Jedynie prawda jest ciekawa


Arciszewska-Mielewczyk: Polonia w Niemczech nie wyparowała

02.12.2013

W Sejmie powołany został parlamentarny zespół ds. mniejszości polskiej w Niemczech. Polacy mieszkający u naszych zachodnich sąsiadów są dyskryminowani, choć Niemcy wielokrotnie obiecywali, że mimo braku statusu mniejszości, Polaków będą traktowali tak, jakby nią byli. O trudnych relacjach polsko-niemieckich i braku należytego wsparcia Polonii niemieckiej rozmawiamy z posłanką PiS Dorotą Arciszewską-Mielewczyk, pomysłodawczynią powołania parlamentarnej grupy.

Czy to tekst umowy koalicyjnej sprawił, że postanowiła pani działać?

Tak, między innymi ta umowa. Platforma Obywatelska mówi o bardzo dobrych stosunkach z Niemcami. Strona niemiecka zapewnia nas za każdym razem, że zagwarantuje nam prawa  na równi z mniejszościami narodowymi, choć nie mamy takiego statusu. A to przecież nieprawda, bo gdyby faktycznie strona niemiecka była fair i chciała wcielić słowa w czyny, to by przestrzegała chociaż traktat z 1991 r., który gwarantował Polakom w Niemczech możliwość pielęgnowania kultury, języka, etc. Mało tego. „okrągły stół” miał być takim instrumentem politycznym, który miał umożliwić dochodzenie do takich możliwości działania jakie mają mniejszości narodowe, a w tym roku ani razu się nie zebrał ten „okrągły stół”. Mnie naprawdę nie interesuje poklepywanie się polityków po plechach, uśmieszki, jakieś zespoły, grupy robocze itd. Mnie interesuje konkret.

Stan prawny jest taki, że skutki dekretu Hermanna Göringa (z 1940 r., likwidującego podmiotowość mniejszości polskiej w Niemczech – przyp. red.) obowiązują. Nie mamy statusu mniejszości, nie zwrócono nam mienia. Trzeba zaznaczyć, że Polonia nie wyparowała. W Nadrenii Westfalii jest bardzo wielu Polaków. W drugim pokoleniu oni są i czują się Polakami. Wyjeżdżali z przyczyn ekonomicznych i żeby stało się zadość prawu niemieckiemu przyjmowali obywatelstwo niemieckie, ale fakty są takie, że czują się Polakami. Potrzebne są więc im przywileje właściwe dla mniejszości narodowej, które by wzmocniły naszą diasporę w Niemczech, bo jedynie wówczas mogłaby się zorganizować i działać tak sprawnie, jak w Polsce działa mniejszość niemiecka, której ze względu na umowy międzypaństwowe wypłacamy określone środki pieniężne. Gwarantujemy im funkcjonowanie.

Czas najwyższy, aby PO skorzystała z tych dobrych relacji ze swoim niemieckim partnerem, o których tyle mówi, a nie udowadniali mi w programach publicystycznych, jak np. pan Andrzej Halicki, że Polaków nie ma w Niemczech. To jest wszystko na głowie postawione.


No właśnie, czy znajdzie pani w polskim Parlamencie klimat do działania na rzecz Polaków za granicą?

Nie martwię się na pewno co do postawy parlamentarzystów z PiS. Bo my pytamy o te sprawy, drążymy je, bo leżą nam na sercu. Mam doświadczenie senackie i widzę, co teraz MSZ robi z pieniędzmi na Polonię i bardzo mi się to nie podoba. Jesteśmy bardzo uwstecznieni, zwłaszcza w pomocy na wschodzie, tracimy tam bardzo wiele przedsięwzięć, diaspora jest niezadowolona. Nie ma nacisku politycznego, a bez tego nie jest się szanowanym w rozmowach, choćby ze stroną niemiecką.


Zdaje sobie pani sprawę, że natychmiast po uruchomieniu takiego ciała parlamentarnego, rozpocznie się lobbing Berlina poprzez polityków Platformy Obywatelskiej, aby sabotować działania waszej grupy. Jak chcecie obejść tę przeszkodę?

No jeśli będą podatni na taki lobbing, to tylko o nich będzie on świadczył. Na pewno światlo dzienne ujrzą intencje jednej, jak i drugiej strony. Jeśli pan zakłada takie działania, to znaczy że jest to widoczne. To znaczy, że nie ma dobrej woli ze strony Niemiec, a strona polska nie reaguje na ten brak woli, a przecież powinna.

W latach 90. Sinti i Roma naciskali i otrzymali status mniejszości. Jest tam 2,5 miliona Polaków, a mimo to odczuwają rodzaj łaski ze strony państwa niemieckiego, mimo że ich mniejszość w Polsce jest zasilna pieniędzmi polskiego podatnika. W ogóle nie ma żadnej symetrii, nie odczuwa się żadnej współpracy, o której tyle się mówi. Więc co można robić w takiej sytuacji? Twardo stawiać warunki i respektować ich realizowanie.

Wytworzono w relacjach polsko-niemieckich specyficzny klimat. I on panuje nie tylko wśród polityków, ale też u publicystów. Jeśli wystąpi pan z jakimkolwiek postulatem do strony niemieckiej, to od razu pojawiają się głosy, że to „psucie stosunków”, „wywoływanie wojny”. No ja bardzo przepraszam, ale politycy mają obowiązek widzieć to wszystko i reagować. Na tym przecież polega polityka, a nie ciągle uległość, przymykanie oczu na problemy. Nie interesuje nas strusia polityka.


Platforma Obywatelska, jej poprzedniczka – Unia Wolności, wyuczyła Polaków uległości i zginania karku wobec silniejszych. Ciężko będzie przezwyciężyć takie podejście.

Ale ja nie jestem zwolennikiem uległości. I pewnie dlatego strona niemiecka ma szacunek do mnie i respekt. Wie, że jest taka jedna Arciszewska, która mówi otwarcie o trudnych sprawach. A jeśli ja – starając się walczyć o dobre imię Polski i Polaków – mam być uważana przez Platformę za jakąś nacjonalistkę, to niech sobie tak uważa. Będę robiła to, co uważam za ważne i koniec. Przyjmowanie przez PO argumentów drugiej strony, że nie ma Polonii w Niemczech, że jest podzielona, uważam za bujdy.

A wystarczy posłuchać polonusów, aby dowiedzieć się co robi MSZ dla nich, oczywiście nie cały, bo są jednostki naprawdę w porządku, to włosy dęba stają.


Jak wygląda kalendarz waszych działań?

Zbieram podpisy na specjalnym druku sejmowym. Gdy już będziemy je mieli, to ukonstytuujemy się i zaczniemy działać. Będziemy zapraszali gości, ekspertów. Będziemy tworzyć dokumenty prawne, zajmować stanowiska wobec polskiego i niemieckiego rządu oraz pisać postulaty do obu stron i oczekiwać od strony niemieckiej realizacji ich własnych obietnic. Puste słowa nie interesują nas. Jest naprawdę o czym rozmawiać, a do rozmów uzbroimy się w poważne argumenty.

Rozmawiał: Sławomir Sieradzki

[FOTO: 

Warto poczytać

  1. 1270SZTUCZNEMIESKO 18.07.2018

    Zgroza. Już za kilka lat w restauracjach będziemy jeść sztuczne mięso

    Świat stanął na głowie. Choć tę tendencję obserwujemy na wielu płaszczyznach, to jednak ostatnie dokonania holenderskich naukowców napawają nas przerażeniem. Tamtejsza spółka zaprezentowała pierwszego hamburgera, do którego mięso wyprodukowano w laboratorium

  2. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  3. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  4. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  5. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  6. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  7. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook