Jedynie prawda jest ciekawa


Strajk w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej

01.10.2013

Wyższa Oficerska Szkoła Pożarnicza została powołana do życia rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 30 czerwca 1971 r. Nadzór nad WOSP sprawował Minister Spraw Wewnętrznych, jednakże szkoła funkcjonowała według założeń ustawy o szkolnictwie wyższym z 1958 roku. Studentami, w dużym stopniu, byli młodzi ludzie wywodzący się z rodzin o tradycjach pożarniczych.

Główne budynki szkoły mieściły się między ulicą Słowackiego a ulicą Potocką w Warszawie. Oprócz tych zabudowań podchorążowie mieli do dyspozycji akademiki mieszczące się na warszawskich Jelonkach, gdzie mieszkali studenci III i IV roku. Pierwszym komendantem WOSP został płk. poż. Krzysztof Smolarkiewicz, który stanowisko to piastował aż do likwidacji szkoły 30 listopada 1981 r. Wykładowcami były zarówno osoby cywilne jak i oficerowie pożarnictwa.

17 listopada 1981 roku w WOSP została założona uczelniana Komisja Zakładowa „Solidarności”. Osobą, która w największym stopniu przyczyniła się do jej założenia była pracownica działu żywieniowego w WOSP - Krystyna Kolasińska. Oprócz niej, w sprawę tę, zaangażowani byli m.in. Marek Hołuszko, Piotr Wilkoński czy dr Jan Bogdal i wiele innych osób wywodzących się spośród pracowników cywilnych jak również kadry oficerskiej.

Główną przyczyną proklamowania przez podchorążych strajku okupacyjnego był projekt ustawy o szkolnictwie wyższym jaki powstał podczas prac społecznej komisji pod przewodnictwem prof. Zbigniewa Resicha, wówczas dziekana Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. W swoich założeniach projekt ten nie uwzględniał WOSP. Wyłączenie uczelni z proponowanych zmian, skutkowało przejściem pod zasady określone w ustawie o szkolnictwie wojskowym, która również miała podlegać modyfikacji.

Proponowane zmiany zostały przedstawione półoficjalnie podczas nocnego spotkania członków PZPR w WOSP, które odbyło się między 14 a 15 listopada. Jedną z pierwszych osób, która zaniepokoiła się proponowanymi zmianami była Alina Dobrowolska, wykładowca i członek NSZZ „Solidarność” WOSP. Największym niebezpieczeństwem jakie niosły z sobą nowe regulacje była perspektywa bezwzględnej podległości wobec przełożonych, czyli posłuszne wykonywanie wydawanych przez nich rozkazów. Szybko zorientowano się, że jest to prosta droga do wykorzystywania podchorążych w celach zupełnie innych niż te, które związane są bezpośrednio z ratowaniem życia i mienia. W wielu rozmowach, studenci oraz członkowie „Solidarności” w WOSP, przywoływali zdarzenia z marca 1968 roku kiedy to, na polecenie komendanta Smolarkiewicza, „zbierano”, wśród podchorążych, ochotników do pacyfikowania studentów na Politechnice Warszawskiej. Sytuacja w PRL, na jesieni 1981 roku, była już bardzo napięta. Podchorążowie doskonale zdawali sobie z tego sprawę i obawiali się, że mogą być wykorzystywani do tłumienia społecznych niepokojów. O proponowanych zmianach dowiedzieli się na specjalnie zwołanym spotkaniu 19 listopada 1981 r. Podczas rozmów przedstawiciele KZ NSZZ „Solidarność” w WOSP, cytując odpowiednie akapity, nakreślili całą sytuację. 20 listopada, z inicjatywy członków Socjalistycznego Związku Studentów Polskich w WOSP doszło do spotkania z władzami uczelni, które nie przyniosło żadnego rozstrzygnięcia. Spór zaostrzał się.

Trudna sytuacja w jakiej została postawiona, jedyna w Polsce, uczelnia pożarnicza cały czas była monitorowana przez Region Mazowsze NSZZ „Solidarność”. Po wspomnianym wiecu przedstawiciele KZ „Solidarności” WOSP oraz kilku podchorążych udali się na spotkanie z przedstawicielami Regionu. Jak wspomina Alina Dobrowolska, Zbigniew Romaszewski, kierujący wówczas pracami Komisji Interwencji i Praworządności NSZZ „Solidarność” oraz pełniący funkcję członka prezydium zarządu Regionu Mazowsze wydał zgodę na podjęcie ewentualnej akcji strajkowej.

Decydującym dniem był 24 listopada 1981 r. Na godzinę 20, zwołany został kolejny wiec na którym miała zapaść decyzja o podjęciu dalszych kroków względem proponowanych zmian legislacyjnych. Komendant Smolarkiewicz wydał rozkaz o wprowadzeniu podwyższonej gotowości bojowej. Zamknięto wszystkie bramy, którymi można było wejść na teren szkoły. Tym samym podchorążowie, których większość przebywała tego dnia na terenie akademików, na warszawskich Jelonkach, nie mogła dotrzeć do sali w której miał odbyć się wiec. Była już noc, a przed szkołą zgromadziło się prawie 150 osób, które jak się okazało wcale nie miały zamiaru wracać do domu. Władze szkoły nie chcąc zapewne, aby jakiekolwiek przejawy buntu wydostały się poza mury uczelni, o godzinie 22, podjęły decyzję o ponownym otwarciu bram.

Jak zgodnie wspominają świadkowie tamtych wydarzeń, gdy podchorążowie zbierali się na umówione zebranie padły strzały ostrzegawcze z broni palnej. Z dużym prawdopodobieństwem (biorąc pod uwagę zachowane relacje świadków) należy stwierdzić, że sprawcą całego zdarzenia był płk Józef Groba, wówczas zastępca komendanta. Strzałom towarzyszyły wyzwiska kierowane pod adresem kilku podchorążych, otwarte groźby lub wręcz próby wyłapywania organizatorów wiecu. Wiadomość o tym zdarzeniu w połączeniu z incydentem zamknięcia bram uczelni, wywarła na podchorążych jak najgorsze wrażenie i spowodowała zaostrzenie nastrojów.

Na wiecu pojawiło się kilkaset osób. W okolicach godziny 24 został powołany do życia Komitet Strajkowy WOSP z dwoma przewodniczącymi: Zbigniewem Szablewskim oraz Ryszardem Stępkowskim. Natychmiast zostały sformułowane postulaty strajkujących podchorążych. Brzmiały one następująco: „Żądamy: 1). wprowadzenia poprawki do projektu ustawy opracowanej pod kierownictwem prof. Resicha, na pierwszym posiedzeniu Komisji Sejmowej, w następującym brzmieniu: >>Przepisy ustawy dotyczą szkół wyższych państwowych i niepaństwowych z wyjątkiem szkół wyższych podległych MON oraz MSW (nie dotyczy WOSP)<< 2) Wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do osób stosujących przemoc fizyczną na studentach oraz osób, które o tym zadecydowały. 3) Przybycia do uczelni kompetentnej komisji mieszanej z KGSP, MSW, MNSZWiT w celu podjęcia rozmów odnośnie wysuniętych żądań. 4) Nie wyciągania żadnych konsekwencji w stosunku do osób biorących i popierających strajk. 5) O zmianie formy protestu lub jego zakończeniu zadecyduje Uczelniany Komitet Strajkowy po rozpoczęciu rozmów z komisją mieszaną”. Po konsultacjach z Regionem Mazowsze do Komitetu Strajkowego dokooptowano trzy osoby z KZ „Solidarność” WOSP. Osobą wydelegowaną przez Region Mazowsze do wsparcia strajkujących został Seweryn Jaworski. Była to wówczas jedna czołowych postaci w „Solidarności”. W tamtym okresie piastował funkcję wiceprzewodniczącego Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność” ds. socjalnych i współpracy z Kościołem.

Już od godzin rannych , 25 listopada, WOSP została otoczona przez oddziały MO i ZOMO. Tego samego dnia, w godzinach popołudniowych, Seweryn Jaworski pojawił się przed budynkiem uczelni razem z bł. ks. Jerzym Popiełuszką, który prawdopodobnie o strajku został poinformowany przez samych podchorążych. Z jego przyjściem wiąże się bardzo ciekawa historia. Otóż broniący dostępu do szkoły „zomowcy” zagrodzili drogę ks. Jerzemu. Seweryn Jaworski został wpuszczony bez problemu. Jak zawsze niezłomny młody ksiądz nie dał jednak za wygraną i według zgodnych relacji uczestników strajku został przez nich wciągnięty przez jedno z okien budynku WOSP. Ksiądz Jerzy odwiedził w ten sposób podchorążych kilkakrotnie. Jeden z nich, Leszek Prusakow, twierdzi dzisiaj, że dla niego ten strajk był po to, aby on mógł poznać księdza Jerzego. Przynajmniej raz została zorganizowana Msza Święta. Wspominając tamten moment, wielu uczestników strajku podkreśla niesamowitość widoku jakim była kolejka mężczyzn w strojach moro, stojąca do spowiedzi.

Czytając dokumenty wytworzone w kręgu Komitetu Strajkowego WOSP, rzuca się w oczy staranność z jaką strajk był organizowany. Prawie natychmiast podchorążowie zostali podzieleni na sekcje, z których każda miała ściśle określone zadania do wykonania. W oknach uczelni udało się postawić głośniki, dzięki czemu mieszkańcy Warszawy byli informowani na bieżąco o sytuacji w szkole. Tu dużą rolę odegrał Aleksander Zblewski, wówczas podchorąży III kompanii. Tłum warszawiaków pod szkołą gęstniał z każdym dniem i nie rozchodził się nawet na noc. Rzucano jedzenie, przechwytywano kartki z wiadomościami, które później przekazywano rodzinom strajkujących. Do pomocy włączyli się nawet uczniowie z pobliskiego LO im. Joachima Lelewela.

27 listopada, w godzinach wieczornych na teren szkoły przybyła Komisja Mieszana składająca się z przedstawicieli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Ministerstwa Nauki Szkolnictwa Wyższego i Techniki oraz Komendy Głównej Straży Pożarnej. Strajkujący chcieli by  w rozmowach uczestniczyli eksperci z Regionu Mazowsze. Członkowie Komisji kategorycznie się temu sprzeciwili. Ostatecznie, po kilkunastogodzinnych pertraktacjach rozmowy zostały zerwane.

Jedną z bardziej perfidnych metod jaką wówczas zastosowano było rozbijanie strajku poprzez wysyłanie fałszywych telegramów informujących o chorobie lub nawet śmierci kogoś z bliskiej rodziny tylko po to, żeby opuścili teren uczelni. Jednak znakomita większość strajkujących pozostała w WOSP do końca.

Wszelkie nadzieje podchorążych na możliwość wywalczenia na drodze strajku, sformułowanych 24 listopada postulatów, umarły z dniem 30 listopada kiedy to, decyzją Rady Ministrów, WOSP została rozwiązania, a w jej miejsce miała powstać nowa uczelnia. Groźba ta została wyrażona dwa dni wcześniej podczas ostatnich godzin rozmów z komisją międzyresortową. Sens dalszego oporu został podchorążym w zasadzie odebrany. Od dwóch dni kordon milicji i ZOMO zacieśniał się i powiększał coraz bardziej. Wiadomo było, że musi dojść do siłowego rozwiązania. Rankiem 2 grudnia 1981 roku uzbrojone oddziały ZOMO wspierane przez odwody  5 tys. milicjantów i atakującą z powietrza jednostkę antyterrorystyczną z warszawskiego Okęcia, dowodzoną przez późniejszego posła SLD, Jerzego Dziewulskiego, przeprowadziły pacyfikację szkoły. Podchorążowie doskonale wiedzieli co ich czeka i solidarnie podjęli decyzję o nie stawianiu oporu i zebraniu się na auli. Według relacji uczestników strajku, atakujący otwarte drzwi taranowali kopnięciami, dewastowali wyposażenie laboratoriów, tłukli szyby, łamali meble niszczyli wszystko co stanęło im na drodze. Przemoc na szczęście nie została skierowana wobec strajkujących, którzy zebrani na auli powitali ich wymownym milczeniem i opanowaniem. Jedyną ofiarą pacyfikatorów padła… kobieta, Krystyna Kolasińska. Wgnieciona do ziemi ciężkim buciorem jednego z „zomowców”, pobita do nieprzytomności, niemalże cudem wyrwana z rąk rozwścieczonego pułkownika Groby – zastępcy komendanta, trafiła do szpitala. Obudziła się dopiero kilka dni później.

Wszystkich podchorążych spędzono na dziedziniec uczelni gdzie czekały już autokary. Rozwiozły one „nieposłusznych” studentów na warszawskie dworce PKP. Dostali polecenie powrotu do domu, gdzie mieli czekać na dalsze decyzje władz. Grupa około 200 niepokornych podchorążych udała się na Politechnikę Warszawską, gdzie z tamtejszymi studentami kontynuowała strajk aż do 13 grudnia 1981 r.

Decyzje odnośnie dalszych losów uczelni pożarniczej jak i samych podchorążych zaważyły całym dalszym życiu wielu z nich. Wszyscy członkowie Komitetu Strajkowego zostali skreśleni z listy studentów z brakiem możliwości ubiegania się o powrót do nowo tworzonej szkoły. Musieli układać swoje życie od nowa podobnie jak pracownicy biorący udział w strajku, którzy zostali dyscyplinarnie zwolnieni. Reszta podchorążych mogła wrócić na studia, ale po podpisaniu „Deklaracji lojalności” w której zgadzali się na paramilitarny charakter szkoły i akceptację wszelkich, nieznanych jeszcze, regulaminów. Ta, niby mało znacząca, „lojalka” jest do dziś kością niezgody w środowisku byłych studentów WOSP. Ci, którzy nie złożyli podpisu w geście solidarności z członkami Komitetu Strajkowego mają dziś żal do tych osób, które kontynuowały studia i doczekały się wysokich stanowisk w polskim pożarnictwie. Żal ten ma niestety swoje głębokie uzasadnienie. Pierwsza, uroczyście obchodzona, rocznica pacyfikacji w WOSP odbyła się w 2007 roku, dopiero 25 lat po tym wydarzeniu. Bardzo wielu podchorążych z rozgoryczeniem wspomina dzisiaj przebieg tamtych uroczystości. W grudniu zeszłego roku zorganizowano jeszcze bardziej huczne obchody dające nadzieję, że bohaterowie tamtych dni zostaną przypomniani i w jakimś stopniu zrehabilitowani. Kilku z nich, m.in. Krystyna Kolasińska, Ryszard Stępkowski, Aleksander Zblewski czy Marek Surała           (wykładowca w WOSP i aktywny działacz podczas strajku) zostali uhonorowani państwowymi odznaczeniami. To z pewnością dobry prognostyk na przyszłość, ale jeszcze wiele rzeczy musi się zdarzyć, aby sprawiedliwości stało się zadość. Dla przykładu, do dzisiejszego dnia okres studiów w WOSP wszystkim podchorążym, którzy nie wrócili na uczelnię został w świetle prawa skasowany i nie będzie wliczany przez państwo polskie w rozliczeniu emerytalnym.

Konrad Starczewski 

Warto poczytać

  1. 1270oblawanamlodewilki 12.07.2018

    To najbardziej tragiczna zbrodnia na Polakach po II wojnie światowej. Wspaniały gest kibiców.

    Kibice Sparty Augustów uczcili pamięć polskich żołnierzy wymordowanych w przez oprawców z NKWD, UB i KBW. Dla augustowskiej młodzieży pamięć o tych wydarzeniach wciąż jest bardzo ważna, czemu dali wyraz w osobliwy sposób. W Augustowie powstał mural upamiętniający zamordowanych bohaterów

  2. 1270dudela 29.05.2018

    Prezydent: dziękujemy weteranom za ich patriotyzm i poświęcenie

    Dziękujemy weteranom za ich patriotyzm, poświęcenie i odwagę; pamiętamy też o tych, którzy zginęli w służbie Ojczyźnie - napisał na Twitterze prezydent Andrzej Duda, z okazji obchodzonego we wtorek Dnia Weterana działań Poza Granicami Państwa

  3. Zygelbojmwiki 12.05.2018

    Krzyczał że "Świat oszalał". Wkrótce popełnił samobójstwo w akcie rozpaczy przeciw zagładzie Żydów i milczeniu Zachodu

    75 lat temu, 12 maja 1943 r., w obliczu nieuchronnego upadku żydowskiego zrywu w Warszawie, a także w związku z bezskutecznymi prośbami o reakcję Zachodu na Zagładę Żydów, w Londynie popełnił samobójstwo Szmul Mordechaj Zygielbojm.

  4. PileckiUBwiki 08.05.2018

    "Oświęcim to była igraszka". 71 lat temu Witold Pilecki został aresztowany przez UB

    8 maja 1947 roku został aresztowany przez UB rotmistrz Witold Pilecki, bohaterski "ochotnik do Auschwitz", który dał się schwytać Niemcom w ulicznej łapance, by zdobyć wiarygodne dane na temat zbrodni hitlerowskich oraz stworzyć konspirację wojskową wśród więźniów

  5. usa06052018 06.05.2018

    Ta decyzja uratowała Amerykę od komunizmu. O wszystkim zadecydował jeden człowiek

    200 lat temu w budynku przy trewirskiej Bruckergasse przyszedł na świat Karol Marks. Z

  6. 1270powstanieslaskie 02.05.2018

    97. rocznica wybuchu III powstania śląskiego

    W nocy z 2 na 3 maja 1921 r. wybuchło III powstanie śląskie, które przesądziło o sposobie podziału Górnego Śląska między Polskę i Niemcy

  7. WolynFlickr 22.04.2018

    Ludzie byli mordowani siekierami, a niemowlęta brano za nogi i rozbijano głowy o ściany. 75 lat temu UPA zamordowało 600 Polaków

    75 lat temu, w nocy z 22 na 23 kwietnia 1943 roku, Ukraińska Powstańcza Armia zamordowała w Janowej Dolinie na Wołyniu około 600 Polaków. Janowa Dolina była osiedlem wybudowanym w latach 30. przy kamieniołomach bazaltu eksploatowanych przez przedsiębiorstwo państwowe

  8. JaninaLewandowska 22.04.2018

    Jej ojciec dowodził zwycięskim powstaniem, ona służyła ojczyźnie jako lotnik. Sowieci zamordowali ją w Katyniu

    110 lat temu, 22 kwietnia 1908 roku, urodziła się Janina Lewandowska - radiotelegrafistka, pilot, spadochroniarz. Aresztowana przez Sowietów w czasie kampanii polskiej 1939 roku została zesłana do obozu w Ostaszkowie, a potem w Kozielsku. Była jedyną kobietą wśród ofiar Zbrodni Katyńskiej.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook