Jedynie prawda jest ciekawa

Będą zmiany w emeryturach. Rafalska: "Nie będzie świadczeń za cztery grosze"

16.02.2017

"Nie planujemy na razie żadnych zmian. Najniższe świadczenia podwyższyliśmy do tysiąca złotych, więc osoby je pobierające zostały zabezpieczone lepiej niż w poprzednich latach. W kolejnych nie będziemy już ich podnosić skokowo. Zostanie za to mechanizm minimalnej gwarantowanej podwyżki o 10 zł." - podkreśla w rozmowie z „Gazetą Prawną” minister Elżbieta Rafalska, odnosząc się do planów waloryzacji emerytur w 2017 roku.

Szefowa Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej poinformowała, że rząd planuje zlikwidowanie emerytur groszowych."Na pewno chcemy zlikwidować emerytury groszowe. Nie będzie już świadczeń za cztery grosze. One kompromitują państwo i podnoszą koszty administracyjne systemu. To naraża nas na śmieszność, a dodatkowo pozwala na nabywanie prawa do innych świadczeń" - mówi Rafalska. 

Minister zapewnia jednocześnie, że nie ma pomysłów, aby wprowadzić ograniczenie w łączeniu emerytur z pracą.Minister mówiła także o nieprawidłowościach związanych z wprowadzeniem godzinowej stawki minimalnej 13 zł na umowy-zlecenia. "Pierwsze informacje są szalenie niepokojące. Są podpisywane umowy zawierające kary, które pozwalają obniżyć wynagrodzenia, lub następuje innego rodzaju szukanie luk w prawie. Mamy do czynienia z próbami kombinowania, co zrobić, by płacić ludziom ponownie po 5 zł. Na razie nie chcemy generalizować i wyciągać wniosków po miesiącu, ale jeśli skokowo wzrośnie liczba umów o dzieło, nie cofniemy się przed bardziej radykalnymi rozwiązaniami" - podkreśla.

Rafalska podkreśla, że mimo iż bezrobocie w wielkich miastach praktycznie nie istnieje, jest ono dużym problemem w mniejszych miejscowościach. "Są całe enklawy, gdzie czas się zatrzymał i bezrobocie jest dwucyfrowe. To nie sytuacja, jak w Warszawie czy Poznaniu, gdzie bezrobocia praktycznie nie ma. Moją ambicją jest zaktywizowanie osób, które nie pracują po kilka lat. Może to marzycielskie, bo ich powrót na rynek pracy jest bardzo trudny" - mówi. 

W planach MRPiPS jest m.in. aktywizacja osób długotrwale bezrobotnych, w tym osób młodych oraz osób niepełnosprawnych.Minister mówi także o rezultatach programu 500+, które wskazują na wzrost urodzeń dzieci w Polsce po wprowadzeniu programu."Poważną barierą przed posiadaniem dzieci była obawa przed pogorszeniem materialnego statusu rodziny. Jeśli mamy dobrą sytuację na rynku pracy i dajemy świadczenie na dziecko do 18. roku życia, to ludzie potrafią liczyć. Są sceptycy, którzy twierdzą, że ten trend się nie utrzyma, ale ja jestem gotowa się założyć, że nadal będzie się rodzić więcej dzieci" - zapewnia minister.

Odnosi się także do zarzutu o dezaktywizację matek, z powodu pobierania świadczeń socjalnych."24 tys. zdezaktywizowanych kobiet to niewiele wobec ponad 2 mln pozostałych matek. (…) Zwracam uwagę na badania CBOS. Tam 4 proc. badanych powiedziało, że świadczenie pozwala im wysłać dzieci do żłobka, a kolejne 5 proc., że 500 plus daje im szansę na powrót do pracy. Nikt nie powiedział, że przez 500 plus nie chce pracować. Więc rozmawiajmy spokojnie, bez utrwalania obrazu, że 500 plus dezaktywizuje setki tysięcy kobiet" - podkreśla.

kk/Gazeta Prawna

[fot. Fratria]

CS146fotMINI

Czas Stefczyka 146/2017

PDF (9,21 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook