Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Abp Martyniak o Ukrainie: "Brat strzela do brata"

23.01.2014

To bratobójstwo nastawiać jednych na drugich – mówi w rozmowie z KAI abp Jan Martyniak, komentując ostatnie wydarzenia w Kijowie. Zwierzchnik Kościoła greckokatolickiego w Polsce podkreśla, że ludzie domagają się sprawiedliwości i mają do tego prawo. Jak zaznacza, na Ukrainie można się spodziewać każdego scenariusza. Zdaniem hierarchy, ratunkiem jest nie przemoc, ale dialog oraz szczera modlitwa do Boga, „by w jakiś sposób sam wkroczył w te sprawy przez swoją Opatrzność”.

KAI: Jak Ksiądz Arcybiskup ocenia obecną sytuację na Ukrainie? Ostanie dni są bardzo niespokojne.

Abp Jan Martyniak: Demokracja, wolność mierzy się ofiarami. W Polsce było to samo, ginęli robotnicy przy strajkach, opozycja była prześladowana. Polsce udało się ten etap szczęśliwie przejść, Ukraina w to wchodzi. Chociaż wydawało się, że bezboleśnie odzyskała niepodległość, ale nad tym ktoś czuwa, by tej niepodległości nie było i to bardzo skutecznie, jak widzimy. Ukraina nie jest wolna, trzeba to powiedzieć. To często są tylko pozory i dlatego ci ludzie mają dosyć. Tak wielki kraj z takimi bogactwami, a większość mieszkańców bieduje! To jest bardzo przykre. Jak się to wszystko dalej potoczy, to jest w rękach Boga. Arcybiskup większy Światosław zawsze zachęca, by uniknąć rozlewu krwi. Kościół prawosławny Patriarchatu Kijowskiego i Kościół rzymskokatolicki, i Kościoły protestanckie – również. Brat strzela do brata i to jest straszne. To bratobójstwo nastawiać jednych na drugich. Naród chce sprawiedliwości i ma prawo do tego.


Kościoły apelują o uniknięcie rozlewu krwi. Do niego doszło, są ofiary śmiertelne. Chyba można powiedzieć, że wydarzyło się to, co mogło najgorszego.

- Tak, to jest prawda. „Krew sprawiedliwego Abla woła do nieba” i Pan Bóg na pewno na tą krew wejrzy.



Co w tym momencie powinien zrobić naród i Kościół na Ukrainie?

- Kościół robi to, co może: głosi naukę Chrystusa. Nic więcej nie może. Nie może się wprost włączać w politykę, bo to nie jest jego zadanie, ale domagać się sprawiedliwości, zająć się tymi ludźmi, być z nimi. To jest nasze zadanie: stać przy tych ludziach.



Protestujący już dwa miesiące wytrwale stoją na Majdanie.


- To jest fenomen, widać determinację ludzi, widać, że oni chcą dla Ukrainy dobra, chcą, by żyło się spokojnie, by było lepiej. Chcą demokracji, opieki, godnej zapłaty. Przecież wielu z nich wyjeżdża [zagranicę], a to są miliony osób.



Jak się potoczą dalsze losy Ukrainy? Czy protestujący zostaną wysłuchani?

- Trudno przewidzieć, można się wszystkiego spodziewać. Z zewnątrz można interweniować tylko przez dyplomację, nie można najechać na inne państwo. Tylko dobre rozmowy pomogą i przede wszystkim szczera modlitwa do Boga, by w jakiś sposób sam wkroczył w te sprawy przez swoją Opatrzność. To możemy i o to się modlimy.



Jak się powinni zachować Polacy i Ukraińcy mieszkający w Polsce, co mogą w tej sytuacji zrobić?


- Przede wszystkim okazać życzliwość tym ludziom, bo nikt nie wie, co jeszcze się wydarzy. Granice mogą zostać zamknięte, a może rząd zechce się pozbyć części społeczeństwa, które jest w opozycji.



Możemy też założyć optymistyczny scenariusz, że w końcu uda się doprowadzić do przemian?


- Tak, oczywiście. Ukraina ma patrona św. Michała. Ale z Michałem walczył ktoś inny. Św. Michał jest silniejszy, ale zło też jest obecne, jest mocne i może jeszcze stać się wiele złego.


Rozmawiał Paweł Bugira, KAI
Greg
[fot. PAP/EPA]


Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook