Jedynie prawda jest ciekawa


Ludzie kultury wspominają Wajdę

10.10.2016

Andrzej Wajda był jednym z najwybitniejszych polskich reżyserów, reżyserem filmów bardzo polskich - podkreślił wicepremier minister kultury Piotr Gliński.

Andrzej Wajda był jednym z najwybitniejszych polskich reżyserów, reżyserem filmów bardzo polskich - podkreślił wicepremier minister kultury Piotr Gliński. Zapowiedział wolę zorganizowania - za zgodą rodziny - państwowego pogrzebu reżysera.

Wajda, jeden z najważniejszych polskich reżyserów filmowych, zmarł w niedzielę w wieku 90 lat.

"To oczywiście bardzo duża strata dla polskiej kultury, jeden z najwybitniejszych, być może najwybitniejszy polski reżyser - reżyser filmów bardzo polskich, on się z tą polskością ciągle zmagał" - powiedział w poniedziałek w Katowicach Gliński.

"Osobiście za najcenniejsze jego utwory uważam +Ziemię obiecaną+, +Wesele+, +Człowieka z marmuru+, +Człowieka z żelaza+ i te kameralne filmy. O nich też pamiętajmy, to były piękne obrazy; właśnie obrazy, bo on był romantykiem, symbolistą, ale także malującym swoje filmy obrazami, mam na myśli +Brzezinę+, +Panny z Wilka+, +Tatarak+" - wymienił wicepremier.

"Pamiętajmy także, że to był wybitny realizator teatralny, reżyser teatralny. Jego +Biesy+, przedstawienie, które też w telewizji było dostępne w odcinkach: +Z biegiem lat, z biegiem dni + - taka tematyka bardzo mieszczańska, krakowska i polska w jakiejś mierze, wymiar polskości mieszczańskiej" - zauważył Gliński.

Wicepremier zasygnalizował chęć organizacji - po konsultacji z rodziną – uroczystości pogrzebowych Andrzeja Wajdy o charakterze państwowym.

"Chcielibyśmy, aby to były (takie uroczystości)... To był wybitny człowiek, któremu Polska jest winna państwowy pogrzeb, oczywiście. Natomiast nie wiem, jak to będzie, bo to zawsze trzeba będzie ustalić z rodziną, z najbliższymi" - zastrzegł Gliński.

- Andrzej Wajda to imponujący wzór głębokiego patriotyzmu. Znakomitość kultury. Zabrakło kogoś niebywałego formatu - mówił reżyser Krzysztof Zanussi o zmarłym w niedzielę Andrzeju Wajdzie.

"Odszedł imponujący dla mnie wzór patriotyzmu rozumianego tak głęboko, jak to kiedyś rozumiał Żeromski, a wcześniej Mickiewicz i inni wielcy ludzie, którzy taką postawę narodową rozwinęli i do których Wajda się także zalicza" - powiedział PAP Zanussi.

Reżyser podkreślił, że wiadomość o śmierci Wajdy jest dla niego bardzo smutna i trudno jest mu komentować to wydarzenie. "Zabrakło kogoś niebywałego formatu. Znakomitość kultury. Ta śmierć przyszła nie w porę, mając na uwadze nominację do Oscara" - mówił, nawiązując na najnowszego filmu Wajdy "Powidoki", który miał premierę na wrześniowym festiwalu filmowym w Gdyni; obraz ten w przyszłym roku będzie reprezentował polskie kino w konkursie oscarowym.

Jak mówił Zanussi, ma wiele wspomnień związanych z laureatem Oscara. "Znaliśmy się bardzo dobrze, byliśmy sąsiadami. Zawsze odnosiłem takie wrażenie, że on jest wieczny i teraz takie rozczarowanie, to nie mieściło się nikomu w głowie. To postać patriarchy, który nie jedno przeżył i nie jedno wiedział na temat życia prywatnego, jak również publicznego" - zakończył Zanussi.

- Metody pracy Andrzeja Wajdy w teatrze były inne zupełnie różne od innych wybitnych reżyserów, były "wajdowskie" - powiedział PAP aktor Jan Nowicki, który zagrał w m.in. "Biesach" i "Nocy listopadowej", wyreżyserowanych przez Wajdę w Starym Teatrze w Krakowie.

"Wajda miał wybitne osiągnięcia w teatrze. Jak to robił - zupełnie inaczej, jak to robili inny reżyserzy, był jednak człowiekiem, który przyszedł z filmu. Jego metody, jeśli chodzi o prowadzenie aktora, odbiegały od tego, co robił Konrad Swinarski czy Jerzy Jarocki. Były inne, były +wajdowskie+" - ocenił Nowicki.

Jak przyznał, zmarły reżyser miał ogromny wpływ na jego życiorys artystyczny. "Żeby nie powiedzieć podstawowy, bo należałem w Starym Teatrze do tej grupy aktorów, których pan Andrzej wyróżniał swoimi wyborami. W dużym stopniu jemu też zawdzięczam zamiłowanie do prozy Dostojewskiego, które mi zostało na całe życie" - mówił.

- Był inspiracją dla wszystkich reżyserów mojego pokolenia. Niedościgły mistrz, wspaniały człowiek - powiedział o Andrzeju Wajdzie reżyser filmowy Jan Jakub Kolski.

"Był inspiracją dla wszystkich reżyserów z mojego pokolenia, nie tylko na poziomie zawodowym, ale czysto ludzkim. Na poziomie, na którym jest człowiek z jego wyborami - tego, co się robi i tego, czego się nie robi (...) Jego decyzje, czego nie robić i kiedy nie robić były dla nas wskazówkami, jaką drogą należy iść. Niedościgniony mistrz, wspaniały człowiek" - powiedział Kolski o jednym z najsłynniejszych polskich filmowców, przedstawicielu polskiej szkoły filmowej, autorze m.in. "Popiołu i diamentu", "Ziemi obiecanej" i "Brzeziny".

"Miałem szczęście kilka razy z nim rozmawiać, przez jakiś czas prowadziłem zajęcia w jego szkole w Warszawie. Byłem na wykładzie inauguracyjnym, kiedy pan Andrzej w bardzo prostych słowach tłumaczył na czym polega bycie reżyserem - na łączeniu dwóch skrajnie odmiennych umiejętności: bycia jednocześnie dobrym sierżantem i złym kapralem. W mojej pamięci pan Andrzej pozostanie jako bardzo dobry generał polskiego kina" - dodał.

Podkreślił, że Andrzej Wajda bardzo interesował się pracą młodych twórców. "Miał naturalny odruch, który nieczęsto zdarza się moim rówieśnikom, czy młodszym reżyserom - bardzo serdecznie reagował na nasze sukcesy. Doczekałem się listów, gratulacji na piśmie, od dwóch mistrzów - Andrzeja Wajdy i Krzysztofa Kieślowskiego" - powiedział Kolski.

Wspominał, że Andrzej Wajda potrafił widzieć cudzy sukces i nagrodzić dobrym, serdecznym słowem. "Cechował go brak zazdrości i gotowość do otwarcia się na świat wyobraźni, który przychodzi wraz z drugim człowiekiem. Pan Andrzej był osobą-instytucją w polskim kinie. Wyposażył nas w coś, za czym można iść przez całe lata: katalog dobrych decyzji, przyzwoitość ludzką" - podkreślił Kolski.

- Andrzej Wajda jako człowiek filmu był najwybitniejszym historykiem polskich dziejów najnowszych - mówi PAP historyk prof. Andrzej Paczkowski, który zwrócił uwagę na takie filmy, jak "Popiół i diament" i "Człowiek z marmuru". Historia go pasjonowała - zaznaczył.

"Andrzej Wajda był najwybitniejszym historykiem w powojennej Polsce, jeżeli zgodzimy się, że dzieło sztuki może być uznawane za element poznawania przeszłości. Był to reżyser, którego historia pasjonowała i większość jego najważniejszych filmów dotyczyło właśnie polskich dziejów. Potrafił o nich za pomocą języka kina opowiadać w odkrywczy i nowatorski sposób" - powiedział PAP prof. Paczkowski.

Jako przykład historyk podał "Ziemię obiecaną", film w reżyserii Wajdy z 1974 roku, który przez wielu twórców i krytyków filmowych został uznany za arcydzieło polskiej kinematografii. "Mimo że ten film powstał na podstawie powieści Władysława Reymonta, to jednak jego fabuła została przez Wajdę potraktowana bardzo nowocześnie, co według mnie, uczyniło go najlepszym w całym jego dorobku" - zaznaczył prof. Paczkowski.

"Andrzej Wajda był polihistorem, to znaczy nie zajmował się w swojej twórczości tylko jednym okresem historii, ale wieloma. Widać to wyraźnie na przykładzie takich filmów jak +Popioły+ czy +Ziemia obiecana+, które dotyczyły XIX wieku, ale były też filmy dotyczące II wojny światowej jak +Kanał+ czy +Lotna+, jak i okresu powojennego i PRL-u jak +Człowiek z marmuru+ czy +Człowiek z żelaza+. Wiele podstawowych faktów i zjawisk z polskiej historii Wajda potrafił przełożyć na ekran, i na ogół zrobił to świetnie" - mówił historyk. Podkreślił też, że siła kina Wajdy wynikała m.in. z jego umiejętności dobrania odpowiednich aktorów, którzy dzięki temu pozostali w pamięci widzów.

Z punktu widzenia badacza najnowszej historii Polski prof. Paczkowski zwrócił uwagę przede wszystkim na dwa filmy Andrzeja Wajdy: "Popiół i diament" z 1958 roku i "Człowieka z marmuru" z 1976 roku.

"To filmy, które miały specjalne znaczenie. Pierwszy z nich ze Zbigniewem Cybulskim dotyka problemu losu żołnierzy wyklętych, powojennego podziemia antykomunistycznego. Wajda zrobił o tym film już w latach 50., choć wielu osobom wydaje się, że temat ten został odkryty dopiero w ostatnich latach. +Człowiek z marmuru+ to z kolei film, który odsłonił fałsz systemu władzy w Polsce Ludowej. Dzięki niemu widać wyraźnie, że nawet tam, gdzie wydawałoby się, że można ten system docenić, czyli w obszarze odbudowy kraju, również panowały kłamstwo i przemoc" - powiedział prof. Paczkowski.

"Wajda czuł historię, wiedział, gdzie są w niej główne węzły, dlatego można powiedzieć, że jako człowiek filmu należy do największych historyków polskich dziejów najnowszych" – dodał profesor.

Andrzej Wajda był wybitnym reżyserem filmowym i teatralnym. W takich obrazach jak "Kanał" i "Popiół i diament" reżyser dokonał rozrachunku z czasami drugiej wojny światowej. Współtworzył kino moralnego niepokoju. "Człowiekiem z marmuru" i "Człowiekiem z żelaza" pokazywał szarzyznę i patologię czasu PRL. Ekranizował także wielkie dzieła literackie jak "Popioły", "Wesele", "Panny z wilka", czy "Pana Tadeusza".

- Był dla nas wielkim wsparciem. Jeśli tak znany reżyser przyjechał do stoczni, to dla nas był nie tylko wielki zaszczyt, ale i wielka otucha - powiedział w poniedziałek o zmarłym Andrzeju Wajdzie Jerzy Borowczak, jeden z organizatorów strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r.

"Bo skoro tak wielkie osoby są z nami, to kto przeciwko nam. Tak wówczas myśleliśmy" – powiedział PAP, poseł PO Jerzy Borowczak.

Wspomina, że kiedy Wajda pojawił się w stoczni był piękny i słoneczny dzień. "Niektórzy z chłopaków odpoczywali sobie pod kasztanami. Wajda stawał między robotnikami i rozdawał autografy. Mirek Waga rzucił hasło, że może Wajda powinien teraz nakręcić kolejny film o stoczniowcach i strajku. Ten nasz kolega pracował wówczas na W-3 i robił z metalu takie różne patery i to on podsunął też tytuł filmu +Człowiek z żelaza+" - dodał Borowczak.

"Była wtedy Wytwórnia Filmów Dokumentalnych, kojarzyliśmy to z Telewizją Polską, robotnicy nie mieli do niej zaufania i ciągle ich wyrzucali ze stoczni. Wtedy pan Andrzej Wajda poprosił mnie: +Panie Jurku. Niech pan tego przypilnuje, to są fajni ludzie. Nie wyrzucajcie ich ze stoczni, będziemy mieli ze strajku dokument+. I ja wtedy zacząłem się opiekować tymi filmowcami. Jeździłem po wydziałach, żeby mogli nakręcić ludzi śpiących na szatni. Jeździłem z nimi na bramy, żeby stoczniowcy zaczęli ich akceptować" - opowiedział Borowczak.

Borowczak przypomniał, że zagrał epizod w "Człowieku z żelaza", a umowę na udział w filmie trzyma do dziś jak świętość "głęboko w szufladzie, żeby nie zginęła".

"W filmie stoję na bramie i rozmawiam z Marianem Opanią, grająceym dziennikarza, który chce wejść na stocznię. Ja mówię mu, że nie wejdzie. A potem z Krystyną (Jandą), która mówi, że w środku jest Maciek Tomczyk, jej syn. Ja jej odpowiadam +niech pani zobaczy, ile tu jest matek i żadnych matek nie wpuszczamy+. Za dzień zdjęciowy było chyba 700 zł. To była masa pieniędzy. Ja zarabiałem wtedy w stoczni jak uczeń montera kadłuba do dwóch tysięcy. Uznałem jednak, że nie wypada brać tej gaży. Zarobione na planie pieniądze wrzuciłem do skarbonki na rzecz budowy Pomnika Ofiar Grudnia 70" - powiedział.

Wyjaśnił, że na planie filmowym miał też rolę konsultanta. "Mało kto wie, ale brama stoczniowa powstała w wytwórni w Warszawie i tam kręciliśmy zdjęcia. Byłem pytany o najmniejsze szczegóły: jak wisiała skrzynka, czy kolory są dobre, jak brama była zamykana na zawias od góry czy od dołu. Oni chcieli być perfekcyjni, żeby to wszystko wyglądało tak dokładnie jak na terenie stoczni" - nadmienił.

"Można powiedzieć, że byliśmy z Andrzejem Wajdą prawie zaprzyjaźnieni, bo często bywałem u państwa Wajdów w Warszawie. Ostatni raz to było chyba na początku sierpnia, byliśmy na obiedzie między innymi z Władkiem Frasyniukiem. Z bólem i zaskoczeniem przyjąłem wiadomość o jego śmierci, bo pan Andrzej trzymał się jeszcze bardzo dobrze w Gdyni na ostatnim festiwalu filmowym. Oczywiście narzekał na nogi, ale tak poza tym, to czuł się dobrze. Myślałem, że jeszcze z nami trochę na tym świecie pobędzie" - dodał Borowczak.

[fot. PAP/Jens Kalaene]

(PAP)/ems

Warto poczytać

  1. feta10072018 10.07.2018

    Najlepsze teatry plenerowe i uliczne. W Gdańsku rozpoczyna się festiwal "Feta"

    Ponad 60 spektakli w wykonaniu 20 polskich i zagranicznych zespołów obejrzeć będzie można na rozpoczynającym się w czwartek w Gdańsku XXII Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych Feta.

  2. literatura03072018 03.07.2018

    "Najprawdziwszy biały kruk". Odnaleziono skarb polskiej poezji średniowiecznej

    To to najprawdziwszy biały kruk, niezwykłe cymelium - tak o nieznanym wcześniej, pełnym, drukowanym tekście "Rozmowy Mistrza Polikarpa ze Śmiercią" z 1542 roku mówi jego znalazca, prof. Wiesław Wydra. Dotąd nie była znana kompletna wersja utworu.

  3. sapkowski20062018 20.06.2018

    Twórca sagi "Wiedźmin" kończy dzisiaj 70 lat

    Andrzej Sapkowski, twórca serii powieści o wiedźminie Geralcie, kończy w czwartek 70 lat. Jak zapowiedział pisarz na niedawnym spotkaniu z czytelnikami, nie wyklucza napisania kolejnego tomu cyklu z tym że byłby to prequel.

  4. romanklosowski11062018 11.06.2018

    Nie żyje aktor Roman Kłosowski

    Nie żyje Roman Kłosowski, aktor filmowy i teatralny, znany głównie z roli Romana Maliniaka z serialu TV "Czterdziestolatek". O śmierci artysty poinformował w poniedziałek ZASP - Stowarzyszenie Polskich Artystów Teatru, Filmów, Radia i Telewizji. Aktor miał 89 lat.

  5. beksinski08062018 08.06.2018

    Duże zainteresowanie muzeum polskiego artysty

    Przeszło 350 tys. osób odwiedziło istniejącą od sześciu lat Galerię Zdzisława Beksińskiego w Sanoku (Podkarpackie). Dużym zainteresowaniem zwiedzających cieszy się odtworzona tam pracownia artysty.

  6. kino08062018 08.06.2018

    Odrodzenie polskiego kina? Na ekrany wchodzi "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego

    Porównywana do "Casablanki", zachwycająca rolami aktorskimi, okrzykiwana arcydziełem - nagrodzona w Cannes za reżyserię, wyczekiwana w Polsce "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego z Joanną Kulig i Tomaszem Kotem wchodzi w piątek do kin.

  7. barbarawachowicz07062018 07.06.2018

    W wieku 80 lat odeszła od nas Barbara Wachowicz-Napiórkowska

    Nie żyje pisarka, autorka spektakli, wystaw, programów radiowych i telewizyjnych poświęconych pamięci wielkich Polaków - Barbara Wachowicz-Napiórkowska. O śmierci 81-letniej Wachowicz poinformowała na Twitterze prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

  8. zoodd07062018 07.06.2018

    Fundacja Stefczyka na dniu dziecka w gdańskim zoo

    W dn. 2.06.2018r. w Gdańskim Ogrodzie Zoologicznym odbył się coroczny Festyn Mundurowy Dzień Dziecka, którego organizatorem były: Zarząd Wojewódzki NSZZ Policjantów Województwa Pomorskiego i Biuro Organizacyjne Zespół.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook