Jedynie prawda jest ciekawa

Zapomniana zagłada polskich dzieci

11.12.2014

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że w Łodzi istniał obóz koncentracyjny dla dzieci. 11 grudnia 1942 roku, dokładnie 72 lata temu, na ul. Przemysłową przyjechał pierwszy transport dzieci.

„Ten hitlerowski twór funkcjonował w kwartale ulic Brackiej, Plater, Górniczej i muru cmentarza żydowskiego przez 25 miesięcy II wojny światowej. Heinrich Himmler z rozmysłem kazał go zbudować w granicach łódzkiego getta, by zupełnie odseparować dzieci od świata i udaremnić wszelkie szanse na ucieczkę. Jedynymi dorosłymi, z jakimi dzieci miały kontakt, byli specjalnie dobrani i wyszkoleni w bezduszności, odporni na bezbronność ofiar esesmani” -  pisze Jola Sowińska-Gogacz dla portalu [wPolityce.pl](http://wpolityce.pl/historia/225463-11-grudnia-wazna-choc-malo-znana-rocznica-nie-pozwolmy-by-zginela-pamiec-o-tych-malych-polakach)

Pod adresem Przemysłowa 34 w Łodzi nadal znajduje się budynek, w którym mieścił się zarząd lagru (Verwaltung). To właśnie tam ważyły się lody dzieci.

„Warunki, jakie tam stworzono, były tak tragiczne, że dzieci przywożone „na Przemysłową” w transportach z Oświęcimia, płakały i chciały wracać. Dziennie przebywało tam średnio tysiąc więźniów w wieku od niemowlęctwa do 16 lat. Od świtu do wieczora dzieci pracowały dla Rzeszy w wybudowanych na terenie obozu warsztatach - faszystowska „filozofia” nakazywała optymalne wykorzystanie ofiary zanim się ją zgładzi” - relacjonuje Sowińska- Gogacz.

Do obozu zwożono głównie polskie dzieci z całego kraju, głównie sieroty i potomków żołnierzy podziemia.

„Obóz był karą dla walczących z okupantem rodziców, dotkliwą formą represji wobec wartościowej młodzieży i zwolnieniem sierocińców, których budynki przechodziły w niemieckie ręce.”- podkreśla autorka tekstu „11 grudnia - ważna, choć mało znana rocznica. Nie pozwólmy, by zginęła pamięć o tych małych Polakach!”.

W wyniku brutalnych pobić, przepracowania i chorób,  w obozie zginęło ponad 12 tysięcy polskich dzieci. W styczniu 1945 roku znaleziono w nim jeszcze ok. 900 maluchów. Były w okropnym stanie. Do lat 70. XX wieku przetrwało niewiele ponad 300 z nich.

Niestety komunistyczne władze, z niewyjaśnionych powodów, zacierały prawdę o tej zbrodni.

„Władze PRL-u, z trudnych do określenia i zrozumienia przyczyn, zatarły ślady obozu i skazały go na nieistnienie. Byli więźniowie nie otrzymali od państwa żadnej pomocy, a i dziś przywracanie pamięci o ich straszliwym losie napotyka na opór” - przypomina Jola Sowińska-Gogacz.

Właśnie mija 72. rocznica otwarcia tego „piekła na ziemi”, która jest „doskonałą okazją do obdarowania ofiar tej straszliwej historii modlitwą, kwiatami, zniczami”.

„Łodzianie chcą to czynić przez cały dzień, zbierając się i paląc płomienie świec pod poświęconym dzieciom z obozu <> pomnikiem Pękniętego Serca” - relacjonuje Sowińska-Gogacz.

Warto pamiętać o małych ofiarach niemieckiego terroru z czasów II wojny  światowej.

Cały tekst można przeczytać na portalu [wPolityce.pl](http://wpolityce.pl/historia/225463-11-grudnia-wazna-choc-malo-znana-rocznica-nie-pozwolmy-by-zginela-pamiec-o-tych-malych-polakach).

gah/wPolityce.pl

[fot. Lightj/CC/Wikimedia Commons]
Słowa kluczowe:

II Wojna Światowa

,

cmentarz

,

getto

,

Świat

,

dzieci

Opinie

więcej
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook