Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

50. rocznica śmierci Zbigniewa Cybulskiego

08.01.2017

Dzięki roli Maćka Chełmickiego był bohaterem narodowym, postacią kultową - pisał o Zbigniewie Cybulskim, polskim Jamesie Deanie, operator Jan Laskowski. Dziś mija 50 lat od tragicznej śmierci jednego z najwybitniejszych aktorów w historii polskiej powojennej kinematografii.

O Zbigniewie Cybulskim - jak pisała Emilia Padoł w "Dżentelmenach PRL-u" - przez lata od jego tragicznej śmierci napisano wiele. 

"Tak wiele, a nierzadko tak odtwórczo, że z biegiem lat Cybulski stał się jakąś nierealną ikoną. Wiadomo - mitem i legendą - ale już bardzo wyświechtaną i wytartą. Gdzieś zawieruszyła się jego charyzma; zapomniano o jego wielkiej wyobraźni i o tym, że potrafił irytować jak naturszczyk, a przy tym fascynować niczym najwybitniejszy aktor" - czytamy w jej książce. 

Kariera Cybulskiego - "prawdziwej gwiazdy powojennego kina", "pokoleniowego idola wyróżniającego się na tle swojej formacji" - trwała dwanaście lat; aktor zagrał w trzydziestu pięciu filmach. "Gdyby z ekranu naszych czasów pozostał wyłącznie on, wiedzielibyśmy o nas więcej niż z kronik wydarzeń i uczonych ksiąg" - mówił o nim Gustaw Holoubek. 

"Artysta zdefiniowany przez swoją epokę", "zagęszczona do niemożliwości materia człowiecza na chwilę przed wielkim wybuchem, przed kolosalną eksplozją" - pisał o nim Tadeusz Konwicki. "Fascynujący i niedokończony" - określił go aktor Jan Kreczmar. Zdaniem Andrzeja Wajdy Cybulskiemu "towarzyszyło silne poczucie bycia ideologiem swojego pokolenia". 

Pisano o nim m.in. jako o ikonie stylu. "Moda na dżinsy dotarła do Polski (...) głównie za pośrednictwem kina amerykańskiego. Niekwestionowanym idolem młodzieży był na Zachodzie James Dean. Nie inaczej działo się w Polsce, choć nastolatkom łatwiej się było utożsamić ze Zbigniewem Cybulskim, okrzykniętym polskim Jamesem Deanem. Przyglądając się biografiom obu aktorów, trudno nie zauważyć podobieństw" - czytamy w "Z [politycznym] fasonem. Moda młodzieżowa w PRL i NRD", książce autorstwa Anny Pelki. "Cybulski, tak jak Dean, przeniósł na ekran swój, bardzo zresztą podobny, styl bycia i przede wszystkim ubioru - dżinsy, koszulka trykotowa, kurtka wiatrówka, trampki, a nawet ciemne okulary, choć w przeciwieństwie do Jamesa Deana, Cybulski rzadko się ze swoimi rozstawał" - dodała autorka. W opinii Tadeusza Jurasza, kolegi Cybulskiego z Państwowej Wyższej Szkoły Aktorskiej w Krakowie, późniejsze naśladowanie aktora było nie tylko "zewnętrzną modą", lecz "solidarną manifestacją z przywódcą pokolenia". 

Dlatego też, "jak Polska długa i szeroka, pojawiło się tysiące młodych +Cybulskich+". W 1955 r., dwa lata po zakończeniu studiów, Cybulski zadebiutował na wielkim ekranie epizodyczną rolą Kostka w "Pokoleniu" Andrzeja Wajdy. Prawdziwą sławę przyniosła mu jednak rola niezapomnianego Maćka Chełmickiego z "Popiołu i diamentu" (reż. Wajda, 1958). Jego kreacja tam, jak pisała Pelka, "w gruncie rzeczy nie była kreacją kostiumologa, lecz po prostu stylem samego aktora". "Cybulski przyszedł do tego filmu gotowy. Widziałem go rano o siódmej, ósma piętnaście, mamy zaczynać zdjęcia - a on idzie ubrany dokładnie tak samo, jak przyjechał do Wrocławia. Te same pepegi - buty, które się wtedy nosiło - obcisłe dżinsy, zielona kurtka. Oczywiście mógłbym z nim walczyć, ale wiedziałem, że on być może lepiej rozumie to pokolenie niż ja" - wspominał Wajda w "Kinie i reszcie świata". 

"On był gotowy do tego filmu, żył, żeby zagrać tę rolę, a ja czekałem na to, by się z nim spotkać. W tym był sukces filmu" - czytamy wspomnienia reżysera w "Andrzeju Wajdzie. Podejrzanym" Witolda Beresia i Krzysztofa Burnetko. W rozmowie z Barbarą Hollender, autorką książki "Od Wajdy do Komasy", reżyser powiedział z kolei, że "Maciek Chełmicki stał się symbolem pokolenia". "Stanął wobec dylematu +być albo nie być+. Jak polski Hamlet" - dodał. Do polskiego kanonu filmowego weszły dwie sceny z Cybulskim grającym "chłopaka z AK, inteligenta oszukanego przez historię". W jednej, jak przypomniała Hollender, Chełmicki zapala w kieliszkach wódkę, jak znicze dla tych, co zginęli, a w drugiej zwija się w śmiertelnych konwulsjach na wysypisku śmieci. 

Jak pisał Wiesław Kot w "Manewrach miłosnych. Najsłynniejszych romansach polskiego filmu", po sukcesie "Popiołu i diamentu" Zbyszek Cybulski - "wówczas u szczytu kariery aktorskiej i formy artystycznej" - był "bożyszczem publiczności". Jan Laskowski, operator filmowy, mówił: "Zbyszek miał wtedy ogromną pozycję - dzięki roli Maćka Chełmickiego. Był - odważyłbym się powiedzieć - bohaterem narodowym, postacią kultową, ucieleśnieniem mitu chłopca z AK walczącego o Polskę". "Był to dla Cybulskiego czas niezwykle aktywny, aktor się wówczas dosłownie spalał w działalności artystycznej. 

Zbyszek grywał postacie neurasteniczne, bite przez życie, ale sugestywne, o dużej sile magnetycznej. Bohaterowie jego filmów (...) byli +niespokojni+, rozhamletyzowani, +niedopasowani+. Cybulski całe dnie spędzał w kawiarni +Żak+, wciągał nas w problemy swoich bohaterów" wspominał po latach, jak pisze Kot, Andrzej Cybulski, ówczesny kierownik klubu. "Wpadał do +Żaka+ jak wicher. Przynosił ze sobą niecierpliwość i żarliwość, +zarażenie emocjonalne+. Pośpiech współczesnego, niestabilnego, nerwowego życia. Ciągle gonił życie, on, któremu ostatnia wojna, jak każdemu z nas, wyrwała całe sześć lat. Gonił je jak wskakujący do pędzącego wagonu chłopak z +Pociągu+, którego w filmie grał. Biegł ze świadomością straty, niespokojny, że nie zdąży nadrobić" - opisywał. Niemiecki pisarz i kabareciarz Bernd-Lutz Lange, który - jak przytaczała Pelka - widział "Popiół i diament" w jednym z enerdowskich klubów filmowych, podobnych do polskich klubów dyskusyjnych, zauważył, że Cybulski był popularny nie tylko w Polsce. 

"Nie do pomylenia w tych jego ciemnych okularach, które nosił z powodu problemów z oczami. Świetny, oszczędny w słowach aktor" - mówił. 

Aktorka Krystyna Łubieńska zauważyła z kolei, że "niewielu wie, że zaliczano go do pierwszej dziesiątki najpopularniejszych aktorów świata". "Był na takiej oficjalnej zachodniej liście między Burtem Lancasterem a Jackiem Nicholsonem" - powiedziała. Zachwycona Cybulskim była m.in. Edith Piaf. Kiedy aktor przebywał w Paryżu, pieśniarka, która znała filmy z jego udziałem, zostawiła mu w hotelowej recepcji karteczkę ze swoim adresem prosząc, by aktor ją odwiedził. Urok Zbyszka zrobił także wrażenie na Marlenie Dietrich, która w 1966 r. odbywała w Polsce tournee. 

O aktorze powstał film dokumentalny - "Katowice Zbyszka Cybulskiego" w reż. Wojciecha Sarnowicza. W Teatrze Śląskim w Katowicach wystawiono "W popielniczce diament", spektakl o Cybulskim w reż. Waldemara Patlewicza, w którym w główną rolę wcielił się Robert Talarczyk. W ostatnim czasie pojawiła się także nowa książka biograficzna o nim - "Cybulski. Podwójne salto" Doroty Karaś. 

Od 1969 r. młodym polskim aktorom, którzy "wyróżniają się wybitną indywidualnością" przyznawana jest nagroda im. Cybulskiego. Jej laureatami byli m.in. Daniel Olbrychski, Marian Opania, Krystyna Janda, Marcin Dorociński, Eryk Lubos, Kinga Preis, Sonia Bohosiewicz i Mateusz Kościukiewicz. Jedna z wiodących polskich marek odzieżowych wypuściła przed trzema laty kolekcję inspirowaną Cybulskim. Składające się na nią ubrania były utrzymane w biało-czarnej kolorystyce.

wkt/PAP

[fot. Maciej Kulczyński]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook