Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

W całej Polsce procesje i konkursy w Niedzielę Palmową

30.03.2015

W Kalwarii Zebrzydowskiej rzesze wiernych oglądały scenę wjazdu Jezusa do Jerozolimy, a w Szydłowcu można było zobaczyć kolorową procesję z palmami.

Rzesze wiernych przyglądały się scenom tryumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy oraz wypędzenia kupców ze świątyni, które zainaugurowały w Niedzielę Palmową odpust Wielkiego Tygodnia w sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej (Małopolskie).

Jezus, w którego postać wcielił się brat Terencjan z kalwaryjskiego Wyższego Seminarium Duchownego, nieopodal kaplicy św. Rafała na Dróżkach Męki Pańskiej wokół sanktuarium wsiadł na grzbiet osiołka i wyruszył na szczyt wzniesienia w kierunku bazyliki Matki Bożej Anielskiej. Podczas misteriów symbolizuje ona świątynię jerozolimską.

Synowi Bożemu towarzyszyli apostołowie. Ich role tradycyjnie przypadają przewodnikom kalwaryjskim. Przeszli szpalerem wśród tysięcy wiernych, którzy pozdrawiali Zbawiciela dzierżąc w rękach palmy.

Przy sanktuarium wierni ujrzeli ewangeliczne sceny wypędzenia kupców ze świątyni jerozolimskiej. „Czy to dom boży, czy targowica? Ci, którzy z daleka tu przyszli chcą się modlić, a wy urządzacie tu jarmark? Wy? Kapłani? Pozwalacie na to?” – dobiegał ze sceny głos Chrystusa, który przewracał ustawione kramy.

Brat Terencjan powiedział PAP, że postać przez niego odgrywana jest dość statyczna. „To postać zdystansowana do tego, co się dzieje. Podkreśla to boskość Syna Bożego. Pienią się, pieklą wszyscy wkoło; arcykapłani, Żydzi, Rzymianie. Pan Jezus jest spokojny. Właściwie napełniona emocjami jest tylko Niedziela Palmowa. (…) Tam trzeba dać z siebie więcej. Jestem trochę cholerykiem, człowiekiem pełnym energii, więc wtedy mogę dać wyraz jakiejś prawdzie o sobie” – wyznał kleryk.

Przedstawienie scen wjazdu Jezusa do Jerozolimy i wypędzenia kupców ze świątyni stanowi prolog misterium pasyjnego, w którym rokrocznie uczestniczą setki tysięcy wiernych. Jego zasadnicza część rozpocznie się w Wielką Środę. Wówczas wierni zobaczą Ostatnią Wieczerzę, zdradę Judasza i pojmanie Jezusa. W Wielki Czwartek uroczystości zainauguruje obmycie przez Chrystusa nóg apostołom. Później w procesji dróżkami kalwaryjskimi wierni podążą za nim i apostołami na Ostatnią Wieczerzę. Zobaczą modlitwę w ogrodzie oliwnym, scenę pojmania Zbawiciela i przesłuchania przed Najwyższą Radą.

Kulminacja misterium nastąpi w Wielki Piątek. Aktorzy będą odgrywali sceny męki Jezusa. Wcześnie rano przejdzie procesja Drogi Krzyżowej. Słowo pasterskie wygłosi metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz.

Tradycja organizowania w Kalwarii Zebrzydowskiej misteriów sięga początków XVII w., gdy powstał klasztor Bernardynów. Początkowo odbywały się one tylko w Wielki Piątek, ale z końcem XVII w. rozszerzone zostały o Wielki Czwartek. Po II wojnie światowej ojciec Augustyn Chadam odnowił obrzędy. W Niedzielę Palmową 1947 r. urządzono po raz pierwszy "Wjazd Chrystusa do Jerozolimy". Swój program otrzymały również Wielka Środa, Czwartek i Piątek. Pojawiły się postacie Chrystusa, Matki Bożej, apostołów, arcykapłanów, faryzeuszy, kobiet i żołnierzy. Każda z nich została ucharakteryzowana i otrzymała teksty do wygłoszenia. W 1953 r. misterium otrzymało formę znaną do dziś.

Sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej jest jednym z głównych ośrodków kultu maryjnego w Polsce.

Procesja z palmami, na czele której jechała figura Chrystusa na osiołku, przeszła w niedzielę przez rynek w Szydłowcu do kościoła farnego. Mieszkańcy tego miasta na Mazowszu w ten sposób przypominają w Niedzielę Palmową triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy.

Uroczystość w kościele pw. św. Zygmunta zgromadziła tłumy wiernych. Już po raz dziesiąty, po ponad stuletniej przerwie, mieszkańcy Szydłowca z drewnianą repliką XV-wiecznej rzeźby Chrystusa na osiołku obchodzili Niedzielę Palmową.

Tradycja tzw. Jezuska palmowego (zwanego także dębowym albo lipowym) lub osiołka palmowego była w Polsce obecna od średniowiecza po XVIII wiek. Zwyczaj ten był związany ze średniowiecznymi misteriami i przedstawieniami pasyjnymi, które rozpowszechnione były nie tylko w Polsce, ale w całej katolickiej Europie. W Szydłowcu powrócono do tradycji po ponad stuletniej przerwie, w 2005 r.

Jak podkreśliła etnografka z Muzeum Wsi Radomskiej, Justyna Górska-Streicher, obwożenie Jezuska na osiołku jest jednym z najstarszych zwyczajów związanych z obchodami Niedzieli Palmowej. „Przed laty starano się drobiazgowo i skrupulatnie w formie parateatralnej odtwarzać tryumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy. Na żywym osiołku sadzano chłopca czy młodego mężczyznę, który grał rolę Jezusa, i właśnie w ten sposób dojeżdżał pod kościół, gdzie już czekali na niego wierni z palmami. Z czasem pojawił się zwyczaj wykonywania drewnianych figur” – wyjaśniła.

Z czasem zwyczaj stracił wymiar religijny i stał się hałaśliwym widowiskiem. Doprowadziło to w 1780 r. do wydania przez władze kościelne zakazu kultywowania zwyczaju.

Figura w Szydłowcu, jest wierną kopią pochodzącej z tego miasta rzeźby, która obecnie znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie. Replikę wykonał ją ludowy artysta Jerzy Krześniak.

Oryginalna rzeźba (tzw. Osiołek palmowy z Szydłowca) datowana jest na 1460 rok. Wykonano ją techniką snycerską. Figura była własnością rodziny Radziwiłłów, związanej z Szydłowcem od 1548 r.

Rzeźba znajdowała się w szydłowieckiej farze do 1904 roku. Po śmierci zmarłego w 1903 r. księcia Michała Radziwiłła z Nieborowa, wdowa po nim podarowała ją krakowskiemu muzeum.

Według historyków sztuki, polichromowana figura jest jednym z najcenniejszych przykładów polskiej rzeźby późnogotyckiej. Nie wiadomo, kto był twórcą rzeźby. Istnieją poglądy, że może pochodzić z warsztatu Stanisława Stwosza, syna słynnego autora wielkiego ołtarza w Kościele Mariackim w Krakowie Wita Stwosza. 

29 metrów i 40 centymetrów mierzyła najwyższa palma zgłoszona w niedzielę do 57. Konkursu Lipnickich Palm i Rękodzieła Artystycznego im. Józefa Piotrowskiego w Lipnicy Murowanej (Małopolskie). Jej budowniczym jest Zbigniew Urbański.

Palma Zbigniewa Urbańskiego zdobyła Grand Prix. Ten mieszkaniec Lipnicy Murowanej wraz z rodziną od lat uczestniczy w konkursie; wygrał go już po raz 11. Do niego należy też rekord lipnickiej imprezy z 2011 r. – palma wielkanocna mierzyła wtedy 36 m i 4 cm. Nagrodę wręczył mu wówczas prezydent Bronisław Komorowski.

Do tegorocznej rywalizacji zgłoszono łącznie 63 palmy: wysokich, mierzących powyżej 12 metrów, było siedem; palm średnich, o wysokości od 5 do 12 metrów - 34; palm niskich (od 3 do 5 m) – 22.

Pogoda sprzyjała konkursowi. Podczas ustawiania złamała się tylko jedna, mierząca 16 metrów, konstrukcja. Dopisali też turyści, którzy przyjeżdżają na konkurs często z odległych zakątków kraju.

Palmy oceniane są przez plastyków i etnografów. Liczy się nie tylko wysokość, ale też sposób wykonania i zdobienia, rodzaj tworzywa oraz harmonia kształtu. Klasyczna palma powinna być upleciona wyłącznie z wikliny, zdobiona naturalną roślinnością i kwiatami charakterystycznymi dla pory roku.

Lipnicki konkurs palm rozgrywany jest od 1958 r., ale mieszkańcy Lipnicy i okolicznych miejscowości konkurują ze sobą długością palm od niepamiętnych czasów. Jego inicjatorem był, zmarły w 1999 roku, Józef Piotrowski.

Obowiązywała zasada: im bogatszy gospodarz, tym dłuższa palma. Lipnickie palmy należą do najwyższych w kraju. Wszystkie palmy są robione z prętów oplatanych wikliną. Miejsce łączeń zdobią bibułkowe kwiaty. Najwyższe palmy są wzmacniane w środku świerkowymi drągami. Na wierzchołkach palm robi się tzw. wiechę - z bazi i zielonych gałązek brusznicy. Dla ozdoby dodawane są kolorowe wstążki. Najwyższe lipnickie palmy to efekt kilkutygodniowej pracy.

Wiele palm ma taką długość i ciężar, że na lipnicki rynek przynoszone są przez kilku mężczyzn. Karawany z palmami muszą z pobliskich wiosek przemaszerować czasem i kilka kilometrów. Następnie palmy przywiązywane są do ogrodzenia wokół figury błogosławionego Szymona. Najwyższe konstrukcje mocowane są do drzew na skraju rynku.

Twórcom najwięcej trudności sprawiają palmy duże, ponieważ regulamin konkursu przewiduje, że palmy konkursowe, ważące zazwyczaj ok. 100 kg, powinny być ustawione ręcznie, bez pomocy dźwigów i innych urządzeń mechanicznych. Ustawia się je do pionu za pomocą liny, stojąc na drzewie. Lina musi być podwiązana do palmy na odpowiedniej wysokości. W przeciwnym wypadku ciągnięta z boku palma może złamać się pod własnym ciężarem.

Tuż po Niedzieli Palmowej wykonawcy zabierają palmy do domu. Z wiklinowych witek robią krzyże, które w Wielki Piątek wbijają "na stajaniach", czyli w polach na granicach upraw. Zawieszają je także na domach i stodołach, by chroniły budynki przed burzą i gradem, a gospodarzy przed chorobą i nieszczęściem.

Około stu uczestników stanęło w szranki zorganizowanego po raz 22. w Gilowicach na Żywiecczyźnie (Śląskie) konkursu palm wielkanocnych. Jurorzy oceniali dwa rodzaje palm: wysokie "kawalerskie", a także rozłożyste, które przygotowywały panny.

Jak powiedziała miłośniczka folkloru z Gilowic i szefowa miejscowego zespołu „Gronicek” Wanda Hajok palmy kawalerskie robili młodzi chłopcy. Były wysokie, żeby zwracać uwagę dziewcząt.

„Dziś najokazalsze sięgały ok. 5 m, ale w konkursie nie chodzi o to, by były jak najwyższe, lecz tradycyjnie zbudowane z roślin zielonych zimą, jak jałowiec, jemioła, bukszpan, czy cis. Układa się je na trzpieniu warstwowo, aż do samej góry, kawalerowie wtykają własnoręcznie wykonane bibułkowe kwiatki. Ważne są też bazie. Czubek palmy wieńczy cała ich kiść” – powiedziała Hajok.

Jej zdaniem żeby przygotować palmę kawalerską potrzeba kilku godzin, pod warunkiem, że twórca ma wszystkie elementy pod ręką.

Palmy dziewczęce, wykonywane przez panny, są rozłożyste. „Powstają z gałęzi wierzby. Dziewczęta ozdabiają je zielonymi roślinami, kwiatkami z bibuły i barwnymi paseczkami furkoczącymi na wietrze z bibuły marszczonej” – dodała Hajok.

Jurorzy biorą pod uwagę przede wszystkim zgodność wykonania palmy z tradycją. Oznacza to, że bardzo wysoka, wielometrowa, misternie wykonana palma kawalerska, wcale nie musi triumfować. Mogłaby się bowiem nie zmieścić w świątyni, a tylko tam się je święciło. W takim przypadku palma byłaby bezużyteczna.

Tradycja przygotowywania palm wielkanocnych w Gilowicach jest tak dawna jak miejscowa parafia, która powstała w 1925 r.

Z palmami wielkanocnymi wiąże się w Gilowicach wiele magicznych znaczeń. Fragmenty palmy palone są w oknie domostwa, by w ten sposób zabezpieczyć dom przed piorunami. Głaskano nimi także zwierzęta, by dobrze chowały się przez cały rok.

Wyniki konkursu będą znane w poniedziałek.

mc,PAP
[fot. PAP/Jacek Bednarczyk]
Słowa kluczowe:

niedziela

,

konkurs

,

procesja

,

święto

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook