Jedynie prawda jest ciekawa

Niezliczone straty kultury w czasie powstania

23.07.2014

Nie da się do końca policzyć ile polska kultura straciła podczas powstania warszawskiego; bo jaką wartość miałaby dla polskiej kultury twórczość Baczyńskiego, gdyby przeżył? Nie potrafimy sobie dzisiaj nawet tego wyobrazić - mówi minister kultury Małgorzata Omilanowska.

Zdaniem Omilanowskiej tego, co stało się z polską kulturą podczas powstania warszawskiego i po jego upadku w Warszawie nie oddaje żadne słowo. "Nawet słowo hekatomba absolutnie nie oddaje istoty rzeczy. Utraciliśmy większość obiektów architektonicznych, a w śródmieściu straty sięgnęły dziewięćdziesięciu procent. Naprawdę trudno policzyć, które z budynków zostały spalone i zniszczone podczas powstania, a które stały się efektem zbrodniczej działalności Sonderkommando, równając Warszawę z ziemią na rozkaz Himmlera" - powiedziała PAP Omilanowska.

Zauważyła jednocześnie, że niektóre obiekty bezsprzecznie przestały istnieć jeszcze w czasie powstańczego zrywu. "Zamek Królewski wyleciał w powietrze wysadzony przez Niemców jeszcze podczas powstania. A potem, ulica po ulicy, wysadzono całe śródmieście, nie licząc się z jego wartością zabytkową. Wręcz przeciwnie - właśnie na niej skupiono swoją agresję, bo miało zniknąć wszystko, co stanowiło o odrębności i tożsamości kulturowej warszawiaków" - zwróciła uwagę minister kultury.

Podczas powstania warszawskiego zginął kwiat inteligencji polskiej m.in. trzej poeci Krzysztof Kamil Baczyński, Zdzisław Stroiński i Tadeusz Gajcy. "Wiemy o śmierci wielu wybitnych polskich artystów, poetów, architektów, malarzy, rzeźbiarzy, którzy szli do powstania albo ginęli od przypadkowych bomb w swoim domu. To są straty, których nikt nie policzy, bo jaką wartość dla polskiej kultury miałaby twórczość Baczyńskiego, gdyby przeżył? Nie potrafimy sobie dzisiaj nawet tego wyobrazić" - oceniła.

Omilanowska zauważyła, że w gruzach Warszawy zginął Marian Lalewicz, jeden z najwybitniejszych architektów dwudziestolecia międzywojennego. "Razem z nim w niebyt odeszła praca jego życia poświęcona dziejom architektury polskiej - była w rękopisie i nie przetrwała wojny. Tego typu straty można liczyć w tysiące" - mówiła.

Małgorzata Omilanowska urodziła się w Warszawie i - jak mówi - "warszawska tożsamość jak najbardziej istnieje". "Ale wcale nie wiąże się wyłącznie z tą częścią społeczności warszawskiej, która może się pochwalić miejscem urodzenia w Warszawie, czy wielopokoleniową tradycją. W tym mieście wielokrotnie doszło do całkowitego przeformowania struktury (...), fale nowych mieszkańców przypływały tu wielokrotnie zgodnie z rytmem rozwoju stolicy. Obserwacja uczy, że ci, którzy przyjeżdżają do tego miasta i zakorzeniają się w nim - potrafią tak samo je kochać i tak samo potrafią się z nim identyfikować jak ci, którzy urodzili się w Warszawie. To nie miejsce urodzenia decyduje o czuciu się mieszkańcem jakiegoś miejsca, ale umiejętność znalezienia się w nim" - stwierdziła.

Zdaniem Omilanowskiej, Warszawa to miasto trudne do pokochania. "Używam takiego porównania: Paryż jest jak piękna kobieta, można się w nim zakochać od pierwszego wejrzenia; Warszawa jest jak kobieta inteligentna - trzeba z nią trochę porozmawiać. Jeżeli ktoś znajdzie na tę rozmowę czas – na pewno ją pokocha, niezależnie od tego, czy mieszka w tym mieście 100, 50, 20 lat, czy parę miesięcy" - powiedziała.

Minister kultury uważa, że każdy człowiek, który identyfikuje się z Warszawą jest warszawiakiem, niezależnie od tego, jak długo tu mieszka. "Jeżeli wpisuje się w to, czym żyje to miasto - to nim jest. I właśnie przez swoją złożoność, tożsamość Warszawy jest pewnie inna, niż w miastach o tradycyjnych strukturach. Ale może dzięki temu - bardziej witalna, dzięki temu - bardziej otwarta na nowości, dzięki temu - bardziej przyjazna kolejnym falom migrantów, którzy na pewno tutaj zawitają. Z otwartymi ramionami będziemy ich witać, jako nowych warszawiaków" – podkreśliła.

PAP, lz

[fot: Wikimedia CC-BY-SA-3.0]

Słowa kluczowe:

powstanie warszawskie

,

kultura

,

straty

Opinie

więcej
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook