europejskich instytucji ma sens. Zwłaszcza w sytuacji gdy stroną w sporze jest takie państwo jak Rosja, będące na bakier z przestrzeganiem reguł prawnych obowiązujących w cywilizowanym świecie. Umiędzynarodowienie katastrofy smoleńskiej, zwrócenie się o pomoc w jej wyjaśnianiu do instytucji europejskich, ale także do NATO powinno być kierunkiem przyszłych działań. Oczywiście mam świadomość, że obecna władza tego nie zrobi. To zadanie dla przyszłego rządu.

To także dowód, że opłaca się być konsekwentnym, cierpliwym, a przede wszystkim niezłomnym. Rodziny katyńskie skarżące Rosję do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka czekały cierpliwie na ten wyrok kilka lat. Ten trud się opłacił. Rodziny katyńskie są najlepszym przykładem, że walka o prawdę nie jest łatwa. Przecież zanim doszło do obecnej batalii przed Trybunałem, przez dziesiątki lat rodziny katyńskie walczyły o prawdę o ludobójstwie na polskich oficerach w dużo trudniejszych okolicznościach, bo w czasach komunistycznej dyktatury. Co więcej za tę walkę płaciły wówczas szykanami, represjami, więzieniem. Ale ich trud nie poszedł na marne. Prawda o śmierci ich najbliższych była dla nich najważniejsza.

Wyrok Trybunału jest zaprzeczeniem manipulacji i dezinformacji rosyjskich mediów, działających zapewne na zlecenie władz (w manipulacjach i dezinformacji Rosjanie i ich służby są mistrzami i ćwiczą ten fach od lat). Doskonale widać, że ubiegłotygodniowa publikacja była przygotowaniem gruntu pod dzisiejsze deklaracje strony rosyjskiej, że jest zadowolona z wyroku.

To pokazuje, że propaganda, dezinformacja, wrzutki medialne cały czas są używane przez Rosjan, tym bardziej w sytuacjach, kiedy fakty nie są dla Rosjan sprzyjające.

Sama sprawa przed Trybunałem pokazuje też faktyczny stan relacji polsko-rosyjskich. Gdyby relacje te były oparte na prawdzie i  wzajemnym poszanowaniu to Rosjanie nie stosowaliby metod rodem z poprzedniej epoki.

Skierowanie sprawy do Trybunału w Strasburgu nie było dla Rosji czymś przyjemnym. Rosjanie czynili wiele by wyrok był dla nich korzystny, zaangażowali w to wiele sił i środków, a mimo to wyrok nie jest po ich myśli. Widać było, że uważają skargę rodzin katyńskich za szkodliwą dla ich interesów. Ale z tego powodu wojna nie wybuchła. Nie wybuchnie także kiedy ws. katastrofy smoleńskiej zwrócimy się o pomoc do instytucji międzynarodowych.

Werdykt Trybunału, choć zdaję sobie sprawę, że nie do końca satysfakcjonujący, dodaje otuchy, że bezprawie, kłamstwo i manipulacja, choć są bardzo potężną bronią, nie są wszechmocne, że mają także swoje słabe strony, można je pokonać.

Ktoś powie, że porównując walkę o prawdę o katastrofie smoleńskiej z walką o prawdę o zbrodni katyńskiej zrównuje te dwie nieprzystające do siebie tragedie, że przez to obrażam pamięć ofiar sowieckiego ludobójstwa. Tym, którzy tak pomyślą, wyjaśniam, że losy zamordowanych polskich oficerów z ofiarami tragedii smoleńskiej są już na zawsze związane. Z tej zasadniczej przyczyny, że wszyscy, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej udawali się do Katynia, po to by oddać hołd, uczcić pamięć, zamordowanych polskich oficerów w 70. rocznice tej zbrodni. W tym sensie ich losy są ze sobą na zawsze splecione. I tak proszę rozumieć mój wpis.

Marcin Mastalerek, poseł PIS
[fot.PAP/Pacewicz]
CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook