Jedynie prawda jest ciekawa

Reżyser od śmiechu do łez

05.12.2011

Na jego filmach wychowały się pokolenia Polaków. Bawił w czasach zniewolenia, pokazywał absurdy PRLowskiej rzeczywistości, pozwalał jawnie śmiać się z paranoi panującej w komunistycznej Polsce. Filmy Stanisława Barei na wiele lat odcisnęły piętno na polskiej kinematografii. Dziś mija 82. rocznica urodzin reżysera kultowych polskich komedii.

Stanisław Bareja urodził się w Warszawie. Tu w 1943 roku podczas okupacji skończył 121 Szkołę Powszechną. Potem uczył się w liceum im. Tadeusza Reytana. Nie skończył go jednak, ponieważ wyjechał z rodzicami do Jeleniej Góry. Tam zdał egzamin maturalny. Potem rozpoczął karierę filmowca. W 1949 roku rozpoczął studia w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi. Po wielu latach otrzymał tytuł magistra. Jego filmem dyplomowym było dzieło „Mąż swojej żony”. Nakręcił je w 1974 roku. Wcześniej pracował już na planie, jako reżyser, asystent reżysera i drugi reżyser. Zmarł w Essen 14 czerwca 1987 roku.

Dorobek Stanisława Barei zna niemal każdy, kto jako dorosły doświadczył PRLowskiej rzeczywistości. Przy filmach „Miś”, „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?”, „Brunet wieczorową porą”, czy „Nie ma róży bez ognia” zawsze wybuchają salwy śmiechu. Widzowie rozpoznają w nich absurdalną otoczkę życia w komunistycznym kraju, jakim był PRL. Bareja w dowcipny sposób potrafił pokazać świat, w którym śmiech był nader rzadki.

Wiele filmów Barei uchodzi za kultowe. Dla twórczości reżysera stworzono nawet specjalny termin, „Bareizm”. Po raz pierwszy mówił o nim Kazimierz Kutz jeszcze w latach 60. Chciał w ten sposób wykpić dorobek Barei. Wielu artystom twórczość twórcy „Misia” się bowiem nie podobała. Był atakowany za rzekomą kiczowatość, antysocjalistyczną wymowę, kłamstwa, czarną propagandę i nienawiść do klasy robotniczej. Jednak mimo środowiskowego ostracyzmu dzieła Barei raczej kojarzą się z dobrym polskim kinem.

O popularności Barei świadczy choćby fakt, że fragmenty scenariusza jego filmów weszły do codziennego języka wielu osób. Cytaty „dzwonię do Ciebie, bo nie mogę z Tobą rozmawiać”, „najbliższy taras widokowy we Wrocławiu”, „łubu dubu, niech nam żyje prezes naszego klubu”, czy postać Jarząbka, jako symbolu lizusostwa, na stałe weszły do polskiej rzeczywistości językowej. Część zagorzałych fanów Barei jest w stanie powtórzyć jego filmy z pamięci scena po scenie.

Filmy Barei były dość chętnie emitowane w telewizji po 1989 roku. Po upadku komuny sława Barei rozkwitła. Jednak wiele osób wskazuje na zagrożenia związane obecnie z nadmierną promocją komedii tego reżysera. Bowiem puszczane bez odpowiedniego komentarza historycznego mogą fałszować obraz polskiej historii. PRL nie powinien kojarzyć się z komediowym obrazem, który ośmiesza władzę i kpi z rzeczywistości. Ta władza zabijała, niszczyła i była zupełnie niezabawna. Bezrefleksyjne pokazywanie dzieł Barei może więc dziś utrwalać zły obraz polskiej rzeczywistości. Rzeczywistości, w której wcale nie było do śmiechu.

Stanisław Żaryn
[fot. Wikipedia.pl]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook