Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Abp Forte: Nierozerwalność małżeństwa nie podlega zmianie

23.10.2014

„Wydaje mi się, że doszło do skupienia się ojców synodalnych wokół papieża. Nawet jeśli była otwarta wymiana myśli, nawet jeśli dużo dyskutowaliśmy, wszyscy starali się okazać swą bliskość rodzinom” - mówi sekretarz specjalny abp Bruno Forte.

Bardzo pozytywnie ocenił rezultaty III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów jego sekretarz specjalny abp Bruno Forte. W rozmowie z Andreą Torniellim, opublikowanej na portalu Vatican Insider, ten wybitny włoski teolog dogmatyk wyjaśnił, że choć kilka paragrafów końcowego dokumentu „Relatio Synodi”, dotyczących homoseksualistów i rozwodników w nowych związkach, nie uzyskało 2/3 głosów, to nie można mówić o podziale w Kościele.

Nie było bowiem rozbieżności co do nierozerwalności małżeństwa. Dyskusje dotyczyły jedynie pytania, w jakich sytuacjach i okolicznościach można by dopuścić do sakramentu pokuty i do stołu eucharystycznego osoby, które po rozwodzie ponownie zawarły małżeństwo cywilne. Tekst relacji końcowej jest też jasny w kwestii osób homoseksualnych: „Kościół sprzeciwia się zrównywaniu małżeństw i związków homoseksualnych. A jednocześnie przyjmuje osoby [homoseksualne] i ich nie dyskryminuje”. - Podstawowym przesłaniem skierowanym do osób homoseksualnych jest centralne przesłanie pontyfikatu Franciszka: głoszenie wiary i miłosierdzia, które nie oznacza pobłażliwości ani słabości - zaznaczył metropolita Chieti-Vasto.

Podkreślił, że obrady Synodu były bardziej spokojne niż przedstawiały je media. Zapowiedział również, że relacja końcowa tego zgromadzenia stanie się podstawą do kolejnego zgromadzenia Synodu Biskupów w październiku 2015 r. - Jesteśmy w drodze, prace trwają - powiedział abp Forte.

Rozmowa z abp. Bruno Forte:

Jak Ksiądz Arcybiskup ocenia ostateczny rezultat Synodu?

Bardzo pozytywnie, ponieważ osiągnięto szeroki konsens we wszystkich punktach relacji końcowej. Nawet te, które nie otrzymały dwóch trzecich głosów zostały jednak przyjęte przez znaczącą większość, znacznie większą niż 50 procent plus jeden.

Kościół jest podzielony?

Przeciwnie. Wydaje mi się, że doszło do skupienia się ojców synodalnych wokół papieża. Nawet jeśli była otwarta wymiana myśli, nawet jeśli dużo dyskutowaliśmy, wszyscy starali się okazać swą bliskość rodzinom, szczególnie tym, które przeżywają trudne sytuacje. Wszyscy jesteśmy pasterzami, mającymi kontakt z ludźmi i poczucie, że priorytetem jest głoszenie wszystkim miłości Boga.

A jednak paragrafy, w których zrelacjonowano wypowiedzi sprzyjające bądź sprzeciwiające się dopuszczeniu osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach do sakramentów, podobnie jak dotyczące gejów, nie uzyskały dwóch trzecich...

W przypadku paragrafu o osobach homoseksualnych odwołano się do dwóch tekstów Magisterium, już przyjętych przez Kościół. Natomiast w przypadku paragrafu o osobach rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach, zrelacjonowano dwa stanowiska, jakie ujawniły się w dyskusji synodalnej. Tak więc nie można odczytywać głosowania jako niezgody na coś, ponieważ - powtórzę - zostały zacytowane oba stanowiska. Myślę, że sens tego głosowania można wyjaśnić potrzebą dalszej refleksji i pracy. Papież chce kontynuowania refleksji. Teraz relacja końcowa staje się częścią tekstu, który będzie rozesłany do Kościołów lokalnych. Jesteśmy w drodze, prace trwają.

Kard. Péter Erdő wskazał Księdza Arcybiskupa jako autora kontrowersyjnego fragmentu o gejach w relacji podsumowującej dyskusję, zdecydowanie zmodyfikowanego w relacji końcowej. Czy nie był on zbyt jednostronny?

Muszę sprecyzować: na pewno nie jestem jedynym autorem, ani faktycznym redaktorem. Koordynowałem prace redakcyjne. Nie ma jednego autora...

Ale był to fragment najbardziej kontestowany przez zgromadzenie, co pokazała dyskusja w małych grupach, z której syntezy przeczytaliśmy.

Wydaje mi się, że nie brakowało mu wierności treściom wypowiedzianym podczas debaty. W każdym bądź razie tekst relacji końcowej jest jasny: Kościół sprzeciwia się zrównywaniu małżeństw i związków homoseksualnych. A jednocześnie przyjmuje osoby [homoseksualne] i ich nie dyskryminuje.

Ten nowy tekst wydał się wielu krokiem wstecz. Czy podziela Ksiądz Arcybiskup ten pogląd?

Przeżywając Synod od wewnątrz, niczego takiego nie zauważyłem! Czułem natomiast zasadniczą kontynuację. Synod był bardziej spokojny niż przedstawiały go media. Oczywiście, panowała wielka wolność słowa, wyrażano różne akcenty i stanowiska. Ale wszyscy jesteśmy pasterzami i dążymy do dobra ludzi, wszyscy troszczymy się o połączenie doktryny i miłosierdzia, bez popadania w rygoryzm albo w pobłażliwość - pokusy, o których mówił papież w końcowym przemówieniu.

Dlaczego zatem paragraf o gejach nie otrzymał konsensu dwóch trzecich głosów?

Może ktoś się nie zgadzał, bo chciał, by powiedziano tam więcej? Albo by coś pominąć? Chciałbym jednak przypomnieć, że podstawowym przesłaniem skierowanym do osób homoseksualnych jest centralne przesłanie pontyfikatu Franciszka: głoszenie wiary i miłosierdzia, które nie oznacza pobłażliwości ani słabości.

Czy jest prawdą, że ten Synod oddychał „duchem Soboru”?

Różni ojcowie synodalni przywoływali go w swych wystąpieniach w auli [synodalnej], odwołując się do soborowej konstytucji „Gaudium et spes”, dotyczącej stosunku Kościoła do współczesnego świata.

Czy dopuszczenie osób rozwiedzionych, które zawarły ponowne związki do sakramentów jest zagadnieniem doktrynalnym?

Kwestia doktrynalna jest jasna: nierozerwalność małżeństwa nie podlega zmianie. Kwestia duszpasterska dotyczy pytania, w jakich sytuacjach i okolicznościach można by dopuścić takie osoby do sakramentu pokuty i do stołu eucharystycznego. Są sytuacje, w których to już się dzieje, na przykład w przypadku ciężkiej choroby i zbliżającej się śmierci. Czy mogą być inne szczególne okazje lub sytuacje? Powinniśmy wysłuchać Kościołów lokalnych i zdać sobie sprawę, w jakich przypadkach najbardziej dostrzega się tę potrzebę.

Są księża, a nawet biskupi, którzy w konfesjonale albo w osobistych relacjach z ludźmi przeżywającymi takie sytuacje już dopuszczają ich do sakramentów...

Rzeczywiście, ojcowie synodalni powiedzieli, że czasem się to zdarza. Także dlatego konieczne jest jasne wskazanie kierunku.

Jak odpowiedziałby Ksiądz Arcybiskup na zarzut, według którego zbytnio zastanawiano się nad sytuacjami trudnymi a mało nad małżeństwami, które z powodzeniem żyją Ewangelią w rodzinach?

Że jest to zarzut po prostu bezpodstawny. Ten, kto go wysuwa, nie przeczytał całej, bardzo pięknej, drugiej części końcowego raportu o Ewangelii rodziny.

Jaka droga rozpoczyna się dzisiaj w kierunku Synodu w październiku 2015 roku?

Widzę ją przede wszystkim jako spokojną. Okazano tyle zaufania Kościołom lokalnym, słuchaniu, hipotezom, pogłębionej analizie, a w końcu propozycjom. Potrzebna jest wielka wolność słowa oraz słuchanie w prawdzie i miłości, aby kontynuować to, co się działo podczas tego Synodu. Wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że ostatnie słowo należy do papieża. On sprawuje władzę kluczy, pochodzącą z faktu, że jest wikariuszem Chrystusa i następcą Piotra.

Rozmawiał Andrea Tornielli (Vatican Insider)

Słowa kluczowe:

synod

,

Watykan

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook