Jedynie prawda jest ciekawa

Biskupi apelują o odbudowanie tożsamości europejskiej

16.10.2016

Tylko Europa mająca własną tożsamość będzie w stanie przyjąć imigrantów- podkreślono w czasie V Kongresu Kultury Chrześcijańskiej w Lublinie. -Kryzys migracyjny uświadamia nam konieczność odbudowania tożsamości europejskiej wyrastającej z chrześcijaństwa, powołuje nas też do głębokiej redefinicji dialogu międzyreligijnego z islamem- uważają uczestnicy debaty „Kryzys migracyjny w kontekście dialogu międzyreligijnego”.

Odnosząc się do współczesnego kryzysu migracyjnego metropolita wileński abp Gintaras Grušas powiedział, że migracja sama w sobie nie jest kryzysem, gdyż jest ona normalnym elementem historii ludzkości od samego początku. Jednak - jego zdaniem - kryzys migracyjny naświetlił kolejny europejski kryzys – a jest nim kryzys wiary i tożsamości.To dlatego Europa tak bardzo boi się otworzyć na migrantów, gdyż „odcięła się od swojej fundamentalnej tożsamości, zbudowanej na religii, a zamiast głębokiej wiary i szacunku dla własnej kultury i dziedzictwa, zaakceptowany został na Starym Kontynencie relatywistyczny pogląd mówiący, że każdy styl życia jest do przyjęcia”. -Taka kultura czuje się bardzo zagrożona w konfrontacji z inną kulturą, przynoszoną przez imigrantów- skonstatował metropolita wileński. 

Zgodził się z nim ks. prof. Józef Niewiadomski z Insbrucka, który podkreślił, że przez kilka dziesięcioleci religia była traktowana w Europie jako jedno z głównych źródeł przemocy. W związku z tym „laicyzacja Europy była uznawana za niezbędny warunek spadku napięcia na tle religijnym”. Był to – jego zdaniem – jeden z fundamentalnych błędów Europy, gdyż islamistów nie udało się bynajmniej zlaicyzować, a pod wpływem takich metod czuli się oni pozbawiani własnej tożsamości, na co odpowiadają przemocą. 

Prelegent podkreślił, że obecny kryzys migracyjny „ukazuje dość jawnie, że wymarzony przez wizjonerów pokojowy i rzekomo szczęśliwy świat globalnej wioski kryje w sobie potworny, ale tłumiony i skrywany potencjał konfliktowy”. Ks. Niewiadomski zaapelował więc o zmianę paradygmatów dialogu międzyreligijnego, gdyż znalazł się obecnie „w dramatycznym momencie”. -Oczywiste jest – wyjaśniał - że religii, która zabija może się oprzeć tylko religia, która żyje takimi wartościami, jak wyrzeczenie się przemocy oraz pojednanie z innymi, obcymi, a nawet przeciwnikami i wrogami- powiedział.  

Pokreślił jednak, że nie może być to dialog pasywny, gdzie unika się konfrontacji z drugą stroną, gdyż taki dialog nic w istocie nie przynosi, ma też niewiele wspólnego z ostrymi dialogami, jakie prowadził sam Chrystus. -Jezus nie wycisza konfliktów, starając się zachować dialog za wszelką cenę - zauważył ks. Niewiadomski. 

Postulował nawiązanie do osiągnięć uprawianej w Insbrucku „dogmatycznej teologii dramatycznej”, która koncentruje się wokół radykalnego sporu Jezusa z ówczesnym światem, co doprowadziło co prawda do jego męczeńskiej śmierci, ale jednocześnie ukazało najbardziej fundamentalne wartości, niesione światu w kolejnych wiekach przez chrześcijaństwo. 

Zatem dialog międzyreligijny w epoce kryzysu migracyjnego „pełnego mechanizmów projekcji, zakłamania i fałszywych lęków, musi opuścić tory prostych afirmacji, często zatajających bolesne problemy, i wejść na drogę dialogu otwartego na konfrontację i krytykę tychże mechanizmów zakłamania i projekcji” – skonstatował ks. Niewiadomski.

fot.[PAP/Wojciech Pacewicz]

pc/KAI

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook