Jedynie prawda jest ciekawa


13 maja 81 r. - Matka Boska Fatimska uratowała Ojca Świętego

13.05.2013

Jak co tydzień, na Placu św. Piotra odbywała się audiencja generalna. Jan Paweł II pozdrawiał wiernych. Ali Agca czekał na dogodny do oddania strzału moment, ukryty w tłumie.

Obserwował. Nie przewidział, że papież pochyli się by wziąć w ramiona małą dziewczynkę, Sarę Bartoli. Ten gest uratował Ojca Świętego. Na moment Agca stracił cel z oczu. Chwilę później, o godzinie 17:19, w pogodny majowy wieczór na Placu św. Piotra w Watykanie padły dwa strzały. Przerażającą ciszę jaka po nich zapadła przerwały krzyki, nawoływania, warkot pędzącego białego jeepa. Spłoszone rzymskie gołębie poderwały się do lotu. Płacz zszkowanych uczestników papieskiej audiencji generalnej mieszał się ze słowami modlitwy tysięcy zgromadzonych na placu ludzi. "Biskup w bieli upadł". Strzelał Mehmet Ali Agca, 23-letni Turek.

Pytania bez odpowiedzi

Agca, samotnik i indywidualista, narzędzie w ręku mocnych tamtego świata, student literatury, historii, "Szary Wilk", poszukiwany międzynarodowym listem gończym, morderca redaktora naczelnego lewicowego dziennika...

Do dzisiaj pozostają bez odpowiedzi pytania: Kto namówił do targnięcia się na życie duchowego przewodnika chrześcijan? Kto zlecił mu zgładzenie Jana Pawła II? Kto zabezpieczał jego podróże po Europie? Kto dał mu do ręki broń?
Co zamachowiec robił w Syrii i Bułgarii?

W Sofii kupił automatyczny browning 9 mm. Skąd Turek brał pieniądze na wojaże po Bliskim Wschodzie i Europie? Bywał w luksusowych hotelach w Jugosławii, Bułgarii, Szwajcarii, Italii, Francji, Hiszpanii. Czy w Turcji Agca rzeczywiście działał w organizacjach – tych skrajnie prawicowych i skrajnie lewicowych? Kto wyciągnął go z więzienia w Istambule i zaopatrzył w pokaźne fundusze? Kto dostarczył mu wojskowy mundur do silnie strzeżonego tureckiego więzienia, gdzie oczekiwał na wyrok za zastrzelenie wydawcy liberalnego dziennika Millyet? Kto pilotował Agcę, najbardziej poszukiwanego tureckiego zabójcę w latach 1979-81 po Europie Zachodniej. W końcu gdzie, kiedy i kto nauczył go celować dwoma rękami w ruchomy cel, ponad głowami tłumu?

Agca chybił o milimetr najważniejsze organy życiowe papieża. Jeśli ktoś uważa, że było to zadanie wykonalne dla nieszkolonego specjalistycznie strzelca - myli się.

Ani jedno słowo podczas procesów Agcy nie wskazuje, że był on fanatykiem religijnym, działającym z pobudek ideowych. On sam zmieniał wielokrotnie swoje wersje zdarzeń. Nie okazał skruchy. Podczas spotkania z Ojcem Świętym był zdziwiony, że papież żyje. Przecież tak dobrze celował i strzelał celnie…

Na miejscu zbrodni został ujęty dzięki siostrze Letycji, franciszkance z Bergamo.

- To nie ja! To nie ja! - krzyczał Agca.

Siostra Letycja kurczowo chwyciła go za rękę.

- Tak, to ty byłeś! - wołała siostra zakonna.

Pionek atakuje króla 

Przesłuchujący go tuż po zamachu karabinierzy zwrócili uwagę na jego wytrzymałość i opanowanie. Nakaz aresztowania Mehmeta Ali Agcy wystawiony przez prokuratora Italii Achille Galluciego mówił o zamachu na głowę państwa w porozumieniu z innymi nieznanymi osobami. Później wiele zrobiono by ustalenie wszystkich szczegółów okazało się niemożliwe, by materiał dowodowy utknął na wątku "śladu bułgarskiego", by Agcę zdyskredytować i przedstawić jako notorycznego kłamcę i człowieka niespełna rozumu. 
Na Placu św. Piotra w Rzymie o godzinie 17:19, Jan Paweł II został postrzelony nie przez islamskiego fanatyka, ale pionka w grze o najwyższe stawki. Trafił w brzuch oraz rękę.
Ranny, blady jak kreda, papież osunął się w ramiona stojącego za nim sekretarza ks. Stanisława Dziwisza. Ranne od kul, które przeszyły ciało papieża, zostały też dwie uczestniczki audiencji. Ochrona przewiozła Jana Pawła II do kliniki Gemelli, gdzie poddano papieża sześciogodzinnej operacji. Karol Wojtyła  wierzył, że swoje ocalenie zawdzięcza woli Boskiej: Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę.

 Kardynał krakowski ks. Stanisław Dziwisz wspominał:

- Byłem tak wstrząśnięty, że nie od razu zrozumiałem. Wybuch pod autem? Huk był ogłuszający. Naturalnie, szybko zrozumiałem, że ktoś strzelał. Ale kto? I zobaczyłem, że Ojciec Św. został zraniony. Chwiał się, ale nie było widać ani krwi ani ran. Zapytałem: Gdzie? Odpowiedział: W brzuch. Spytałem jeszcze: Czy bardzo boli? Odpowiedział: Tak. Ojciec Święty miał oczy zamknięte, bardzo cierpiał i powtarzał krótkie modlitwy.
Czy papież przeczuwał grożące mu niebezpieczeństwo? Podczas porannej mszy św. dla szwajcarskich gwardzistów powiedział: "Módlmy się, by Pan trzymał gwałt i fanatyzm z dala od murów Watykanu".

Fatimska Matka

13 mają 1917 roku w Fatimie o tej samej porze wieczornej porze objawiła się Matka Boska . Zamach miał miejsce w dokładnie w 64. rocznicę pierwszego objawienia Matki Bożej w Fatimie. 13 maja 2000 r. podczas beatyfikacji Hiacynty i Franciszka w Fatimie Jan Paweł II ujawnił główne treści trzeciej części tajemnicy fatimskiej. "Według interpretacji Pastuszków - wyjaśniał kard. Angelo Sodano - ostatnio potwierdzonej przez siostrę Łucję, ubrany na biało biskup, który modli się za wszystkich wiernych, to Papież. Także on, z trudem podążając ku krzyżowi wśród martwych ciał męczenników (biskupów, kapłanów, zakonników, zakonnic i licznych świeckich), pada, ugodzony kulami, jak martwy". Objawienia fatimskie, zwane też tajemnicami fatimskimi, według legendy miały miejsce w 1917 roku. Troje dzieci-pasterzy o nazwiskach: Francisco Marto, Jacinta Marto oraz Lucia Santos zobaczyło Matkę Boską. Od tej pory objawienia były częstsze, a samym dzieciom zostały przekazane trzy tajemnice fatimskie. Mimo nacisków i gróźb dzieci nie wyrzekły się tego, co widziały. Objawienia fatimskie wraz z całą ich treścią zostały oficjalnie uznane przez Kościół w 1930 roku. Cała trójka została beatyfikowana. Dwoje przez Jana Pawła II, trzecie przez Benedykta XVI.

Wiele tzw. zbiegów okoliczności towarzyszyło zdarzeniom tego dnia. Dotyczy to tak osób jak i ciągu zdarzeń.

Cud ocalenia

Po przyniesieniu Papieża do karetki pogotowia rozpoczął się dramatyczny wyścig z czasem. Karetka, stojąca zwykle koło kolumnady Berniniego, nie posiadała stosownego wyposażenia. Ranny papież został przeniesiony do karetki "R" - ofiarowanej podczas poprzedniej audiencji przez rzymskich lekarzy. Mimo, że trasa przez zakorkowane ulice Rzymu do polikliniki Agostino Gemelli zajmowała do pół godziny, a „erce” nie towarzyszyła żadna eskorta, przejazd zajął załodze pojazdu tylko osiem minut. O 17.55 zamknęły się drzwi sali operacyjnej. O 18.47 lekarze oficjalnie informują, że żaden z niezbędnych dla życia organów nie został uszkodzony, ale stan rannego papieża jest bardzo poważny. O godz. 23.25 szef Polikliniki Gemelli prof. Castiglioni, powiedział dziennikarzom, że lekarze zrobili wszystko, co było możliwe i pozostaje już tylko czekać. I nie ma żadnej pewności, co będzie dalej. Po zakończeniu operacji przeprowadzający ją chirurg prof. Crucitti stwierdził, że dziewięciomilimetrowa kula przeszła przez ciało papieża nieprawdopodobnym torem, omijając wszystkie istotne dla życia organy, tak, jakby prowadziła ją jakaś niewidzialna ręka. Zaledwie o kilka milimetrów minęła tętnicę główną, której uszkodzenie to natychmiastowa śmierć. Oszczędziła rdzeń kręgowy i inne ważne dla życia narządy.

Solidarni w modlitwie 

Tymczasem na placu św. Piotra wciąż pozostawały tłumy. Podobnie w każdym polskim mieście i w każdej wsi na modlitwie trwały rzesze wiernych, czekając na komunikaty o tym, co dzieje się w klinice Gemelli.
17 maja odmawiając ze szpitalnego łóżka transmitowaną przez Radio Watykańskie modlitwę Anioł Pański Jan Paweł II powiedział:

- Modlę się za brata, który mnie zranił i któremu szczerze przebaczyłem.

23 maja konsylium lekarskie podpisało komunikat, że życiu Ojca Świętego nie grozi już niebezpieczeństwo.
15 sierpnia 1981 r. Papież spotkał się z wiernymi na placu św. Piotra. Powiedział wtedy: "Stałem się na nowo dłużnikiem Najświętszej Dziewicy i wszystkich świętych Patronów. Czyż mogę zapomnieć, że wydarzenie na placu św. Piotra miało miejsce w tym dniu i o tej godzinie, kiedy od sześćdziesięciu z górą lat wspomina się w portugalskiej Fatimie pierwsze pojawienie się Matki Chrystusa ubogim wiejskim dzieciom? Wszak we wszystkim, co mnie w tym właśnie dniu spotkało, odczułem ową niezwykłą macierzyńską troskę i opiekę, która okazała się mocniejsza od śmiercionośnej kuli".

W rok po zamachu Jan Paweł II przybył do Fatimy i złożył na ołtarzu pocisk, który go trafił. Kulę wprawiono w koronę Matki Boskiej Fatimskiej. Zakrwawiony pas od sutanny Papież przekazał w darze Matce Boskiej Częstochowskiej.

Totus Tuus

Jan Paweł II wspominał: "Na Boże Narodzenie 1983 roku odwiedziłem zamachowca w więzieniu. Długo ze sobą rozmawialiśmy. Ali Agca jest, jak wszyscy mówią, zawodowym zabójcą. Co znaczy, że zamach nie był jego inicjatywą, że ktoś inny to wymyślił, ktoś inny to zlecił. W ciągu całej rozmowy było jasne, że Alemu Agcy nie dawało spokoju pytanie: jak się to stało, że zamach się nie powiódł? Przecież robił wszystko, co należało, zadbał o najdrobniejszy szczegół swego planu. A jednak ofiara uniknęła śmierci. Jak to się mogło stać? I ciekawa rzecz... ten niepokój naprowadził go na problem religijny. Pytał się, jak to właściwie jest z tą tajemnicą fatimską. Na czym ona polega? To był główny punkt jego zainteresowania, tego przede wszystkim chciał się dowiedzieć. Być może, że jego uporczywe pytania były znakiem, że zyskał świadomość tego, co rzeczywiście ważne. Ali Agca - jak mi się wydaje - zrozumiał, że ponad jego władzą, władzą strzelania i zabijania, jest jakaś potęga wyższa. Zaczął więc jej poszukiwać. Życzę mu, aby ją znalazł".

W Częstochowie 19 czerwca 1983 r. podczas Apelu Jasnogórskiego Jan Paweł II modlił się:

- W dniu 13 maja minęło dwa lata od tego popołudnia, kiedy ocaliłaś mi życie. Było to na placu św. Piotra. Tam, w czasie audiencji generalnej, został wymierzony do mnie strzał, który miał mnie pozbawić życia. Zeszłego roku 13 maja byłem w Fatimie, aby podziękować i zawierzać. Dziś pragnę tu, na Jasnej Górze, pozostawić jako wotum widomy znak tego wydarzenia, przestrzelony pas sutanny. Wielki Twój czciciel kardynał Hlond, prymas Polski, na łożu śmierci wypowiedział słowa: "Zwycięstwo - gdy przyjdzie, przyjdzie przez Maryję". Totus Tuus...

Artur  S. Górski

[fot.wikipedia, Lucaok]

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook