Jedynie prawda jest ciekawa

A. Szymański: Czy to sukces polityki rodzinnej?

01.11.2012

Od 1 listopada podwyższony zostanie zasiłek rodzinnego o 9 złotych. Trzeba podkreślić, że Polska wśród krajów Unii Europejskiej ma najwyższy odsetek dzieci żyjących z ubóstwie, a zasiłki rodzinne w porównaniu z innymi krajami są rażąco niskie - pisze na portalu wPolityce.pl senator Antoni Szymański.

Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 10 sierpnia 2012 r. od 1 listopada br. próg uprawniający do świadczeń rodzinnych wzrośnie z 504 zł. do 539 zł. Wzrośnie też zasiłek rodzinny na dziecko do 5 lat z 68 zł. do 77 zł, zaś na dziecko od 6 – 18 lat z 91 zł. do 106 zł.
    
Warto zadać sobie pytanie o to, czy tak nieznaczne podwyższenie progu dochodowego (o 35 zł.) spowoduje przywrócenie uprawnienia do świadczeń rodzinnych ponad 3 milionom dzieci, które je utraciły w wyniku jego zamrożenia przez 8 lat? To głównie zamrożenie progu dochodowego spowodowało, że w latach 2004 – 2011 usunięto z systemu  wsparcia świadczeniami rodzinnymi 3,2 miliony dzieci z ubogich rodzin!
    
Podwyższenie progu nieco zahamuje proces zmniejszania liczby dzieci korzystających z zasiłku rodzinnego, nie spowoduje jednak przywrócenia uprawnienia milionom dzieci, które je utraciły. Tymczasem to właśnie powinno być celem polityki społecznej. Drugim celem winno być urealnienie zasiłków rodzinnych do kwoty wpływającej istotnie na poprawę sytuacji dziecka w rodzinie ubogiej. Podwyższenie zasiłku rodzinnego  o 9 zł. (na dziecko do lat 5) tego kryterium nie spełnia.
    
Warto przypomnieć, że Polska wśród krajów Unii Europejskiej ma najwyższy odsetek dzieci żyjących z ubóstwie, a zasiłki rodzinne w porównaniu z innymi krajami są rażąco niskie.
    
Oszczędzanie na wsparciu dzieci z rodzin ubogich ma miejsce, gdy wszyscy mają na ustach hasła o konieczności prowadzenia aktywnej polityki rodzinnej. Rządzący uzasadniają to brakiem wystarczających środków budżetowych. O pieniądze jednak nietrudno gdy budujemy najdroższe stadiony i autostrady na świecie, a rozrost administracji publicznej nie ma granic. Nie ma problemu środków budżetowych, gdy wydajemy na przewodniczenie UE więcej niż np. Dania, która uznała, że trzeba na to przeznaczyć skromne środki. Gdy podpisujemy absurdalny i kosztowny pakiet klimatyczny i wyrażamy gotowość wsparcia Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Czy można się dziwić w takiej sytuacji masowym wyjazdom za granicę i tam układania swojego życia rodzinnego?

Antoni Szymański
[fot. sxc.hu]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook