Jedynie prawda jest ciekawa


150 rocznica urodzin Władysława Reymonta. WIDEO

07.05.2017

150 lat temu przyszedł na świat pisarz i noblista Władysław Stanisław Reymont.

150 lat temu, 7 maja 1867 r., urodził się Władysław Stanisław Reymont, laureat - jako drugi Polak po Henryku Sienkiewiczu - literackiej Nagrody Nobla, autor m.in. "Chłopów", "Komediantki" i "Ziemi Obiecanej". Nim został pisarzem był krawcem, aktorem, kolejarzem i medium. 

"Otóż z ramienia PCK udałem się kiedyś do sławnego pisarza, żeby odebrać aforyzm, który miał dla naszej instytucji napisać.(...) Po chwili na wewnętrznych schodach prowadzących do gabinetu z pięterka ukazał się laureat Nobla. Wyglądał jak na portrecie, z tą różnicą, że ręką trzymał się za twarz. Nie zdążyłem się odezwać, kiedy Reymont powiedział po prostu: Wie pan, tak mnie cholera, zęby bolą, że nie byłem w stanie nic dla was napisać. Może jutro. Bardzo serdecznie przepraszam. Wtedy się przekonałem, że wielkość chodzi często w parze z prostotą i skromnością" - zapisał Stefan Wiechecki "Wiech" w swoich wspomnieniach zatytułowanych "Piąte przez dziesiąte". Nomen omen! - pomieszał bowiem fakty: Reymont otrzymał Nobla w 1924 r. podczas gdy Wiechecki referentem prasowym Polskiego Czerwonego Krzyża przestał być już rok wcześniej. 

Teoretyk i historyk literatury prof. Henryk Markiewicz zauważył z kolei, że życiorys Reymonta jest trudny do ustalenia w wielu szczegółach zarówno ze względu na braki w dokumentacji, jak i fakt, że sam pisarz "zabarwiał swobodnie fikcją swe ustne i publikowane relacje autobiograficzne". 

Władysław Reymont, właściwie Stanisław Władysław Rejment, urodził się we wsi Kobiele Wielkie koło Radomska. Miał kilkoro rodzeństwa. Ojciec - Józef - był organistą i sekretarzem miejscowej kancelarii parafialnej, matka - Antonina z Kupczyńskich - siostrzenicą księdza kanonika Kupczyńskiego, tamtejszego proboszcza. 

W 1868 r. rodzina przeniosła się do Tuszyna pod Łodzią. W szkole elementarnej przyszły autor "Chłopów" uczył się źle. Zamartwiający się o jego przyszłość rodzice postanowili zrezygnować z wyższych ambicji i zapewnić mu znajomość jakiegoś fachu. Wysłali go więc latem 1880 r. do Warszawy do najstarszej siostry Katarzyny, której mąż - Konstanty Jakimowicz - był właścicielem zakładu krawieckiego. "W rodzinie zamężnej siostry jej młodszy brat spędził cztery lata. W ciągu tygodnia wraz z innymi czeladnikami i adeptami na czeladników uczył się fachu krawieckiego, a w niedzielę uczęszczał do Warszawskiej Szkoły Niedzielno-Rzemieślniczej, jedynej, z której wyniósł świadectwo ukończenia (8 XII 1883 r.)" - podał Kazimierz Wyka w książce "Reymont, czyli ucieczka do życia". 

Autor "Ziemi Obiecanej" w 1884 r. zdobył stopień czeladnika, ale w krawieckim fachu nie zrobił kariery. "Miał zadane: samodzielnie skroić i uszyć ubranie frakowe. Egzamin zdał. Gdym koło roku 1930 odwiedzał osiemdziesięcioletniego już bez mała p. Konstantego Jakimowicza i zapytałem go, jak ów frak był uszyty, sędziwy eks-szef Reymonta uśmiechnął się pod wąsem i odpowiedział: Jak na literata, to robota krawiecka była dobra" - napisał Adam Grzymała-Siedlecki w książce "Niepospolici ludzie w dniu swoim powszednim". Reymont pracował również w handlu, kilkakrotnie próbował kontynuować naukę. 

Pobyt w Warszawie obudził w Reymoncie zamiłowanie zarówno do literatury, jak i do teatru. Nie zadowalała go jednak rola widza - w wieku 18 lat przystał do wędrownej trupy aktorskiej, z którą występował do roku 1887 pod pseudonimem Urbański. 

Niestety jako bardzo mierny aktor, grywał tylko epizodyczne rólki, co nie mogło zaspokoić jego ambicji. Sytuację Reymonta, jako wędrownego aktora opisał prozaik i reportażysta Wojciech Żukrowski: "Ileż on zażył biedy, jakże mu było przez lata całe piekielnie ciężko (...) Bezwstydnie żebrze zamężną siostrę o całe portki na tyłek, o niewystrzępioną koszulinę.(...) Z wędrowną trupą aktorską włóczył się po miasteczkach, ale i aktorem był miernym, a że się nie rozłajdaczył, nie zapił na śmierć, to cud istny. Inni sobie w łeb palili". 

Autor "Komediantki" teatr i życie aktorskie traktował jako formę ucieczki od surowej i nędznej rzeczywistości: "Lubię teatr, lubię ten gwar publiczności, ten szelest afiszów, suwanie krzeseł, to ciepło zakulisowe(...) ten rodzaj udręczenia, jakie sprawia trema (...) Człowiek zapomina na kilka godzin o całym życiu, nędzy, upokorzeń i szaroty - i płynie, wchłania w siebie inną atmosferę, zdaje się być innym, choć to tylko nerwy dostają karmę" - napisał Reymont w swoim dzienniku z 1892 r. 

Powróciwszy do rodziców, dzięki staraniom ojca w 1888 r. otrzymał posadę robotnika na Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Znudzony jednak monotonią nowego życia, po raz drugi próbował szczęścia na scenie, co skończyło się nowym rozczarowaniem. 

Ok. 1890 r. ktoś ze znajomych odkrył w "starszym robotniku kolejowym" zdolności medialne. Panowała wtedy moda na spirytyzm i pewien adept "wiedzy tajemnej", niejaki Puszow, skłonił Reymonta, aby powędrował z nim w świat jako medium, produkujące się na seansach dla amatorów "zaświatowych" wrażeń. Niestety - i tu na Reymonta czekało rozczarowanie: młody kolejarz nie miał tak wybitnych uzdolnień medialnych, aby mógł dzięki nim zrobić karierę. 

Niedoszłe medium wróciło do pracy na kolei. "Osadzają go na dystansie kolejowym Rogów-Płyćwia. Obowiązkiem jego podstawowym jest mieć pieczę nad torem na odcinku między wsią Krosnową a wsią Lipcami (obecnie Lipce Reymontowskie - PAP), baczne śledzenie, czy szyny znajdują się w stanie +bezwzględnej wymagalności, czy nie należy już wymienić któregoś z podkładów, czy nie formuje się jakieś nadwątlenie w nasypie itd. - i w razie czegoś natychmiastowy meldunek swojemu szefowi dróżnikowi, ewentualnie własnoręczna naprawa, jeśli uszkodzenie nieznaczne" - napisał Grzymała-Siedlecki. 

Kolej jednak nie była jego przeznaczeniem. Kiedy pewnego dnia pociąg przejechał człowieka, Reymont złożył raport służbowy. Naczelnik odesłał go z adnotacją: "Zwracam nowelkę, proszę o ścisły raport o wypadku". 

W tym okresie powstało pierwsze, oznaczone datą 16 lutego 1891 r., opowiadanie Reymonta "Pracy!". W 1893 r. debiutant ruszył do Warszawy. Ukazały się kolejne jego utwory - "Wigilia Bożego Narodzenia" w krakowskiej "Myśli", "Suka" w "Prawdzie", "Śmierć" w "Głosie". Kłopoty finansowe młodego literata nie skończyły się jednak. "Bieda, bieda, bieda. No, jeśli się komuś zdaje, że to tak łatwo zdobyć sobie miejsce w prasie... ten nie ma pojęcia o niczym" - wspominał pisarz. 

Reymont zamieszkał we "wspólnym pokoju", wraz z jakimiś rzemieślnikami, przy ul. Świętojańskiej. "Warunki mieszkaniowe były tak trudne, że korzystał ze światła i ciszy w katedrze Świętego Jana, spędzając w niej długie godziny na pisaniu" - podał Józef Rurawski w książce "Władysław Reymont". Żył w skrajnej biedzie. Z powodu nędznego ubrania został kiedyś wyproszony z kawiarni. Innym znów razem woźna jednej z warszawskich redakcji nie chciała go zostawić samego w przedpokoju, obawiając się o bezpieczeństwo umieszczonych tam na wieszakach palt redaktorów. 

Poeta Artur Oppman "Or-Ot" opowiadał o fantastycznym darze pamięci wzrokowej jaką posiadał Reymont: "Przechodziłem kiedyś z Reymontem przez ulicę Królewską w Warszawie, koło placu Saskiego. Naraz Reymont odzywa się do mnie: Zamknij na chwilę oczy i powiedz mi, co na placu widziałeś przed chwilą. Poddałem się temu egzaminowi, ponieważ jednak niewiele miałem do zeznania i czułej się tym niejako zakłopotany, więc postanowiłem szukać odwetu. Zatrzymałem Reymonta umyślnie na miejscu przez kilka minut, wciągnąłem do w temat żywszej jakiejś rozmowy po czym naraz rzuciłem mu: No, a teraz ty zamknij oczy i powiedz, coś na placu widziała przed chwilą. Przywarł powieki, odwrócił się tyłem do placu i zaczął: - Od strony ulicy Wierzbowej wjeżdżały przed chwilą dwie dorożki, jedna, z siwym koniem, skręciła w ulicę Czystą; druga dwukonka, z gniadym i kasztanem, jedzie ku Mazowieckiej; w pierwszej siedzi jakaś starsza dama, w dwukonce dwaj oficerowie, ten po lewej stronie, huzar, pałasz trzyma na założonych noga na nodze kolanach, drugi, zdaje się, sztabowiec, sądząc po lampasie na czapie; na środku placu grupa trzech jegomościów żywo rozmawia, najstarszy z nich z siwą bródką...". 

Nawet książkowy debiut "Pielgrzymka do Jasnej Góry" (1895) nie przyniósł poprawy sytuacji finansowej pisarza. Po niej powstały "Komediantka" (1896), "Fermenty" (1897). W tych latach Reymont zaczyna pisać "Ziemię obiecaną". Już drukowana w odcinkach zwróciła uwagę zarówno kół literackich, jak i... carskiej policji. Wydanie książkowe ukazało się z licznymi skreśleniami cenzury, a autor wyjechał dla bezpieczeństwa za granicę. 

Raz jeszcze kolej miała odegrać doniosłą rolę w życiu Reymonta. 13 lipca 1900 r., w towarzystwie znanego redaktora warszawskiego Jana Gadomskiego oraz jego siostry, wyjechał z Warszawy pociągiem w kierunku Łodzi. Pod Włochami nastąpiło zderzenie pociągów. "Była to jedna z najgłośniejszych katastrof tamtych lat. W wypadku zginęło kilkanaście osób, w tym siostra Jana Gadomskiego. Reymont był ciężko kontuzjowany i przeżył szok. Początkowo trzymał się dzielnie. Pomagał wynosić rannych i poszkodowanych. Dopiero po upływie mniej więcej godziny zasłabł gwałtownie. W szpitalu na Pradze okazało się, że ma kilka złamanych żeber i potłuczone nogi. Najbardziej jednak ucierpiał system nerwowy" - napisał Rurawski. 

Autor "Chłopów" wytoczył proces dyrekcji kolei, który wygrał otrzymując odszkodowanie w wysokości ok. 40 tys. rubli. Dzięki temu uzyskał wreszcie finansową niezależność. 

W 1902 r., po udzieleniu przez papieża Leona XIII dyspensy i unieważnieniu małżeństwa wybranki Reymonta - Aureli z Szacsznajdrów Szabłowskiej, para wzięła ślub. Następnie Reymont ruszył w świat, zwiedził Europę Zachodnią (m.in.: Berlin, Brukselę, Paryż, Londyn). Jednocześnie podjął pracę nad "Chłopami", która zajmowała mu dużo czasu. Pierwsza część powstała w roku 1902, ostatnia - "Lato" - w 1909 r. 

Jak pisze Grzymała-Siedlecki: "Nie znało się bardziej towarzyskiego odeń człowieka. Gościnność jego przechodziła w legendę. Słynęły jego obiadki i kolacyjki, na których pani Reymontowa dawała dowody talentu kulinarnego, równego uzdolnieniom pisarskim jej męża. Żył nieustanną potrzebą obcowania z ludźmi. Jeśli tylko nie był zajęty pisaniem lub gdy tylko skończył dzienne swoje pensum, któremu poświęcał czas od wczesnych godzin rannych do trzynastej, najwyżej czternastej - natychmiast wypływał na świat, czy to na umówione już z kimś spotkanie, czy do kawiarni, gdzie niechybnie złowi miłe towarzystwo". 

Coraz bardziej pogarszało się zdrowie pisarza, który w 1920 r. kupił mająteczek Kołaczkowo w pobliżu Wrześni (obecnie muzeum Reymontowskie), gdzie osiadł na stałe, rzadko zaglądając do Warszawy. Z małżeństwa z Aurelią z Szacsznajdrów pisarz nie pozostawił potomstwa.

13 listopada 1924 r. Reymont otrzymał literacką Nagrodę Nobla, do której, prócz niego, kandydowali Tomasz Mann, Maksym Gorki, Sigrid Undset i Stefan Żeromski. Z uwagi na stan zdrowia nie mógł odebrać nagrody osobiście. "Jakże chory jestem, bez sił, cóż mi po sławie i pieniądzach. Los zadrwił sobie ze mnie" - napisał miesiąc później do wybitnego popularyzatora literatury polskiej Francka Louisa Schoella, autora francuskiego przekładu "Chłopów".

W styczniu 1925 r. został odznaczony wielką wstęgę Orderu Polonia Restituta. 

15 sierpnia 1925 r. Wincenty Witos zorganizował w Wierzchowicach uroczystość będącą wyrazem hołdu polskiej wsi dla jej największego epika. Było to ostatnie wystąpienie publiczne pisarza. 

Władysław Stanisław Reymont zmarł 5 grudnia 1925 r. w Warszawie - uroczysty pogrzeb odbył się 9 grudnia z udziałem prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, rządu i korpusu dyplomatycznego. Pochowany został na cmentarzu Powązkowskim, zapoczątkowując Aleję Zasłużonych. Urna z sercem pisarza zamurowana została w filarze kościoła Św. Krzyża w Warszawie.



ak/PAP

[fot. Twitter/Prezydent.pl]

Warto poczytać

  1. feta10072018 10.07.2018

    Najlepsze teatry plenerowe i uliczne. W Gdańsku rozpoczyna się festiwal "Feta"

    Ponad 60 spektakli w wykonaniu 20 polskich i zagranicznych zespołów obejrzeć będzie można na rozpoczynającym się w czwartek w Gdańsku XXII Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych Feta.

  2. literatura03072018 03.07.2018

    "Najprawdziwszy biały kruk". Odnaleziono skarb polskiej poezji średniowiecznej

    To to najprawdziwszy biały kruk, niezwykłe cymelium - tak o nieznanym wcześniej, pełnym, drukowanym tekście "Rozmowy Mistrza Polikarpa ze Śmiercią" z 1542 roku mówi jego znalazca, prof. Wiesław Wydra. Dotąd nie była znana kompletna wersja utworu.

  3. sapkowski20062018 20.06.2018

    Twórca sagi "Wiedźmin" kończy dzisiaj 70 lat

    Andrzej Sapkowski, twórca serii powieści o wiedźminie Geralcie, kończy w czwartek 70 lat. Jak zapowiedział pisarz na niedawnym spotkaniu z czytelnikami, nie wyklucza napisania kolejnego tomu cyklu z tym że byłby to prequel.

  4. romanklosowski11062018 11.06.2018

    Nie żyje aktor Roman Kłosowski

    Nie żyje Roman Kłosowski, aktor filmowy i teatralny, znany głównie z roli Romana Maliniaka z serialu TV "Czterdziestolatek". O śmierci artysty poinformował w poniedziałek ZASP - Stowarzyszenie Polskich Artystów Teatru, Filmów, Radia i Telewizji. Aktor miał 89 lat.

  5. beksinski08062018 08.06.2018

    Duże zainteresowanie muzeum polskiego artysty

    Przeszło 350 tys. osób odwiedziło istniejącą od sześciu lat Galerię Zdzisława Beksińskiego w Sanoku (Podkarpackie). Dużym zainteresowaniem zwiedzających cieszy się odtworzona tam pracownia artysty.

  6. kino08062018 08.06.2018

    Odrodzenie polskiego kina? Na ekrany wchodzi "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego

    Porównywana do "Casablanki", zachwycająca rolami aktorskimi, okrzykiwana arcydziełem - nagrodzona w Cannes za reżyserię, wyczekiwana w Polsce "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego z Joanną Kulig i Tomaszem Kotem wchodzi w piątek do kin.

  7. barbarawachowicz07062018 07.06.2018

    W wieku 80 lat odeszła od nas Barbara Wachowicz-Napiórkowska

    Nie żyje pisarka, autorka spektakli, wystaw, programów radiowych i telewizyjnych poświęconych pamięci wielkich Polaków - Barbara Wachowicz-Napiórkowska. O śmierci 81-letniej Wachowicz poinformowała na Twitterze prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

  8. zoodd07062018 07.06.2018

    Fundacja Stefczyka na dniu dziecka w gdańskim zoo

    W dn. 2.06.2018r. w Gdańskim Ogrodzie Zoologicznym odbył się coroczny Festyn Mundurowy Dzień Dziecka, którego organizatorem były: Zarząd Wojewódzki NSZZ Policjantów Województwa Pomorskiego i Biuro Organizacyjne Zespół.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook