Jedynie prawda jest ciekawa

Są pierwsze jamy grobowe na Bródnie

04.04.2017

Mamy oczywiście typowania, co do konkretnych osób, które mogą tam się znajdować i myślę, że się znajdują, ale to jeszcze nie ten czas, kiedy możemy mówić o nazwiskach- mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej.

wPolityce.pl: Wczoraj rozpoczęli Państwo drugi etap prac ekshumacyjnych na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie.  Coś one już wykazały?


Prof. Krzysztof Szwagrzyk:
Działania, które rozpoczęliśmy na Bródnie na kwaterze 45N są drugim etapem prac, które przeprowadziliśmy tam w lipcu 2015 roku. Wówczas odnaleźliśmy szczątki 7 osób, o których wiemy, że zostały stracone w 1946 roku w więzieniu przy ul. 11 Listopada. Mamy potwierdzenie genetyczne jednej z nich, więc mamy pewność, że chodzi  o ofiary właśnie z tamtego okresu i z tamtego więzienia. Celem tegorocznych działań jest doprowadzenie do  odnalezienia szczątków pozostałych osób  zabitych w 1946 roku. Wczoraj, w ciągu pierwszego dnia naszych prac, odkryliśmy dużą przestrzeń, pod którą znaleźliśmy zarysy 11 jam grobowych. W tej chwili przystępujemy do ich eksploracji po to, żeby ujawnić szczątki ludzkie, które widać, że tam są. Sadzę, że otworzymy te jamy do końca tygodnia i wówczas określimy ile szczątków udało się odnaleźć. 

Prace prowadzone są, podobnie jak w tamtym roku, przy murze cmentarnym od strony ul. Rzeszowskiej?

Tak. To jest ta przestrzeń, gdzie w tej chwili pracujemy. Ona znajduje się  w tej samej linii, w której  odnajdywane były szczątki w 2015 roku. To był teren współczesnego pomnika z lat 90. poświęcony ofiarom  komunizmu, gdzie stoi potężny krzyż i są głazy. Przed nimi jest duża część, która jest jakby odtworzeniem spacerniaka więziennego. Rozebraliśmy ją i właśnie pod nią, bardzo płytko, odnaleźliśmy zarys jamy grobowej. Niezwykle płytko, bo gdybyśmy odjęli nasypaną tam półmetrową warstwę ziemi pod pomnik, to  powiedzielibyśmy, że wtedy w roku 1946 te szczątki grzebano na głębokości ok. 40 cm.  

Wspomniał Pan o zidentyfikowanej osobie, odkrytej w pierwszym etapie prac. Wiemy, że jest nią  por. Zygmunt Kęska, przy którym znaleziono słynną już szczoteczkę do zębów, pokrytą napisami. Ma Pan wytypowane inne, konkretne postaci, które mogą tutaj spoczywać?

Tak, ale dopóki ich nie potwierdzimy, nie będę posługiwał się nazwiskami. Mamy oczywiście  typowania, co do konkretnych osób, które mogą  tam się znajdować i myślę, że się znajdują, ale to jeszcze nie ten czas, kiedy możemy mówić o nazwiskach.  

Ale mówimy cały czas o więźniach straconych przy ul. 11 Listopada?


Dokładnie tak. Trzeba pamiętać, że kwatera 45N na terenie Cmentarza Bródnowskiego w Warszawie, to jedno z miejsc, gdzie z całą pewnością znajdują się pogrzebane ofiary systemu komunistycznego, zamordowane w więzieniu przy 11 Listopada.  Ale nawet na tej kwaterze nie ma wszystkich osób, które były stracone,  tylko ich część. Gdzie są pozostałe do dzisiaj nie wiemy, mamy tylko pewne podejrzenia, że może to być inna kwatera na terenie Cmentarza Bródnowskiego, lub kilka innych miejsc w Warszawie. To nie jest tak, że mówimy tylko i wyłącznie o Cmentarzu Bródnowskim, Cmentarzu Służewieckim czy Cmentarzu Powązkowskim- Łączce. To są trzy najważniejsze miejsca, gdzie grzebano ofiary systemu komunistycznego, ale niezależnie od nich  mamy jeszcze kilka typowań na terenie stolicy. 

Co w tej chwili można już powiedzieć o zarysach 11 jam grobowych, które się ujawniły. Czy mamy do czynienia z regularnym układem pochówków?


Jest zupełnie inaczej niż na terenie Cmentarza Służewieckiego przy Wałbrzyskiej i zupełnie inaczej niż na Łączce. Mamy do czynienia, przynajmniej na razie, wyłącznie z miejscami, gdzie każda osoba jest pogrzebana w osobnej jamie grobowej. Nie mamy więc grobów masowych, lecz mówimy o  pojedynczych pochówkach, ale w tej chwili nie możemy tego przesądzić. Jest tu bardzo dobry teren do prac, bo mamy piękny, żółty piasek, od którego wszystko w sposób bardzo wyraźny się odcina. Możemy stąd bardzo łatwo określić, gdzie mamy do czynienia  z pochówkami, a gdzie ich nie ma. Sądzę, że dziś po południu będę mógł określić więcej, co z tych jam grobowych wynika. Czy mamy do czynienia ze szczątkami jednej, czy więcej osób, czy były pochowane w ubraniach, czy nie, czy mamy ślady po butach, a także ślady po przestrzelinach.  

Za dwa tygodnie rozpoczyna Pan ostatni etap prac na Łączce. Jak będzie przebiegał? 

Zaraz po Świętach Wielkiej Nocy, czyli 18 kwietnia rozpoczynamy długo przez nas oczekiwany ostatni już etap prac ekshumacyjnych na Łączce. Przewidujemy, że będziemy go kontynuowali aż do czerwca. W tym czasie spodziewamy się odnaleźć wszystkie szczątki tych osób, które z powodu istnienia tam współczesnych pomników z lat 80. nie udało nam się do tej pory wydobyć. 

Rozmawiał Piotr Czartoryski-Sziler

fot. [Arch. Prof. K. Szwagrzyka]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook