Jedynie prawda jest ciekawa

Arogancja i pozorowany dialog

05.10.2012

Nasze negocjacje z rządem wyglądają tak, że zwołuje się spotkanie, powołuje zespoły i podzespoły, mieli się, mówi, ale z tego nic nie wynika - mówi w rozmowie ze Stefczyk.info Ilona Kwiatkowska-Falkowska, wiceszefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Stefczyk.info: Z relacji naszego reportera wynika, że nie przyjęto Państwa nawet w Kancelarii Premiera, odbierając złożoną petycję w... przedpokoju. Czy to prawda?

Tak. Z informacji, które przedstawiła przewodnicząca Borchulska – naszą petycję przyjęli urzędnicy piątego garnituru, nie zapraszając nawet na rozmowę. Uważamy, że jest to niezwykle lekceważące podejście, zwłaszcza, że jesteśmy dużą grupą zawodową, która ma jednak w społeczeństwie wysokie poparcie i zaufanie. Jesteśmy tym oburzone i na pewno tutaj wrócimy, będziemy protestować dalej i to się nie skończy. Niebawem zostanie zwołany zarząd krajowy, ustalimy strategię działania i na wiosnę wrócimy do Warszawy, jeśli się nic nie zmieni.

A zanosi się, żeby coś się zmieniło w tej kwestii? Mają Państwo jeszcze nadzieję na poprawę relacji?

Nie wygląda na to, aby PO zrobiła cokolwiek w kwestii poprawy bezpieczeństwa pacjentów. Aroganckie traktowanie pielęgniarek odbije się na pacjentach, bo jesteśmy zmuszane do działalności pozaszpitalnej.

Proszę przybliżyć raz jeszcze Wasze postulaty i żale z którymi przyjechałyście do Warszawy.

Przez pięć lat nie robi się nic dla naszego środowiska, a wręcz jest ono właściwie negowane we wszystkich działaniach. Nie są ustalone normy zatrudnienia pielęgniarek, nie doprosiliśmy się o ustalenie płacy minimalnej, do tego coraz częściej w oddziałach opieki zdrowotnej są wprowadzane ustawy śmieciowe. Tam, gdzie szpitale są przekształcane i komercjalizowane, to pielęgniarki są zatrudniane na kontrakty albo po prostu obniżane są pensje.

Z jednej strony mówi pani, że przez pięć lat nie robi się wiele, z drugiej ciągle słyszymy, że prowadzone są rozmowy z rządem. Jak wygląda ten dialog?

Nasze negocjacje z rządem wyglądają tak, że zwołuje się spotkanie, powołuje zespoły i podzespoły, mieli się, mówi, ale z tego nic nie wynika. Na przykład w województwie pomorskim, skąd ja pochodzę, gdy idziemy z petycją do marszałka województwa, to też nikt nas w biurze nie przyjmuje: nie ma ani wojewody, ani marszałka… To ta sama polityka z którą dzisiaj zetknęliśmy się w Kancelarii Premiera. Nazwałabym to pozorowanym dialogiem – wszystko robione jest jedynie na pokaz, aby dobrze sprzedało się w mediach, ale rzeczywiście nie ma z tego najmniejszych skutków.

Z relacji manifestujących dzisiaj pielęgniarek wyłania się także obraz środowiska pielęgniarek, które z roku na rok jest coraz starsze. Młodsze kadry wyjeżdżają za granicę?

Jak najbardziej. Średnia wieku pracowników szpitali rośnie z każdym rokiem, a nowych pielęgniarek nie przybywa. Nawet te, które kończą teraz studia, to przychodzą do szpitala na rok – najczęściej na anestezjologię albo blok operacyjny, mają roczny staż, a później wyjeżdżają do Norwegii czy Włoch. Także za parę lat będzie duży problem z tym, jak obsadzić dyżury… Może wtedy ktoś dostrzeże problem albo po prostu będziemy sprowadzać pielęgniarki ze wschodu. Poza tym jesteśmy grupą zawodową narażoną na duże urazy. To że pielęgniarki będą musiały pracować do 67. roku życia jest nieprawdą, bo wiele z nas tuż po pięćdziesiątce będzie zmuszone przejść na rentę chorobową.

Kończąc, zapytam półżartem: Dziś kanapek nikt nie przynosił?

Nie, nikt nie przynosił. (śmiech) Było paru posłów opozycji, ale nikt z rządzących nie pofatygował się do nas. Nie było pani Kopacz, która pięć lat temu była w białym miasteczku codziennie. Tylko wtedy była w opozycji… przyzwyczailiśmy się do tego typu zachowań. 

not. sv

[Fot. PAP/Rafał Guz]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook