Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Abp Głódź: mamy obowiązek o nich pamiętać

11.04.2015

„Tamten, tragicznie przerwany lot do Katynia był lotem podjętym w imię prawdy i w imię polskiej wolności" - mówił abp Sławoj Leszek Głódź 10 kwietnia w Bazylice Św. Brygidy.

I otrze z ich oczu wszelką łzę,

A śmierci już nie będzie (Ap 21, 4)

 

Bracia Kapłani!

Drogie Rodziny ofiar tragedii smoleńskiej!

Bracia i Siostry, których przywiodła tu dziś pamięć i miłość.

„Alleluja, Jezus żyje, już Go dłużej grób nie kryje”. W oktawie Świąt Wielkanocnych Kościół żyje radością Zmartwychwstania Pańskiego.

Czytania kolejnych dni ukazują nam fundament chrześcijaństwa – prawdę o Zmartwychwstaniu Pańskim, o początku nowej ery, która rozpoczęła się wielkanocny poranek. Pokazują sytuacje, kiedy pośród uczniów i Apostołów pojawia się Zmartwychwstały Chrystus. Tak jest i dziś. Ewangelista Jan utrwala jedną z takich scen. Rankiem, po nieudanym połowie spotkali Zmartwychwstałego rybacy znad Jeziora Tyberiadzkiego, jego uczniowie. Nakazał im powtórnie zarzucić sieć, która przyniosła obfity połów. „A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nim ułożoną rybę oraz chleb”.

Z Galilei, znad tamtego jeziora, biegną słowa Zmartwychwstałego Chrystusa: „Chodźcie, posilcie się”. Skierowane do Szymona Piotra, który „wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb ”. Do galilejskich rybaków. Także do nas, dziś tu zgromadzonych na modlitwie. Chrystus Zmartwychwstały zaprasza na ten niezwykły posiłek, jaki nam przygotował. Na Eucharystię. Chleb żywota. Pamiątkę swej Paschy, która stanowi podstawę życia w Chrystusie i zapoczątkowanie niebieskiej chwały. Bowiem to On, Nazarejczyk, „którego Bóg wskrzesił z martwych”, przez swoje chwalebne zmartwychwstanie ofiaruje nam dostęp do nowego życia. Przynosi rodzajowi ludzkiemu zbawienie.

 

Świadczyli o tym z odwagą przed jerozolimskim sanhedrynem Apostołowie Piotr i Jan. Świadkowie Zmartwychwstałego Chrystusa. Świadczyli z mocą i pewnością, bo wiedzieli, że ich Zmartwychwstały Mistrz, przynosi nadzieję, która przekracza granicę śmierci, sięga wieczności. „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł żyć będzie” ( J 11, 25-26).

I. Ponieśli śmierć w służbie Ojczyzny

Umiłowani!

Z tą nadzieją, która stanowi kamień węgielny naszej wiary, gromadzimy się na modlitwie w piątą rocznicę tragedii smoleńskiej.

Wracamy myślami do tamtego tragicznego poranka, 10 kwietnia 2010 roku, który wstrząsnął Polską. Pewnie wielu z was, dziś tu obecnych, wtedy, wieczorem 10 kwietnia, uczestniczyło we Mszy św. w Archikatedrze w Oliwie. To była pamiętna godzina naszej solidarności, empatii, jednoczącej wspólnoty. Także wielkiej katechezy, jaką dla nas stanowiła tamta śmierć.

Mówiliśmy tamtego wieczoru w pokorze: „Niezbadane są Panie, Twoje wyroki, Twoje rozrządzenia, Twoje drogi…” Szukaliśmy Bożej miary, dla tej tragedii, która dotknęła 96 istnień ludzkich. To, co się o poranku tego dnia wydarzyło w Smoleńsku, włączaliśmy w Misterium Paschalne, w odkupieńczą ofiarę Chrystusa, która tym, którzy idą Jego drogą, otwiera dostęp do nowego życia.

Tamtego wieczora, zwracając się do naszej, gdańskiej wspólnoty, zgromadzonej w Archikatedrze, zjednoczonej bólem, przybitej grozą, mówiłem: „Niechaj ta śmierć, która przyszła nagle, wstrząśnie polskimi sumieniami. Niech w tej śmierci przejrzy się to co w nich małe i miałkie”.

Na warszawskim Krakowskim Przedmieściu dziesiątki tysięcy rodaków stało w kornym milczeniu, które było modlitwą serc, aby oddać ostatni hołd Parze Prezydenckiej.

Rozległ się dzwon Zygmunta, odprowadzając do wawelskiej krypty Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Profesora Lecha Kaczyńskiego i Jego Małżonkę. Rozdzwoniły się dzwony naszych trójmiejskich świątyń, gdyśmy żegnali na drogę wieczności naszych pomorskich rodaków.

Wspólnota naszego narodu dawała w tamtych dniach wymowne, poruszające świadectwo jedności odczuć, także myśli, aby ta ofiara nie poszła na marne. Aby stała się początkiem głębokich przewartościowań naszego życia społecznego, politycznego, wspólnotowego.

Pięć lat minęło od tamtego pamiętnych dnia wielkiej narodowej tragedii. Pięć długich lat.

Sprawa tragedii smoleńskiej nie schodzi ze sceny polskiego życia. Wywołuje emocje. Generuje napięcia i konflikty. Rozrywa tkankę społeczną.

Nie będę przywoływał listy trudnych pytań, które budzi bieg spraw związanych z trwającym tak długo śledztwem. Listy ujawnionych w ciągu tych lat zaniedbań, zaniechań, pochopnych decyzji, o kluczowym znaczeniu dla przebiegu śledztwa, dla wyjaśnienia przyczyn tragedii. Nie mamy oryginałów czarnych skrzynek, nie mamy wraku samolotu. Jesteśmy świadkami różnego rodzaju manipulacji, przejawów politycznego oportunizmu, używania smoleńskiej karty do spraw, które nie mają związku z dochodzeniem do prawdy. Niektóre stanowią odrażający przykład moralnego, pozbawionego skrupułów piractwa. Mieliśmy tego przykład w ostatnich dniach.

Medialna wrzawa, po tzw. przecieku, po ujawnieniu kolejnej, którejś z kolei, wersji odczytów nagrań z kokpitu. prezydenckiego samolotu. Zapewne po to, aby antagonizować, rozhuśtywać emocje, w ważnym dla przyszłości Polski okresie. Nikogo to nie obeszło, że te rzekome rewelacje – od wczoraj studzone – boleśnie dotknęły bliskich ofiar tamtej tragedii, znowu oskarżanych, znowu stawianych na szafocie.

Pragniemy, aby sprawa tragedii smoleńskiej została wyjaśniona w sposób rzetelny, bezstronny, przejrzysty, z wykorzystaniem wszystkich możliwości, z uwzględnieniem nowych okoliczności i dowodów. Nie należy ich odrzucać a priori, trwać przy aksjomatach sformułowanych już w pierwszych godzinach po tragedii, pozostawać głuchym, na głos tych ludzi nauki, którzy w różnych gremiach podejmują związane z tragedią problemy, szukają na nie odpowiedzi.

 

Módlmy się dziś, o odwagę w dochodzeniu do prawdy, o czystość intencji, bezstronność, rzetelność, przejrzystość, kompetencję, tych, których do tego powołano. Mówi Chrystus: poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8, 32). To wskazanie nakazuje właściwy kierunek drogi. Każda inna wiedzie donikąd.

 

II. Lot w imię prawdy i polskiej wolności.

Umiłowani!

Dziś przyszliśmy na modlitewny apel pamięci, o tych, którzy przed pięciu laty zginęli pod Smoleńskiem. Uczestnikach prezydenckiej delegacji udającej się na uroczystość 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej. Ponieśli śmierć w służbie Ojczyzny, w służbie pamięci o ofiarach zbrodniczego systemu komunistycznego. Bo przecież jedyną wina tych, których wiosna 1940 roku zgładzono w katyńskim lesie i w innych miejscach kaźni, było tylko to, czy raczej, aż to, że byli Polakami, patriotami, obywatelami ojczyzny, na którą wtedy dwa zbrodnicze systemu: nazizm i komunizm wydały wyrok śmierci.

W przemówieniu, jakie na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu miał wygłosić śp. prezydent Lech Kaczyński znalazły się słowa: „Tragedia Katynia i walka z kłamstwem katyńskim to doświadczenie ważne dla kolejnych pokoleń Polaków. To część naszej historii. Naszej pamięci i naszej tożsamości. To jednak także część historii całej Europy, świata. To przesłanie dotyczące każdego człowieka i wszystkich narodów. Dotyczące i przeszłości, i przyszłości ludzkiej cywilizacji. Zbrodnia Katyńska już zawsze będzie przypominać o groźbie zniewolenia i zniszczenia ludzi i narodów. O sile kłamstwa. Będzie jednak także świadectwem tego, że ludzie i narody potrafią – nawet w czasach najtrudniejszych – wybrać wolność i obronić prawdę”.

Tamten, tragicznie przerwany lot do Katynia był lotem podjętym właśnie w imię prawdy i w imię polskiej wolności. Taka była intencja tamtej podroży Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego i Jego Małżonki Marii, Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, przedstawicieli najważniejszych instytucji życia narodu, elity politycznej i wojskowej, duchownych trzech chrześcijańskich wyznań, także członków Rodziny Katyńskiej.

Także w imię tej prawdy i wolności mamy obowiązek o nich pamiętać: jako ludzie wiary, jako dzieci polskiej ojczyzny.

Pamięć, wiemy o tym dobrze, stanowi spoiwo życia narodów, ich twórczej drogi. Narody tracą moce życia, niweczą swoją tożsamość, kiedy się od niej odwracają, kiedy ją lekceważą, spychają na margines.

 

III. Epitafium Smoleńskie

 

Dziś z naszą pamięcią o ofiarach tragedii smoleńskiej przyszliśmy do tej szczególnej gdańskiej świątyni – do Bazyliki Świętej Brygidy. Do tej świątyni naszego miasta, w której napotykamy tak wiele znaków pamięci o ludziach, sprawach, dziełach, które współtworzą drogę naszej historii, naszą pamięć, naszą tożsamość.

Zda się, że w tej szacownej świątyni rozbrzmiewa od lat litania zawierzenia, wdzięczności, pamięci. Nasza polska litania!

Jej wezwania, kierowane są do Chrystusa, za pośrednictw Matki, która nas zna, która jest tu z nami, w tym wspaniałym, bursztynowym wizerunku. Wypowiadają je ci, których pamięć utrwalają tablice, epitafia, figury. Nasi rodacy. Wierni, ofiarni, którzy zasłużyli się Bogu, Kościołowi, wspólnocie naszej polskiej ojczyny. Święty Jan Paweł II, Błogosławiony Ksiądz Jerzy Popiełuszko, Sługa Boży kardynał Stefan Wyszyński, Wodzowie i żołnierze polskich dróg ku Niepodległej. Ofiary Zbrodni Katyńskiej i tragedii Kresów Wschodnich. Także, Ci, którzy w sierpniu 1980 roku, w stoczniach i zakładach pracy Wybrzeża, zainicjowali drogę Solidarności. Wielu z nich stało się ofiarami misterium nienawiści, pozornego triumfu zła.

Przypominamy ich imiona, utrwalamy ich pamięć i ich czyny. W służbie Kościoła, Narodu, Ojczyzny. Ofiarowane Bogu i dopełnione w Bogu.

Do tej polskiej litanii, utrwalonej na ścianach świętej Brygidy, zainicjowanej przez niezapomnianego jej proboszcza, śp. Księdza Prałata Henryka Jankowskiego, włączamy dziś kolejne, litanijne wezwania, kierowane do Bożego Miłosierdzia przez naszych Braci i Siostry, ofiary tragedii smoleńskiej.

To kolejne upamiętnienie ich ofiary na terenie naszej gdańskiej archidiecezji. Kolejny ślad naszej wiernej pamięci, zachęty do modlitwy w ich intencji.

W Bazylice Mariackiej w dniu 13 listopada 2010 r. poświeciłem Pomnik Tragedii Smoleńskiej, dzieło warszawskiego artysty rzeźbiarza Andrzeja Renesa. Wieńczy ten pomnik, na którym utrwalone zostały nazwiska 96 ofiar tragedii smoleńskiej, figura Zmartwychwstałego Chrystusa. Znak naszej nadziei, która zawieść nie może.

Święciłem pamiątkowe tablice w Sopocie, z którym związali część swego życia Maria i Lech Kaczyńscy i w kolegiacie w Wejherowie.

Dziś u Świętej Brygidy święcić będziemy Epitafium Smoleńskie. Jego autorem jest gdański artysta rzeźbiarz, profesor Wawrzyniec Samp. To między innymi autor figury św. Jana Pawła II, która stoi przed tą świątynią, także znanego mieszkańcom naszego miasta pomnika „Tym co za wolność Gdańska” i pomnika Światopełka II Wielkiego. Dzieła jego talentu rzeźbiarskiego zdobią katedry w Gdańsku, Gorzowie, Gnieźnie, Łomży i Olsztynie. Od dziś także wnętrze tej sławnej gdańskiej świątyni. Dziękuję Panie Profesorze za to nowe dzieło.

Pokolenia, które tu, do Świętej Brygidy, przychodzić będą na modlitwę, odczytywać będą 96 nazwiska Polaków i Polek, którzy zginęli wtedy, w drodze do Katynia. Patrzyć na płaskorzeźbę, na której ich przedstawiono, jak zmierzają na spotkanie z Tym, do którego należy czas i wieczność, ze Zmartwychwstałym Chrystusem. Przewodzi temu pochodowi Prezydencka Para, Maria i Lech Kaczyńscy. Wiele dni ich życia, pracy, codzienności zbiegło tu, w Trójmieście, w Gdańsku, w Sopocie.

Budzą się wspomnienia szlachetnej postaci Pana Prezydenta, jego pełnej wdzięku i prostoty Małżonki. Ludzi sumienia, prawych chrześcijan, obywateli polskiej Ojczyzny, którą kochali, dla której pracowali, której służyli.

Idzie z Nimi Pan Prezydent Ryszard Kaczorowski, człowiek mi bliski. Pochodził z Białegostoku, miasta mych seminaryjnych studiów, święceń kapłańskich, posługi Solidarności. W jego życiu, był i sowiecki wyrok śmierci, i syberyjska tułaczka, i żołnierska służba u gen. Andersa, i emigracyjny los, i wierność harcerskim, zaszczepionym w młodości ideałom. Ostatni Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej na Uchodźstwie. Symbol trwania, wbrew okolicznościom, przy tym, co Polskę stanowi. Symbol nadziei, tej zrealizowanej, dokonanej, że przyjdzie Polska w Imię Pana – wolna i niepodległa.

Na czele tego pochodu ku wieczności idą postaci związane z Trójmiastem, z nasza archidiecezją. Legendarna Matka Solidarności Anna Walentynowicz. Szlachetny, przeniknięty polskim duchem marszałek Sejmu Maciej Płażyński, który spoczywa w Bazylice Mariackiej. Arkadiusz Rybicki, człowiek Solidarności, związany z nią od pamiętnych strajkowych dni. Idzie w nim wiceadmirał Andrzej Korweta, dowódca Marynarki Wojennej i Lech Solski, działacz Rodzin Katyńskich, syn zamordowanego w Katyniu kapitana Kazimierza Solskiego oraz bratanek majora Adama Solskiego, autora słynnych wstrząsających notatek, zapisywanych tam, w Katyniu, w ostatniej godzinie, znalezionych podczas ekshumacji.

Niech ten znak pamięci trwa, niech mówi o ich drodze, o ich drodze. Ofiarujemy w ich intencji Mszę świętą, nasze modlitwy, przyjmowaną dziś Komunię świętą.

Jako ludzie wiary, jako ludzi zawierzenia, ofiarujemy tym naszym Siostrom i Braciom, naszą nadzieję, radość oktawy Zmartwychwstania Pańskiego, radość pewności, o której mówi stara wielkanocna pieśń: Alleluja, Jezus żyje. Już go dłużej grób nie kryje.

Niech modlitwę dzisiejszego dnia, niech pamięć o tych, którzy pięć lat temu zginęli pod Smoleńskiem, rozświetlają słowa św. Pawła Apostoła pierwszego Listu do Koryntian, stanowiące źródło i zasadę naszego przyszłego zmartwychwstania: „Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli…I jak w Adamie wszyscy umierają, tak tez w Chrystusie będą ożywieni (1 Kor 15, 20-22).

Zawierzmy tym słowom.

 KAI/es

fot. Wpolityce.pl

Słowa kluczowe:

Kaczyńska

,

Kaczorowski

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook