Jedynie prawda jest ciekawa

"Bez rozłamu wśród kleru nie dacie rady"

18.12.2011

W Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego odbyła się promocja książki ks. Bonieckiego pt. "Lepiej palić fajkę, niż czarownice...".

Przy tej okazji ksiądz Boniecki rozmawiał z Moniką Olejnik - w atmosferze wspólnoty salonu, w atmosferze wyższości nad "ciemną" hierarchą kościelną, która nakazała ks. Bonieckiemu ograniczenie wystąpień medialne do "Tygodnika Powszechnego". A nakazała - warto pamiętać - bo ks. Boniecki głosił tezy sprzeczne z postawą całego Kościoła, skutecznie rozbijając i dezorientując opinię katolicką.

Ks. Boniecki tłumaczył się ze swoich tez - w zasadzie je podtrzymując. I tak np. wyjaśniał, że nie mógł powiedzieć, iż krzyż musi wisieć w Sejmie, bo "nie mógłby potem spojrzeć w lustro".

Ponieważ nie uważam, że krzyż musi wisieć w Sejmie, tak jak nie uważam, że absolutnie trzeba go usunąć z Sejmu.

Z kolei w kwestii związków partnerskich osób tej samej płci kapłana podkreślił, że jest faktem, że takie związki są i jest daleki od ich potępiania - choć łaskawie uznał, że wymaganie od Kościoła, aby uznał związki gejowskie "jest postawą nietolerancyjną".

A co do promocji satanisty jako autorytetu w TVP to ks. Boniecki w ogóle się nie niepokoi:

Nergal, który robi show z diabłem, bo jak sam powiedział, diabeł dobrze się sprzedaje, nie jest satanistą, nie odprawia mszy, nie zabija dzieci, nie puszcza kwi, tylko odgrywa szatana, który moim zdaniem jest szatanem jasełkowym.

Odgrywa albo i nie odgrywa, bo gdyby tylko odgrywał, to wyznawcy satanizmu szybko by się zorientowali, i zespół Darskiego nie byłby "kultowym" zespołem tej sekty.

Patrząc na "oświeconą" aktywność ks. Bonieckiego w tak zacnym gronie, warto przywołać fragment świeżo wydanej, niezwykle wartościowej książki prof. Andrzeja Nowaka pt. "Czas walki z Bogiem. Kościół na straży polskiej wolności" (wyd. Biały Kruk, Kraków 2011), dotyczący niszczeni Kościoła przez komunistów w końcówce lat 40.:

Walka o Polskę przekształcała się w coraz bardziej otwartą konfrontację komunistycznego państwa z Kościołem. Stalin zdecydował się w tej sprawie udzielić udzielić osobistych wskazówek Bolesławowi Bierutowi podczas wizyty tego ostatniego w Moskwie, 1 sierpnia 1949 roku. Stalin tłumaczył, jak poradzić sobie z Kościołem - ostatniej przeszkody na drodze do totalnej kontroli nad polskim społeczeństwem: "Przy klerze nie zrobicie nic, dopóki nie dokonacie rozłamu na dwie odrębne i przeciwstawne sobie grupy; propaganda masowa, to rzecz konieczna, ale samą propagandą nie zrobi się tego, co potrzeba... nie nastawiacie się na rozłam... bez rozłamu wśród kleru nic nie wyjdzie."

Stalina nie ma, Bieruta nie ma, komunizm upadł, ale pewne techniki pozostały. Bo i dziś widzimy bardzo intensywne, głównie medialne, działania na rzecz podzielenia księży na tych "ciemnogrodzkich" i tych "postępowych". I wszyscy ludzie dobrej woli wiedzą, że nie jest to dzielenie mające wzmocnić Kościół.

Bez jedności Kościół swojej pozycji w Polsce nie zachowa.

Jacek Karnowski

[Fot. PAP/Grzegorz Jakubowski]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook