Jedynie prawda jest ciekawa

Abp Polak: Prymas powinien scalać przesłanie Kościoła

17.05.2014

Największym niebezpieczeństwem jest odwracanie się od tego, co jest wolą Chrystusa - mówi nowy Prymas Polski.

Głos prymasa winien być głosem wyrażającym i scalającym przesłanie Kościoła w Polsce - mówi KAI abp Wojciech Polak, mianowany dziś metropolitą gnieźnieńskim i Prymasem Polski. Dodaje, że wskazaniem dlań są pierwsze słowa „Gaudium et Spes” mówiące o tym, że radość i nadzieja, smutek i trwoga ludzi współczesnych, są także udziałem Kościoła.

A oto pełen tekst wywiadu z abp. Wojciechem Polakiem:

KAI: Z woli Ojca Świętego papieża Franciszka został Ksiądz Arcybiskup mianowany metropolitą gnieźnieńskim i Prymasem Polski. Znamy historyczną funkcję prymasa, ale jak ją można zdefiniować dzisiaj? 

- Myślę, że trzeba dzisiaj widzieć rolę prymasa przede wszystkim jako pewien głos scalający przesłanie Kościoła w Polsce. Musi on uwzględniać te wartości, o których Kościół wciąż przypomina. Chodzi o to, byśmy nie odcinali się od korzeni, z których wyrastamy, a jednocześnie, abyśmy byli otwarci na wciąż nowe wyzwania, jakie stawia przed nami współczesny świat.

Potrzebny jest głos prymasa, który będzie przypominać o podstawowych priorytetach duszpasterskich zarówno Kościoła w Polsce jak i archidiecezji gnieźnieńskiej. Wyzwania te odczytuję dziś w kontekście przesłania, które przywieźliśmy ze spotkania z papieżem Franciszkiem podczas wizyty ad limina apostolorum. Jest to zobowiązanie dla całego Kościoła w Polsce. A chodzi tu o skupienie się wokół takich priorytetów jak: młodzież, rodzina, troska o ubogich (w różnych wymiarach ubóstwa fizycznego i duchowego) czy wreszcie o obecność Kościoła w rzeczywistości społecznej. Nie możemy się też bać wejścia w te rzeczywistości, które dla Kościoła są trudne. Kościół zachowuje zawsze prawo do moralnej oceny, do spojrzenia, również na nowe zjawiska, oczami wiary. 

Innym wymiarem działania Prymasa Polski jest jego udział w pracach Konferencji Episkopatu, co dokonuje się m. in. poprzez obecność w Radzie Stałej. 

KAI: A czy poza wskazanymi przez papieża priorytetami, tę listę można by jeszcze jakoś rozszerzyć? 

- Wciąż najważniejszym priorytetem jest sposób ukazywania ludziom drogi do Chrystusa w Kościele. A dokonuje się to poprzez życie i pracę osób świeckich, osób życia konsekrowanego i kapłanów. Ważne jest otwieranie się na siebie nawzajem. Papież Franciszek w ostatnią niedzielę mówił o roli pasterza w Kościele. Podkreślił, że wzorem pasterza jest Jezus Chrystus. Do tego wzoru każdy i każda z nas powinien dorastać.

KAI: Jaki więc powinien być pasterz, współczesny biskup?

- Pasterz zawsze powinien być wrażliwy na Pana Boga. Z tej wrażliwości i z jego związku z Chrystusem rodzi się potem wrażliwość na człowieka. Oczywiście, ludzie mają różne wrażliwości, jedni są bardziej empatyczni, drudzy mniej. Natomiast zjednoczenie z Jezusem każdego wierzącego, w tym wypadku pasterza, owocuje szczególną wrażliwością na drugiego człowieka. A zwłaszcza tego, który cierpi z różnych powodów: od braków duchowych poczynając, poprzez niewiarę, aż po cierpienia z powodu trudnych doświadczeń życiowych. 

Kościół nigdy nie może się utożsamiać z organizacją charytatywną i podejmować tylko dzieł społecznych. Jest rzeczywistością o wiele głębszą. Nie oznacza to, że troska o człowieka będącego w potrzebie powinna być Kościołowi obojętna. Dla mnie wskazaniem są pierwsze słowa „Gaudium et Spes” Soboru Watykańskiego II: "Radość i nadzieja, smutek i trwoga ludzi współczesnych, zwłaszcza ubogich i wszystkich cierpiących, są też radością i nadzieją, smutkiem i trwogą uczniów Chrystusowych". A więc radość i nadzieja, ale także trwoga i cierpienie są radościami, nadzieją i trwogą Kościoła.

Z kolei w konstytucji „Lumen Gentium” mówi się, że "Kościół jest znakiem jedności z Bogiem i ludźmi między sobą". Kościół wiąże ludzi z Bogiem, ale również między sobą. Przełamuje ludzkie uprzedzenia, bariery - tworzy wspólnotę. 

Myślę, że ta wspólnototwórcza rola Kościoła - zresztą Sobór Watykański II, oprócz wielu innych obrazów, wyraża to w pojęciu „communio” - pokazuje, że z komunii z Bogiem rodzi się komunia z drugim człowiekiem. To nie chodzi o jakiś komunitaryzm. Kościół naucza, że z jedności z Bogiem rodzi się nawrócenie, przebaczenie, pojednanie wewnątrz Kościoła i innych wspólnot.

KAI: Ksiądz Arcybiskup z racji wyboru na stolicę gnieźnieńską, zakończy niebawem posługę sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski. Jak Ksiądz Biskup podsumowałby ten okres, choć trwał on zaledwie 2, 5 roku?

- Dla mnie osobiście był to bardzo twórczy okres. Ważne doświadczenie pracy dla Kościoła w wymiarze ogólnopolskim. Z kolei Kościół powszechny poznawałem wcześniej poprzez pryzmat posługi na rzecz emigracji polskiej. 

KAI: Praca sekretarza generalnego to także kontakty z rządem czy mediami. Jak można sprecyzować wyzwania na tych polach?

- Są to owszem wyzwania, ale także cenne doświadczenia. Generalnie były one dobre. Niezbędna jest do tego zdolność do współpracy, słuchania innych i dialogu. Takiego cierpliwego dialogu uczyłem się choćby podczas spotkań Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, czy w komisji pracującej nad przekształceniem Funduszu Kościelnego, czy też podczas konferencji prasowych i spotkań z dziennikarzami. 

Tak szeroko zakrojony dialog wiąże się co prawda z pokonaniem różnych lęków wobec "innego świata", ale też jest możliwością zobaczenia, że w gruncie rzeczy chodzi nam o wspólne dobro, przede wszystkim dobro człowieka, który - jak wierzymy - jest także drogą Kościoła. 

Dane mi było również nieco zakosztować wymiaru ekumenicznego poprzez kontakty z Polską Radą Ekumeniczną. Także dzięki ważnym wydarzeniom związanym z dialogiem między Kościołami i narodami jakimi były np. Wspólne Przesłanie do Narodów Polski i Rosji czy deklaracje o pojednaniu między Kościołem w Polsce a Ukraińskim Kościołem Greckokatolickim. Przebija z nich zdolność do spotkania, wzajemnego słuchania i wsłuchania się w to, co możemy przekazać współczesnemu światu.

KAI: A jakie są obecnie największe niebezpieczeństwa dla Kościoła?

- Największym niebezpieczeństwem jest zawsze odwracanie się od tego, co jest wolą Chrystusa. Od tego o czym On sam nam przypomina: „Abyśmy byli jedno. Aby świat uwierzył żeś Ty mnie posłał”. Najważniejsze jest świadectwo, że jesteśmy uczniami Chrystusa. Trzeba wracać do tego, czym przyciągali do siebie pierwsi chrześcijanie - do świadectwa życia. Mówiono o nich: „Patrzcie jak oni się miłują”. 

Jest to wezwanie również dla nas, a zagrożeniem jest wszystko to, co temu przeczy: partykularyzmy, pogoń za własną popularnością i sensacją, za zdobywaniem zwolenników dla siebie przeciwko innym. To są te największe zagrożenia, które mogłyby rozbijać to, co jest jednością pożądaną przez samego Jezusa. 

Na to oczywiście nakładają się także zewnętrzne wyzwania naszej kultury i cywilizacji, która często jest cywilizacją - jak mówił św. Jan Paweł II: „człowieka sytego, człowieka, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał”. Zadaniem Kościoła jest więc umożliwianie doświadczenia obecności Boga ludziom, którzy w tym świecie nie potrafią już odkryć Jego obecności. 

Trudne jest zderzenie ze współczesną kulturą, która jest kulturą wolności człowieka, ale wolności często oderwanej od zasad i wartości. Wolności, która opiera się jedynie na dążeniu do samorealizacji, a nie jest wsparta odpowiedzialnością. Jan Paweł II mówiąc o miłości i odpowiedzialności oraz o wolności, która jest darem i zadaniem, uczył tej niezbędnej równowagi. 

Innym z zagrożeń jest wielki wzrost technicznych możliwości współczesnego człowieka, za którym nie idzie, niestety, wzrost jego świadomości i odpowiedzialności moralnej. Prowadzi to często do zagrożenia człowieka przez niego samego. Czesław Miłosz w wierszu "Oeconomia divina" wskazywał, że chodzi o taką sytuację, w której Bóg najdotkliwiej upokorzy ludzi, pozwoliwszy im działać jak tylko zapragną, im pozostawiając wnioski i nie mówiąc nic. Nazywał to życiem w tak osobliwej chwili. Dodałbym, że pewnie często w dramatycznym i tragicznym w smutne konsekwencje dla samego człowieka, czasie. 

KAI: Wraca Ksiądz Arcybiskup do archidiecezji gnieźnieńskiej z radością, czy pewną dozą lęku?

- Mam mieszane uczucia. Wracam do diecezji, w której wyrosłem, do diecezji która jest moją macierzystą diecezją - z racji urodzenia na jej terenie. Tam doświadczyłem Kościoła jako ministrant, lektor, kleryk, ksiądz, a później biskup. 

Natomiast pewnym duchowym lękiem napawa mnie świadomość, że będę teraz dźwigał odpowiedzialność za zbawienie moich sióstr i braci - także tych, z którymi wzrastałem w wierze i którzy dla mnie byli jej świadkami. Dochodzi do tego poczucie odpowiedzialności, wynikające z relacji biskupa do swego ludu. 

W adhortacji "Evangelii gaudium" papież Franciszek mówi o roli pasterza. Pasterz może iść na czele swej owczarni, może iść pośród niej, a czasami idzie za nią, aby wspomagać tych, którzy są najsłabsi i którym trzeba dopomóc. Są to trzy podstawowe wymiary posługi biskupiej, które papież w tym obrazie pomaga nam zrozumieć. 

KAI: Papież mówi, że sama wspólnota wierzących ma swój węch. Jak to należy rozumieć?

- Od strony teologicznej należy to rozumieć jako zmysł wiary (sensus fidei) Ludu Bożego. Natomiast od strony duszpasterskiej chodzi tu o wsłuchiwanie się przez pasterzy w głos swego Kościoła. Jeśli Jan Paweł II jeżdżąc na Jasną Górę mówił, że należy przykładać ucho do serca Matki, żeby zobaczyć czym żyje Kościół w Polsce, to można powiedzieć, że to samo dzieje się w każdej diecezji. Biskup musi przykładać ucho do swojego Kościoła (Ludu Bożego), żeby usłyszeć jakimi odgłosami, sprawami, ten Kościół żyje. Biskup ze światłem Ducha Świętego winien wychodzić na przeciw potrzebom ludu, któremu przewodzi. 

Pasterz nosi na sobie zapach tej owczarni, ale nosi i zapach Chrystusa. Owczarnia powinna pasterza rozpoznawać po owym zapachu Chrystusa. 

KAI: Abp Henryk Muszyński mówił, że Gniezno posiada swój "genius loci". W czym się on wyraża?

- "Genius loci" to szczególne, duchowe nacechowanie danego miejsca. W Gnieźnie wiąże się to najpierw z początkami naszej wiary, ze chrztem i posługą św. Wojciecha, a następnie z przesłaniem jakie z tego wynika. Św. Wojciech uznawany jest za patrona jeszcze nie podzielonej Europy, a jego szlak misyjny odcisnął się szczególnie na terenie Europy środkowo-wschodniej. Dziś "genius loci" Gniezna, w nawiązaniu do tego dziedzictwa zdefiniować można jako pełnienie roli duchowego pomostu między Wschodem a Zachodem. 

Mamy w Gnieźnie Kolegium Europejskie, które ma ambicje bycia takim właśnie pomostem. Trzeba też wspomnieć nasze kontakty z niemieckim Magdeburgiem, ze Speyer, z miastami, z którymi zarówno miasto Gniezno jak i diecezja są złączone partnerskimi więziami. Nie chodzi o budowanie mostów tylko w rzeczywistości kościelnej, ale także wobec ludzi nauki, kultury i polityki. Taki właśnie sens mają obecne Zjazdy Gnieźnieńskie: mostów łączących ludzi wielu kultur, narodów, wyznań i religii. 

KAI: Czy za dwa lata Ksiądz Prymas będzie witać w Gnieźnie papieża?

- Taką mam nadzieję. Jeśli w 2016 r. papież przybędzie do Wielkopolski z racji 1050-rocznicy Chrztu Polski, to również zatrzyma się w Gnieźnie. W czasie ostatniej wizyty ad limina usłyszeliśmy od papieża Franciszka, że drzwi ku temu są otwarte. Drzwi Gnieźnieńskie są też szeroko otwarte dla takiego Gościa. 

KAI: Ksiądz Arcybiskup wiele zrobił dla prawidłowego ustawienia kwestii walki z pedofilią w Kościele w Polsce. Na jakim etapie jesteśmy w tej chwili?

Faktem jest, że współtworzyłem pewne sprawy, ale była to wspólna praca całej Konferencji Episkopatu i wielu współpracowników. Praca ta realizuje się na trzech płaszczyznach, komplementarnych wobec siebie. 

Pierwsza związana była z pracą nad wytycznymi i aneksami, określającymi procedury jakie winien stosować Kościół w zderzeniu z tym problemem, które zostały już przesłane do zatwierdzenia (recognitio) przez Stolicę Apostolską. Watykan niedawno zgłosił do nich pewne uwagi, z prośbą o uzupełnienia. Teraz właśnie dokonywane są poprawki. Mam nadzieję, że zostaną zatwierdzone na czerwcowym zebraniu plenarnym Episkopatu i z powrotem zostaną przekazane Stolicy Apostolskiej. Spodziewam się ich szybkiego zatwierdzenia, po czym nastąpi ich oficjalna publikacja i w ten sposób ich treść zostanie przekazana opinii publicznej. 

Drugi krąg naszej pracy polega na wcielaniu w życie Kościoła w Polsce rygorystycznych zasad ustalonych przez Stolicę Apostolską. Chodzi o przyjmowanie zgłoszeń o przestępstwa przez biskupów, o odpowiednie ich badanie i rozeznawanie oraz otoczenie troską ofiar. Oczywiście każdy biskup w tego rodzaju sprawach nie odpowiada przed Konferencją Episkopatu, ale przed papieżem i Kongregacja Nauki Wiary. Mam jednak przekonanie, że postawa wszystkich polskich biskupów jest tu jednoznaczna: aby rozwiązywać te sprawy ściśle tak jak przewidują wytyczne Stolicy Apostolskiej. 

Trzeci krąg wiąże się z powołaniem koordynatora Konferencji Episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży. Jest nim od roku o. Adam Żak SI. Prowadzi on olbrzymią akcję edukacyjną i wychowawczą w zakresie prewencji. Pomaga mu w tym założone przezeń Centrum Ochrony dzieci i Młodzieży przy Ignacjanum. Najbliższym wydarzeniem dużej rangi jest międzynarodowa konferencja na ten temat w Krakowie pod koniec czerwca. Nasza działalność zbiega się z działalnością, jaką w tej sferze będzie prowadzić specjalna komisja powołana przez Ojca Świętego. 

W tych sprawach musimy iść do przodu. Jasno mówimy, że pedofilia jest złem moralnym, jest przestępstwem i ciężkim grzechem. Stąd zasada „zero tolerancji”. Konieczne jest w tej sferze radykalnie pojmowane oczyszczenie - dla dobra Kościoła i z racji naszej wierności Chrystusowi. 

KAI: Kiedy odbędzie się ingres Księdza Arcybiskupa?

- Na ingres zapraszam w sobotę 7 czerwca o godz. 12. Jest to także dzień spotkania młodych nad Lednicą. Mój ingres poprzedzi jutrznia legnicka w katedrze gnieźnieńskiej, a z kolei wieczorem będę sprawować Mszę św. dla młodzieży na polach lednickich. Mam nadzieję, że o. Jan Góra podtrzyma zaproszenie, jakie wcześniej mi przesłał do udziału w lednickim spotkaniu młodych.

KAI: Prymas Polski ma prawo noszenia purpury. Czy Ksiądz Arcybiskup z niego skorzysta?

- Na obecnym etapie nie mam takich myśli. Funkcja prymasa jest rodzajem honorowego pierwszeństwa wśród biskupów, co już samo w sobie bardzo zobowiązuje. Natomiast z tego rodzaju zewnętrznych atrybutów, myślę, że można również zrezygnować. Mój poprzednik, Ksiądz Prymas Józef Kowalczyk mówił w tym wypadku o pewnym przywileju, który można podjąć lub z niego zrezygnować.

KAI/Rozmawiali: Rafał Łączny i Marcin Przeciszewski

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na facebooku!

[fot. episkopat.pl]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook