Jedynie prawda jest ciekawa

Skazano byłego milicyjnego oprawcę

22.12.2015

Sylwester R. był oskarżony o zwalczanie opozycji antykomunistycznej w grudniu 1981 r.

Na dwa lata więzienia bez zawieszenia skazał we wtorek Sąd Rejonowy w Białymstoku 83-letniego obecnie, b. komendanta wojewódzkiego milicji w tym mieście. IPN postawił mu zarzuty związane z działaniami państwa komunistycznego wobec opozycji w grudniu 1981 r.

Takiej kary chciał prokurator pionu śledczego IPN. Sąd pozostawił bez rozpoznania powództwa cywilne o odszkodowania od oskarżonego. Wyrok nie jest prawomocny.

Pion śledczy Instytutu postawił Sylwestrowi R. zarzuty związane z działaniami państwa komunistycznego wobec opozycji w grudniu 1981 r. Oskarżył go o to, że jako funkcjonariusz państwa komunistycznego - komendant wojewódzki Milicji Obywatelskiej w Białymstoku - "przekroczył swoje uprawnienia w ten sposób, że bezprawnie pozbawił wolności członków ówczesnych związków zawodowych, m.in. NSZZ +Solidarność+ i NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych".

Według IPN, internowania miały miejsce na mocy przepisów o wprowadzeniu stanu wojennego, które - jak wynika z ustaleń historycznych i orzecznictwa sądowego - jeszcze wtedy nie obowiązywały.

Jak podkreśla IPN, stanowiło to "poważne prześladowanie" z powodu przynależności pokrzywdzonych do tych związków zawodowych. W sumie chodziło o 55 czynów kwalifikowanych jako zbrodnie komunistyczne, będące jednocześnie zbrodniami przeciwko ludzkości.

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Małgorzata Sawicka przypominała kontekst historyczny sprawy i okoliczności ogłoszenia stanu wojennego.

Przywołując fakty z tego okresu, powołując się m.in. na dokumenty archiwalne z zasobów IPN sędzia mówiła, że oskarżony, ówczesny komendant wojewódzki MO w Białymstoku "aktywnie nadzorował prace nad przygotowaniem akcji wprowadzania stanu wojennego i internowania typowanych osób".

Sąd przyjął, że w dniach 12-16 grudnia 1981 roku Sylwester R. bezprawnie wydał decyzje o

internowaniu 55 osób, powołując się na przepisy, które jeszcze wtedy nie obowiązywały w obrocie

prawnym. Sąd uznał, że - podpisując decyzje o internowaniach - oskarżony miał świadomość

bezprawności tych działań.

Tłumaczenia R. ze śledztwa i powtórzone przez niego także na początku procesu, że musiał wykonać rozkaz i nie sprawdzał, czy dekret o stanie wojennym został już opublikowany, sąd uznał za linię obrony i próbę usprawiedliwienia. Sędzia podkreśliła, że "wykonanie przestępczych poleceń służbowych nie uwalnia, spełniającego je, od odpowiedzialności".

Sąd zgodził się z oceną pionu śledczego IPN, że doszło do nadużycia władzy przez funkcjonariusza

publicznego i bezprawnego pozbawienia wolności osób internowanych. Przyjął kwalifikację tych czynów jako zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni komunistycznych, o czym mówi ustawa o IPN.

„Internowania stanowiły poważne prześladowanie pokrzywdzonych z powodu uznania ich za członków grupy społecznej pozostającej w opozycji do ówczesnych władz komunistycznych” - mówiła sędzia.

Sprawiedliwa, adekwatna do stopnia społecznej szkodliwości, uwzględnia zasady humanitaryzmu mając też na względzie podeszły wiek, stan zdrowia oskarżonego oraz to, że wyraził skruchę przepraszając pokrzywdzonych - tak sąd ocenił karę łączną 2 lat więzienia. Sędzia mówiła, że miała też na względzie upływ czasu od popełnionych czynów.

Żadna ze stron procesu nie wyklucza apelacji, bo zamierza wnioskować o pisemne uzasadnienie wyroku.

Obrona chciała bowiem w tej sprawie uniewinnienia, pion śledczy IPN - nie tylko dwóch lat więzienia ale i podania wyroku do publicznej wiadomości zaś oskarżyciele posiłkowi, którymi było kilku dawnych działaczy opozycji - w jednym przypadku surowszej kary i degradacji oskarżonego do stopnia szeregowca, w drugim - 1 mln zł odszkodowania.

Wyroku wysłuchało na sali sądowej kilkanaście osób, w tym grupa dawnych opozycjonistów. Jeden z oskarżycieli posiłkowych Józef Nowak (żądał trzech lat więzienia i degradacji oskarżonego) przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że wyrok go nie satysfakcjonuje. Zaznaczył jednak, że niektórzy z pokrzywdzonych mieli wątpliwości, czy sąd w ogóle w tym procesie "orzeknie jakąś karę".

Według informacji z książki wydanej przez IPN pt. "Twarze białostockiej bezpieki", oskarżony w tej sprawie Sylwester R. pracę w UB rozpoczął w 1952 r., zaś komendantem MO/szefem WUSW był w latach 1975-1990. Ze służby w milicji zwolniony został w 1990 roku.

Przez cały proces wziął udział tylko w pierwszej rozprawie. Mówił wówczas, że jest na rencie, ma

pierwszą grupę inwalidzką.

mly/PAP

fot. [wikimedia commons]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook