Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Barroso forsuje euroobligacje, a Tusk siedzi cicho

16.09.2011

Na ostatniej sesji Europarlamentu, szef Komisji Europejskiej Jose Barroso zapowiedział, że w najbliższym czasie przedstawi kilka opcji euroobligacji, które maja być najpoważniejszym instrumentem ratowania krajów strefy euro. Zdaniem Przewodniczącego Komisji Europejskiej niektóre z tych opcji mogą być wdrożone w ramach istniejącego Paktu Stabilności i Wzrostu, a inne będą mogły być wdrożone dopiero po zmianach wspomnianego traktatu.

Barroso stwierdził, że wdrożenie tego instrumentu wymaga wprowadzenia w życie uchwalonego wcześniej przez Grecję pakietu oszczędnościowo-prywatyzacyjnego, z czym ten kraj ma ciągle duże kłopoty.

Ponadto konieczne jest przyjęcie przez Radę Europejską tzw. sześciopaku czyli pięciu rozporządzeń i jednej dyrektywy, wprowadzającego automatyczne sankcje za nieprzestrzeganie dyscypliny finansowej, a także ostateczne uzgodnienie drugiego pakietu pomocowego dla Grecji i zatwierdzenie zmian Europejskiego Mechanizmu Stabilności Finansowej.

Wszystko wskazuje jednak, że determinacja KE w zakresie euroobligacji jest ogromna, zwłaszcza że wspierają ją znane autorytety ekonomiczne i wielcy inwestorzy giełdowi, w szczególności George Soros.

Jeszcze rok temu kiedy ten pomysł się pojawił premier Tusk był jego gorącym przeciwnikiem i w polskim Sejmie perorował, że osiągnął w Unii Europejskiej wielki sukces, bo udało mu się ten pomysł ostatecznie zablokować.

Teraz niestety siedzi cicho, choć jego przyjaciel Janusz Lewandowski zasiadający w Komisji Europejskiej musiał go chyba ostrzegać, że ten pomysł nabiera realnych kształtów i w najbliższym czasie ma być prezentowany jako oficjalne stanowisko tej instytucji.

Euroobligacje byłyby papierami wartościowymi emitowanymi w odpowiednich proporcjach przez wszystkie kraje strefy euro i przez nie także gwarantowane.

Pomysłodawcy zakładają, że ze względu na ranking finansowy Niemiec a także Francji ich rentowność byłaby bliższa rentowności obligacji niemieckich i francuskich, a nie np. hiszpańskich i czy włoskich i tym samym obsługa długów bankrutów takich jak Grecja czy Portugalia, a także krajów z coraz poważniejszymi kłopotami finansowymi takich jak Hiszpania czy Włochy, byłaby łatwiejsza, a przede wszystkim znacznie tańsza.

W ostatnich tygodniach rentowność obligacji włoskich czy hiszpańskich jest przynajmniej o 300 pkt. bazowych wyższa niż niemieckich bundów, a obligacje greckie czy portugalskie nie są w ogóle emitowane bo ich rentowność poszybowała do kilkunastu procent.

Co jest dobre dla krajów strefy euro (choć nie wszystkich), może być katastrofą dla krajów będących poza strefą euro w szczególności z bardzo wysokim długiem publicznym i ogromnymi potrzebami pożyczkowymi, właśnie takimi jak Polska.

Euroobligacje będą bowiem przyciągały inwestorów gwarancjami aż 17 krajów członków strefy euro i mimo, że ich rentowność nie będzie wysoka, to będą się sprzedawały bez problemów.

Takie kraje jak Polska z dużym długiem i ogromnymi potrzebami pożyczkowymi mimo tego, że będą oferowały papiery z wyższa rentownością będą miały kłopoty z ich ulokowaniem a rynku.

Potrzeby pożyczkowe naszego kraju na następny rok wynoszą ponad 180 mld zł i gdyby euroobligacje znalazły się na rynku, Polska może mieć poważne problemy z pożyczeniem takich pieniędzy, co więcej, za te pożyczki będzie musiała płacić więcej niż do tej pory. A i tak płacimy nie mało, bo rentowność naszych obligacji 10-letnich sięga 6 %.

Szczęśliwie dla nas na razie to rozwiązanie blokują Niemcy bo oni byliby prawdopodobnie jedynym krajem spośród członków strefy euro, który za obsługę swojego długu musiałby płacić więcej niż dotychczas.

Dlaczego jednak w tak fundamentalnej sprawie dla naszej przyszłości, cicho siedzi premier Donald Tusk, choć wcześniej grzmiał, że Polska nie może do takiego rozwiązania dopuścić?

Czyżby uważał, że po październikowych wyborach już nie będzie rządził i chce ten „pasztet” zostawić swoim następcom?

Niezalezna.pl/Zbigniew Kuźmiuk

[fot.PAP/Grzegorz Jakubowski]





CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook