Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Arciszewska-Mielewczyk: "Niemcy ciągle mówią o przyjaźni, ale to tylko puste słowa"

11.03.2014

Odebranie majątku i statusu mniejszości niemieckiej polonii przez III Rzeszę było całkowicie bezprawne. Obecnie to bezprawie wciąż trwa. Mamy do wyboru drogę, którą wybrały rządy Włoch i Grecji, czyli możemy się uporczywie o swoje upominać, albo możemy dalej siedzieć cicho i udawać, że tematu nie ma – mówi w rozmowie ze Stefzcyk.info posłanka PiS, szefowa sejmowej komisji ds. mniejszości polskiej w Niemczech Dorota Arciszewska - Mielewczyk.

Stefzcyk.info: Kanclerz Niemiec Angela Merkel będzie gościła jutro w Warszawie. Wystosowała pani do niej z tej okazji list, wzywając ją do tego, by podczas rozmów premierem Donaldem Tuskiem poruszyła temat zadośćuczynią za krzywdy wyrządzone mniejszości polskiej przez rząd Trzeciej Rzeszy. Chodzi m.in. o nielegalną konfiskatę majątku Polonii. Niemcy nie chcą o tym rozmawiać. I nie widzą podstaw do wypłaty odszkodowań. Jest szansa na to, by zmienili zdanie?

Dorota Arciszewska-Mielewczyk: Mniejszość polska w Niemczech doszła do swojego majątku ciężką pracą. Majątek w chwili gdy został odebrany, był wart 7–8 milionów marek. Według wyliczeń Związku Polaków w Niemczech odszkodowania dla polskiej mniejszości musiałyby wynosić dziś więc kilkaset milionów euro, wliczając inflację. I to odszkodowanie się organizacjom polonijnym należy, wbrew temu co mówią Niemcy. Z ekspertyzy sporządzonej w 2009 roku na zlecenie polskiego MSZ wynika, że tzw. dekret Göringa był nielegalny w świetle prawa międzynarodowego. Odebranie majątku Polonii było więc całkowicie bezprawne. A to, czy uzyskamy cokolwiek od Niemców w tym zakresie, w dużej mierze zależy od nas. Mamy do wyboru drogę, którą wybrały rządy Włoch i Grecji, czyli możemy się uporczywie o swoje upominać, albo może dalej siedzieć cicho i udawać, że tematu nie ma. Mam świadomość, że tego nie da się załatwić jedną rozmową, to jest walka, która zajmie nam całe lata. Tymczasem nasz rząd nic nie robi i tracimy przez to cenny czas.

Problem z „rozporządzeniem Göringa" nie kończy się jednak na roszczeniach odszkodowawczych. Chodzi też o przywrócenie Polakom statusu mniejszości narodowej. Niemcy uznają jedynie zasiedziałe od wieków mniejszości narodowe, duńską, serbołużycką, fryzyjską oraz Romów i Sinti, a nie młode społeczności imigrantów. Według nich większość z ok. 2 mln. Polaków w Niemczech podpada pod tą drugą kategorię..

To zupełnie chora argumentacja. W przypadku mniejszości niemieckiej w Polsce też nikt się nie zastanawia nad tym, czy są tu od zawsze czy przyjechali w ubiegłym tygodniu. Cieszą się statusem mniejszości i otrzymują znaczne wsparcie finansowe. Jeśli Polonia odzyska status mniejszości będzie w stanie działać w godnych warunkach i będzie w stanie zapewnić opiekę wszystkim Polakom w Niemczech, tym, którzy mieszkają tam od wielu generacji jak i tym, którzy dopiero co przyjechali za chlebem. Polonia pielęgnuje w ramach polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie polską kulturę w Niemczech. Nie posiadając statusu mniejszości nie ma dostępu do środków finansowych, by tą działalność odpowiednio prowadzić. I korzystać z przywilejów, które się mniejszości narodowym należą, choćby w dziedzinie oświaty. To jest niesprawiedliwe, a argumenty wysuwane przez stronę niemiecką są nie do przyjęcia.

Berlin mówi także, że przyznając Polakom status mniejszości, będą musieli przyznać go również Turkom oraz innym społecznościom imigrantów. Przemawia do pani ten argument?

Bynajmniej. Ten argument jest poroniony, ponieważ my, w przeciwieństwie do Turków, przed II wojną światową ten status posiadaliśmy, potomkowie tej Polonii wciąż żyją w Niemczech. To są następne pokolenia. Zabrano nam ten status bezprawnie i obecnie mamy do czynienia z kontynuacją sytuacji bezprawia. To są dobre i uzasadnione argumenty, którymi moglibyśmy się posługiwać wobec Niemców, ale nasz obecny rząd nie ma niestety takiego zamiaru. Miałam w rękach dokument, z którego wynikało, że strona polska nie zamierza nawet używać określenia polska mniejszość w Niemczech. Jeśli przyjmujemy taką postawę, to trudno się dziwić, że rząd w Berlinie nas lekceważy.

Dlaczego Niemcy się tak przed tym bronią? Nawet gdyby musieli zwrócić Polonii mienie bądź zapłacić kilkaset mln. euro odszkodowań, to nie są aż tak duże sumy. O co w tym wszystkim chodzi?

Moim zdaniem chodzi jednak w dużej mierze o pieniądze. Poza tym czegoś się boją, nie wiem dokładnie czego, ale wolą zachować asymetrię między polską mniejszością w Niemczech a niemiecką w Polsce. To dla nich niesłychanie wygodne. Niemcy ciągle mówią o przyjaźni i współpracy, ale są to tylko puste słowa. Czekamy na ten gest, który udowodniłby, że jesteśmy rzeczywiście przyjaciółmi.

-rozmawiała Aleksandra Rybińska

fot. [premier.gov.pl]

Słowa kluczowe:

Polonia

,

Niemcy

,

Angela Merkel

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook