Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Symbol polskich doświadczeń

16.12.2011

W historii Polski ostatnich dekad mieliśmy do czynienia z tragediami ludzi, zbrodniami rządzących, walką o prawdę i pamięć o ofiarach, zdradą elit i zepsuciem państwa. To wszystko przywodzi na myśl dzisiejszy dzień. Dziś bowiem, 16 grudnia, przypada rocznica kilku symbolicznych dla Polski i jej historii wydarzeń.

W 1970 roku trwał strajk w Stoczni Gdańskiej. Robotnicy walczyli o podwyżki i godziwą pensje. Po raz kolejny okazało się, że zdradziecka postawa komunistów oraz trwanie w sowieckim obozie politycznym stoją w sprzecznością z dobrobytem i sukcesem polskiego społeczeństwa. W obliczu niewydolności gospodarki oraz politycznych decyzji pracownicy zostali pozbawieni szans na godziwe życie. Wybuchł strajk w Stoczni Gdańskiej. Pracownicy zaczęli walczyć o lepsze życie. To wywołało zbrodnicze w skutkach decyzje władz. Skończyło się na zamordowaniu wielu robotników oraz zdławieniu strajków. 16 grudnia był ważnym dniem w przebiegu strajku na wybrzeżu. Protest został rozszerzony na inne zakłady, a strajkujący otrzymali silny sygnał, że władza nie cofnie się przed brutalną pacyfikacją. Pod Stocznie Gdańską czterdzieści jeden lat temu podjechały oddziały wojska i odcięły zakład. Każdy, kto chciał się zbliżyć do zakładu, był brutalnie bity. Władza przystąpiła do tłumienia protestów społecznych.

Jeszcze tragiczniejszy był 16 grudnia 1981 roku. To wtedy, w czasie stanu wojennego, doszło do jednej z najkrwawszych zbrodni ostatnich lat. ZOMO i wojsko zostało wysłane do kopalni „Wujek”, w której trwał strajk. Górnicy chcieli zaprotestować przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce. Jednak władza nie chciała słuchać. Komuniści wysłali pod zakład silne oddziały, wcześniej w tajnym szyfrogramie dając im zgodę na strzelanie do manifestantów. Doszło do tragedii. Wojsko i ZOMOwcy zabili dziewięciu górników, ponad dwudziestu innych zostało rannych. Do dziś osoby odpowiedzialne za sprowadzenie ZOMOwców przed kopalnię „Wujek” nie zostali pociągnięte do odpowiedzialności.

Tragedie z czasów komunistycznej Polski pokazywały, że władza PRLowska czuła się bezkarnie i nie przejmowała się kwestią odpowiedzialności za swoje działania. W związku z tym walczyła również z wszelkimi przejawami kultywowania pamięci o zbrodniach komuny. Jednak w 1980 roku przez kordon komunistycznego kłamstwa i amnezji udało się przebić niepozornemu i zapomnianemu w III RP robotnikowi ze Związku Zawodowego Metalowców na Wydziale W-4 Stoczni Gdańskiej. Śp. Henryk Lenarciak po dziesięciu latach walki o Pomnik Poległych Stoczniowców dopiął swego. 16 grudnia 1980 roku przed wejściem do Stoczni Gdańskiej stanął gigantyczny pomnik, składający się z trzech krzyży. Był to symbol pamięci o zbrodniach komunistycznych, w związku z tym PRLowscy decydenci przez lata robili wszystko, by związkowców zniechęcić do idei budowy pomnika. Szczęśliwie, m.in. dzięki uparciu śp. Lenarciaka oraz śp. Anny Walentynowicz udało się doprowadzić budowę pomnika do szczęśliwego końca. Dzięki nim, w Gdańsku, powstał symbol pamięci i dowód zbrodni komunistów.

Wiele osób ma dziś przekonanie, że pamięć, o którą walczyli opozycjoniści, jest dziś marginalizowana, że na marne poszło ich kultywowanie pamięci o ofiarach zbrodni komunistycznych. Bowiem w III RP nikogo z autorów komunistycznej Polski nie skazano, nikogo z architektów komuny nie skazano, nikt za zbrodnie nie odpowiedział. I niestety w obronę komunistycznych zbrodniarzy coraz częściej zaczęli się włączać również ludzie z opozycyjną przeszłością. To z dawnych opozycjonistów wywodzą się dziś najgorętsi apologeci III RP, okrągłego stołu i obrońcy „polskiej drogi do demokracji”. Drogi, której skutkami jest brak odcięcia się od PRLowskich patologii, brak rozliczenia z komuną oraz rak zepsucia toczący się w kraju, opartym na elitach komunistycznego establishmentu. To zepsucie polskiego państwa również symbolizuje jedno z wydarzeń, którego rocznica przypada dziś.

16 grudnia 2005 roku Aleksander Kwaśniewski podpisał akt ułaskawienia dla swojego politycznego kolegi, Zbigniewa Sobotki. Były wiceszef MSWiA został skazany przez sąd za udział w aferze starachowickiej. Ona pokazała ogrom patologii i brak etyki postkomunistów z SLD. Sobotka był źródłem przecieku o akcji policji wymierzonej w radnych SLD ze Starachowic. Dzięki niemu podejrzani działacze zostali ostrzeżeni o planowanych aresztowaniach. Sobotka ochronił ludzi swojej partii, narażając policjantów na niebezpieczeństwo. I okazało się, że człowiek taki - były działacz PZPR, włączony w politykę demokratycznej Polski został ułaskawiony przez innego komunistycznego aparatczyka, ministra w rządach PRL, Aleksandra Kwaśniewskiego, który został prezydentem wolnej Polski.

Dzisiejszy dzień powinien pobudzać refleksję nad polską rzeczywistością. 16 grudnia łączy w sobie wspomnienia zbrodni, walki o wolność i godne życie w PRL, pamięci o ofiarach i zabitych kolegach oraz jest dowodem zakłamania, fałszu, niegodziwości i patologii obecnych we współczesnej Polsce.

Stanisław Żaryn
[fot. grudzien70.ipn.gov.pl]

Słowa kluczowe:

grudzień

,

PRL

,

komunizm

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook