Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

„Rodzice prezydenta” – książka Mileny Kindziuk

03.12.2015

Profesorowie krakowskiej AGH, kochający się małżonkowie z 45-letnim stażem, rodzice trojga dzieci (w tym prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej) – Janina Milewska-Duda i Jan Duda są bohaterami najnowszej książki Mileny Kindziuk „Rodzice prezydenta”. Wywiad-rzeka ukazał się nakładem wydawnictwa Esprit.

Motywem przewodnim książki jest wiara. Stało się tak nie tylko z powodu zainteresowań autorki – dziennikarki „Niedzieli” – ale przede wszystkim dlatego, że relacja z Bogiem to fundamentalna sprawa w życiu państwa Dudów. Chętnie odpowiadają na pytania związane z tym tematem, ale też sami wielokrotnie do niego wracają, pytani o inne rzeczy. 

„Wychowywaliśmy dzieci w przekonaniu, że każde zdarzenie, które nas spotyka, ma sens. Dane jest po to, aby je wygrać” – mówi Jan Duda w pierwszym rozdziale. „To Pan Bóg pokazuje, jaką droga kto ma iść. To On rozdaje talenty. Człowiek ma obowiązek je pomnażać. Gdy tak zrobi, to będzie mieć satysfakcję z życia” – dodaje jego żona. Podczas spotkania promocyjnego 1 grudnia w Warszawie Jan Duda opowiadał, że kiedy tuż przed wyborami prezydenckimi zadzwonił od niego dziennikarz z pytaniem, czego życzy swojemu synowi, odpowiedział, że przede wszystkim życzy mu zbawienia.

Drugim słowem-kluczem w książce jest służba. Państwo Dudowie podkreślają, że sami wynieśli z domów przekonanie, że każdy człowiek ma obowiązek służyć swoją pracą innym – rodzinie, przyjaciołom, narodowi. W ten sposób postrzegają swoją pracę naukową w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i dlatego zgodzili się na wywiad-rzekę – bo Polacy mają prawo wiedzieć, kim jest ich prezydent i z jakiego domu się wywodzi. 

Poczucie służby starali się również wpoić swoim dzieciom: najstarszemu Andrzejowi i jego dwóm siostrom, młodszym od niego o 8 i 16 lat. Od małego wdrażali dzieci do odpowiedzialności za samych siebie i za innych. Jan Duda przyznaje, że takie wychowanie ma minus – dzieciństwo nie jest wtedy okresem nieograniczonej swobody i beztroski, nie jest „sielskie, anielskie”. Ale może dzięki temu młodość nie jest „górna i chmurna”, a wiek męski nie staje się „wiekiem klęski”? – mówi w książce. 

Obecny prezydent nie przechodził nastoletniego buntu. Rodzice uważają, że to dzięki temu, że wszystkie trudne tematy miał wcześniej dokładnie przegadane. Janina Milewska-Duda bardzo ceni również praktykowaną przez lata wspólną wieczorną modlitwę całej rodziny i zwyczaj, żeby wcześniej zakończyć wszystkie spory. „To nie było tak, że się nie kłóciliśmy. Czasami spieraliśmy się z dziećmi albo między sobą, ale zawsze staraliśmy się, żeby nie iść spać pokłóceni” – mówi Milenie Kindziuk.

„Rodzice prezydenta” to książka, która przypomina przyjacielską pogawędkę przy herbacie – pełną anegdot, humoru, ale i głębokich przemyśleń mądrych, doświadczonych ludzi. Dudowie nawet o trudnościach mówią z pogodnym dystansem, np. o mieszkaniu z małym dzieckiem na początku małżeństwa w 9-metrowym pokoju w hotelu asystenckim (praca doktorska prof. Jana Dudy była pisana nocami w łazience), chorobach czy wyfruwaniu dorosłych dzieci z rodzinnego gniazda. Z opowieści wyłania się też obraz ciepłego, pełnego miłości domu, którego centrum stanowi owalny drewniany stół. Przy tym stole je się wspólnie posiłki, ale też odbywa rodzinne narady i spotyka się z przyjaciółmi, dla których dom państwa Dudów jest zawsze otwarty.

 

KAI

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook