Jedynie prawda jest ciekawa

Kuźmiuk: PiS o milionie miejsc pracy

22.10.2012

Europoseł Zbigniew Kuźmiuk zapowiada kolejną debatę Prawa i Sprawiedliwości. Tym razem poświęconą zatrudnieniu. Program PiS przewiduje utworzenie w ciągu 10 lat około miliona nowych miejsc pracy.

Dzisiaj w warszawskim Ursusie odbędzie się organizowana przez Prawo i Sprawiedliwość, debata o rynku pracy w oparciu o Narodowy Program Zatrudnienia przygotowany przez ekspertów z tej dziedziny.

Do debaty zaproszono ekspertów z ekonomi i polityki społecznej (między innymi prof. Ryszarda Bugaja, prof. Roberta Gwiazdowskiego, prof. Leokadię Oręziak, prof. Józefinę Hrynkiewicz), przewodniczących największych central związkowych (Piotra Dudę, Jana Guza) ale także szefów organizacji pracodawców (Henrykę Bochniarz, Andrzeja Malinowskiego, Andrzeja Arendarskiego).

Narodowy Program Zatrudnienia to projekt ustawy razem z projektami 8 rozporządzeń do niej, który przy zastosowaniu wszystkich instrumentów w niej przewidzianych, powinien pozwolić na stworzenie w ciągu najbliższych 10 lat około 1 miliona nowych miejsc pracy.

Ten program jest ważną częścią składową rozwiązań ustawowych, które przygotowało Prawo i Sprawiedliwość w 10 najważniejszych dziedzinach głównie gospodarki i sektora społecznego.

Coraz trudniejsza sytuacja na rynku pracy, powoduje nie tylko ciągle trwającą emigrację zarobkową najbardziej aktywnych w dużej mierze młodych ludzi ale także, spustoszenia w psychice ludzi, którzy zostają w kraju i muszą zaczynać swoje dorosłe życie, od bycia bezrobotnymi.

Sytuacja na rynku pracy jest zła i będzie niestety tylko gorsza. Przypomnę tylko, że nawet latem, czyli w czerwcu tego roku, bezrobocie spadło zaledwie o 0,2 pkt. procentowego ale w analogicznym miesiącu roku poprzedniego bez mistrzostw w piłce nożnej i nawałnicy inwestycji infrastrukturalnych, zmalało aż 0,5 pkt procentowego.

W czerwcu wskaźnik bezrobocia wyniósł 12,4% czyli bez pracy było ciągle około 2 mln Polaków, w sierpniu już nie zmalał, a od września może być tylko gorzej. Według ostrożnych szacunków w końcu grudnia tego roku wskaźnik bezrobocia sięgnie 14%, a w liczbach bezwzględnych bezrobotnych będzie przynajmniej 2,3 mln.

Okazuje się, że na rynek pracy nie oddziałują pozytywnie ani zaklęcia w stylu „zielonej wyspy” ani „prawie ustawowy” entuzjazm serwowany nam codziennie przez media głównego nurtu, z jakiegokolwiek powodu.

Gwoździem do trumny sytuacji na rynku pracy jak twierdzą eksperci, była lutowa podwyżka składki rentowej o 2 pkt. procentowe. Da ona wprawdzie budżetowi około 8 mld zł dodatkowych wpływów (dokładnie o tyle będzie mniejsza dotacja budżetowa do ZUS) ale jednocześnie będzie kosztowała utratę przynajmniej 200 tysięcy miejsc pracy (tak przy okazji mimo tego, że mamy już IV kwartał, minister finansów jeszcze nie zdążył odblokować wynoszącej 0,5 mld zł rezerwy budżetowej przy pomocy z której miał przynajmniej częściowo rekompensować samorządom wzrost kosztów zatrudnienia z tytułu wzrostu składki rentowej).

Pamiętam jak w debacie nad tą propozycją rządu podnosiłem ten argument w styczniu i na komisji finansów publicznych i na sejmowej sali plenarnej, wtedy odpowiadający na pytania posłów wiceminister pracy Marek Bucior zapewniał, że podwyżka składki rentowej, aż tak negatywnego wpływu na rynek pracy nie będzie miała. Niestety po zaledwie 8 kolejnych miesiącach wychodzi na moje.

Dodatkowo minister Rostowski zarówno w roku 2011 i jak i 2012, regularnie przejmuje część środków Funduszu Pracy i przeznacza je na zmniejszenie poziomu deficytu sektora finansów publicznych. W roku 2011 była to kwota ponad 3 mld zł w roku 2012 będzie to kwota powyżej 2 mld zł. A więc aż 5 mld zł pieniędzy w swoisty sposób „znaczonych” jest wykorzystywane niezgodnie ze swoim przeznaczeniem.

Propozycje przygotowane przez Prawo i Sprawiedliwość w Narodowym Programie Zatrudnienia, zawierają między innymi propozycję obniżenia o 50% składek na ZUS i Fundusz Zdrowia przez pierwsze 2 lata zatrudnienia albo rozpoczęcia pracy na własny rachunek, obniżenie składki rentowej o 2 pkt. procentowe, wykorzystanie pełni środków jakimi dysponuje Fundusz Pracy na aktywne formy ograniczenia bezrobocia, czy opracowywanie przez Radę Ministrów wykazu gmin zdegradowanych ekonomicznie, w których tworzący nowe miejsca pracy przedsiębiorcy, otrzymywaliby dodatkowe wsparcie finansowe.

Zresztą przeprowadzenie tej debaty właśnie w Ursusie (w dzielnicy Warszawy zdegradowanej ekonomicznie po całkowitej likwidacji zakładów Ursus) jest takim sygnałem, że ważną częścią programu gospodarczego Prawa i Sprawiedliwości jest wspieranie odbudowy potencjału ekonomicznego naszego kraju i tym samym miejsc pracy w polskiej gospodarce.

Zbigniew Kuźmiuk

[fot. wPolityce.pl]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook