Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Balazs: "Nie rozumiem zachowania PSL w tej sprawie"

21.12.2014

Ludowcy przyjęli w swoje szeregi już 10 byłych działaczy palikociarni. Czy ten ruch zaszkodzi czy pomoże PSL-owi rozmawiamy z Arturem Balazsem, byłym ministrem rolnictwa w kilku gabinetach.

STEFCZYK.INFO: Gdy dowiedział się pan, że ludzie od Palikota przechodzą do PSL, to pomyślał pan sobie: „wreszcie!”, czy „szkoda, że tak późno!”?

Artur Balazs: W zasadzie ani tak, ani tak. Bardziej pomyślałem, że gdy okręt tonie, to kto może, to się ratuje. I, że to jest takie zachowanie, którego ja w polityce niezbyt lubię. Złamanie wszelkich zasad lojalnościowych i ucieczka z tonącego okrętu.

To nałożyło się na dobry wynik ludowców w wyborach samorządowych, a więc pojawiła się nadzieja, że uda się ten wynik przenieść na wybory parlamentarne i że dostaną jakieś miejsca na listach. Ale to nie jest zachowanie z mojej bajki i takie, które w polityce powinny obowiązywać. Daleki jestem od Palikota i uważam, że on wyrządza polskiej polityce wielkie szkody, więc to, iż schodzi ze sceny politycznej to dobrze, ale ten wybór jego byłych działaczy uważam za ucieczkę z tonącego okrętu.

Zadając to powyższe pytanie bardziej chodziło mi o zachowanie PSL, które przyjmując tych polityków od Palikota, pokazało swoje prawdziwe oblicze.

Nie za bardzo rozumiem zachowania PSL w tej sprawie. Bo tak: koalicja nie jest zagrożona. Głosowania w parlamencie nie są zagrożone. To jest ostatni rok, w którym się nic nie wydarzy, a ci ludzie od Palikota, to ludzie z zupełnie innej bajki, bez kręgosłupa ideowego, więc to duże obciążenie dla PSL branie ich do siebie. Nie znam prawdziwych przyczyn otwarcia się ludowców na tych ludzi, nie rozumiem tego.

Czy faktycznie jest to niezrozumiałe? PSL to partia w prostej linii wywodząca się z ZSL. Czy widzi pan wśród nich jakiś rys ideowy? Pod tym względem przypominają ugrupowanie Palikota. Może im jest już wszystko jedno, kto wśród nich będzie?

Ja nie widzę tu jasnego celu politycznego. PSL walczy o rząd dusz na wsi. Ludzie Palikota, de facto walczący z Kościołem, dla terenów wiejskich, dla prowincji, nie są dobrą propozycją. Mam wątpliwości, czy jest w ogóle w tym jaki poważny zamysł polityczny, czy jakiś prosty rachunek polityczny, którego i tak nic nie wynika.

PSL jest ugrupowaniem, i nie można tu udawać, że jest inaczej, które jednak trochę oczyściło się z tego „kurzu” zeteeselowskiego, dziś to jest zupełnie inne ugrupowanie, z którym każdy, myślę, iż zarówno Platforma jak i PiS chętnie zawarłby koalicję po wyborach.

PSL nie ma potrzeby zgarniania ludzi kompletnie bezideowych, a których głównym przesłaniem wypisanym na sztandarach była walka z Kościołem i to w sposób poniżający i kompromitujący i całkowicie zaprzeczający temu, co reprezentuje sobą PSL. Tu potrzebne jest panie redaktorze jaki zamysł polityczny i że nie do końca jest tak, jak pan mówi.

To może być jakiś doraźny ruch, który absolutnie PSL nie pomoże, bo nie otwiera on tej partii na żadne nowe środowiska, niczego politycznie nie dodaje, a rodowód tych nowych ludzi będzie utrudniał ludowcom zabieganie o poparcie na wsi. Nie wiem, czy adaptacja ludzi od Palikota nie ograniczy PSL-owi otwarcia na nowe prawicowe środowiska polityczne.

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: wPolityce.pl]

Słowa kluczowe:

Balazs

,

PSL

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook