Jedynie prawda jest ciekawa

Abp Michalik: zakłamana rzeczywistość trwa

22.11.2011

Ważny wywiad z metropolitą przemyskim. Hierarcha mówi m.in. o dojrzewaniu narodu, konieczności obnażania rzeczników kłamstwa i mediach, które „celowo dokonują alienacji pojęć”. Apeluje do premiera o „odwagę realizowania prawdziwych zadań” i „przeciwstawienie się realizacji pseudo problemów”.

Arcybiskup Józef Michalik w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną mówi m.in. o zawodzie, jaki sprawili Kościołowi ludzie budzący pierwotnie jego nadzieje: - Okazali się jego ukrytymi wrogami. Wydawało się, że dialog z ludźmi na płaszczyźnie humanitarnej uczciwości nawet przy różnicy ideowej przyniesie efekty. Niestety, przeważył interes ideologiczny, lęk o „rząd dusz” i dziś widzimy tych, którzy kiedyś byli przyjaciółmi a dziś są wrogami głębokiego, nadprzyrodzonego, religijnego oddechu.

Precyzuje, że chodzi o różne środowiska, które nie zostały wyeliminowane w 89 roku, gdy „zakłamana rzeczywistość nie odmieniła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki”: - Wspomnę o straszeniu klerykalizmem, „czarną” Polską, co próbowała wmówić społeczeństwu część elit intelektualnych. I ta przedziwna zmienność ideałów: raz ci ludzie zachwycali się Solidarnością i prezydentem Wałęsą, kiedy indziej oskarżali go o wszystkie grzechy, zawinione i nie. Ta cała szarpanina była wzniecana celowo i będzie trwać.

Mówiąc o głosie Kościoła, który często nie jest uwzględniany w życiu publicznym, arcybiskup wspomina m.in. o potrzebie prostowania kłamstw o narodzie: - Przecież to, co robią dziś niektórzy przyjaciele Grossa, nagłaśniając rzekomy polski antysemityzm jest próbą wmówienia fałszu Polakom, żeby się wstydzili, że są Polakami. O to tu głównie chodzi. Tymczasem wystarczy wspomnieć rodzinę Ulmów z Markowej czy Podgórskich z Przemyśla, gdzie 16-letnia dziewczyna, z narażeniem życia przez całą wojnę ukrywa trzynaścioro Żydów w małym, wynajętym mieszkaniu. Takich faktów są tysiące, trzeba je nagłaśniać i w ten sposób doprowadzić do samokompromitacji rzeczników kłamstwa.

Metropolita przemyski zwraca uwagę na fałszywą tezę obecną w mediach, jakoby Kościół był upolityczniony: - Jeśli szef jednej partii rozsyła do proboszczów list z prośbą by na tę partię głosowali, to wszystkie media na ten temat milczą. Natomiast kiedy jakiś proboszcz w Mysich Kiszkach popierał kogoś z partii przeciwnej, to od razu podniesiono larum, że Kościół tę partię popiera. Naród powoli dojrzewa i widzi, że obydwie postawy są niewłaściwe i że chodzi o czystą manipulację.

Jak dodaje, jego samego również próbuje się zapisać do jakiejś partii, mimo że z żadną nigdy się nie utożsamiał. Mówi też, że zdarzają się konkretne nadużycia, od których trzeba się dystansować, „pamiętając, że i Pana Jezusa o to samo oskarżano, że się utożsamia z jednym lub drugim ugrupowaniem”.

Analizując, skąd bierze się coraz większe środowisko ludzi niechętnych Kościołowi, zwłaszcza młodych, arcybiskup używa metafory rozsiewanych wirusów, które muszą prowadzić do choroby. Wskazuje na wysokonakładowe media stające się centralami rozsiewania relatywizmu religijnego, moralnego, społecznego i narodowego: - Niekiedy konkretni ludzie, którzy niegdyś krzewili ateizm marksistowsko-komunistyczny, zmienili barwy, ale nadal propagują nihilistyczny ateizm. (…) Jeśli nieustannie sieje się wątpliwości moralne, sugerując, że wszystko wolno, młodzież w efekcie traci wrażliwość moralną i zdolność do odróżniania dobra i zła. Pozostaje jedynie „zadyma”. Są pisma, które od 20 lat plują na patriotyzm, na naród, pojawiają się oskarżenia o nacjonalizm. Niektóre media celowo dokonują alienacji pojęć, zaś wielu polityków, ludzi autorytetów czy twórców kultury nie ma odwagi by jasno zaświadczyć o prawdzie.

Hierarcha wskazuje również na prowadzący donikąd obecny system szkolnictwa, przyzwalający na wychowanie bez wartości. Wyraża nadzieję, że rząd powróci do źródeł, do wierności zasadom, do nie składania pustych obietnic.

Zapytany, co by powiedział na początku drugiej kadencji premierowi Donaldowi Tuskowi, odpowiada:

– Powiedziałbym, że mu współczuję, bo ma naprawdę trudną sytuację, ale zarazem wielką szansę, której w okresie minionych 22 lat nie otrzymał żaden rząd. Zachęciłbym go, aby miał odwagę realizowania prawdziwych zadań i przeciwstawiał się realizacji pseudo problemów. Niech odradza wiarę w uczciwość polityków mówiąc i wymagając, aby pewne zasady, świętości i zdrowej hierarchii, wartości były nienaruszalne. A ma ku temu niezbędne środki – większość parlamentarną. Ma szanse zrealizować wielkie dzieło dla Polski. Zachęciłbym, aby nie lękał się być uczciwym, zatroskanym o dobro innych, a nie tylko swojej partii, gdyż zyska ona na tym wtedy, gdy sprawy kraju toczyć się będą we właściwym kierunku.

W obszernej rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną abp Michalik mówi również m.in. o kondycji polskiego laikatu, wyzwaniach Kościoła powszechnego, potrzebie dialogu z niewierzącymi, a także zakazie wystąpień publicznych dla ks. Bonieckiego.

Całość można przeczytać na portalu fronda.pl.

 

ruk

[fot. episkopat.pl]

 

 

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook