Jedynie prawda jest ciekawa


Polska solidarność z Węgrami w 1956 roku

26.10.2013

"Dramat jaki się rozegrał w Poznaniu – można powiedzieć – był tylko bolesnym akordem w porównaniu z tym, co stało się na Węgrzech" – mówi Agata Ławniczak, reżyser, publicystka, krytyk sztuki.

23 października w Poznaniu odbył się premierowy pokaz filmu dokumentalnego pt. „Poznań – węgierskim patriotom, czyli pamięć krwi” w twojej reżyserii.  Co skłoniło ciebie do zajęcia się tym tematem?

Agata Ławniczak: Od 1980 roku zajmuję się historią Poznańskiego Czerwca 1956, zwanego też ostatnim powstaniem- realizowałam reportaże radiowe i filmy dokumentalne, a także pisałam o tych wydarzeniach i ludziach w nie zaangażowanych. Można zatem powiedzieć, że węgierski październik jest oczywistą konsekwencją owych zawodowych zainteresowań i powinności. Nie zrobiłabym jednak tego filmu, gdyby nie propozycja dr Rafała Reczka, dyrektora Poznańskiego Oddziału IPN. To był jego pomysł, aby upamiętnić ofiarność poznaniaków spieszących z pomocą węgierskim patriotom 1956 roku. A ja spróbowałam ująć tę historię w konwencji ballady filmowej.

Na premierze był Ambasador Republiki Węgierskiej w Polsce. Jakie były jego wrażenia po obejrzeniu filmu? 

Odebraliśmy gratulacje od Pana Ambasadora, który wypowiedział się bardzo życzliwie o filmie, podkreślając wzruszenie rytmem samej opowieści. Węgierscy bohaterowie filmu: brat Petera Mansfelda,  dr Janos Tischler czy pan Akos Engelmayer pierwszy ambasador węgierski w Polsce po 1989 roku a zarazem uczestnik rewolucji – byli faktycznie wzruszeni ta filmową balladą, która próbowała choć trochę opowiedzieć ich los.

Pomocą tobie służył poznański Oddział IPN, który bardzo poważnie podszedł do rocznicy agresji sowieckiej na Węgry w październiku 1956 roku, organizując wystawę pt. „Rozstrzelane Miasta. Poznań – Budapeszt 1956”, którą przez kilka tygodni można oglądać w holu dworca PKP.   

Tak, to było bezcenne wsparcie merytoryczne i organizacyjne. Zaś współpraca z dr hab. Konradem Białeckim, który jest współautorem scenariusza filmu, a zarazem autorem scenariusza fantastycznej wystawy „Rozstrzelane miasta. Poznań-Budapeszt 1956”, była niezwykle inspirująca w pracy nad filmem. Wystawa ta wędrowała przez Węgry i cieszyła się tam niesłabnącym zainteresowaniem. Rok 1956 w Poznaniu i Budapeszcie zdeterminował przyszłość nie tylko samych miast i ich mieszkańców. Dramat jaki się rozegrał w Poznaniu – można powiedzieć – był tylko bolesnym akordem w porównaniu z tym, co stało się na Węgrzech. Tysiące zabitych, masa rannych, nieprawdopodobny terror, rzesza młodych emigrantów i – jak mówi Akos Engelmayer - złamany kręgosłup narodu i „gulaszowy socjalizm”. Z tego nie jest łatwo się odrodzić. Wydaje się, że praca IPN-u przywracająca pamięć i prawdę o nie tak bardzo odległej historii, bez zrozumienia której nie będziemy zdolni prawdziwie uczestniczyć w teraźniejszości zakotwiczonej w wartościach bezdyskusyjnych – winna zyskać medialne wsparcie i rezonans.

Mam wrażenie, że głoszone swego czasu przez Aleksandra Kwaśniewskiego hasło „wybierzmy przyszłość” właśnie w Poznaniu bastionie postkomunistów i PO znalazło posłuch. Jest to konsekwencja 56 roku.  Są opinie, że bunt miasta w czerwcu 56 roku spowodował nasycenie Poznania agenturą? 

Jestem Poznanianką od wielu pokoleń, poprzez postawę i los wielu wybitnych społeczników, uczonych i artystów z rodziny do której należę, pozostaję w szczególny sposób wyczulona na wszystko to, co składa się na genius locci mego miasta. Zafascynowana przeszłością i dziełami mijających generacji, coraz większą mam trudność z akceptacją współczesności, która niemal na każdym kroku zaprzecza tradycji miasta i jego cechom konstytutywnym. No właśnie, na naszych oczach ale ponad naszymi głowami „wybierana jest przyszłość”, która nie rozumie przeszłości i ją lekceważy nawet wówczas, gdy pozornie chce się do niej odnieść. Fakt, że to Węgrzy  fundują tablicę na dworcu, upamiętniającą solidarnościowy zryw mieszkańców Poznania z węgierskimi patriotami – a Miasto pozostaje w tej sprawie bierne, wydaje mi się czymś głęboko zawstydzającym. Mam dławiące poczucie, że od lat pozwalamy by karmiono nas namiastkami idei, sztuki, kultury. Miasto akademickie o tak wielkim potencjale i tradycji, jest przestrzenią zamkniętą dla wielkich wyzwań, rzeczywistego dyskursu i pozostaje bez wizji. To więcej niż smutne, że wybrano przyszłość, która nie tworzy warunków dla duchowego rozwoju i nie sprzyja innowacyjności, tylko jest przyszłością na miarę galerii handlowych. Czy to są gorzkie owoce 1956 roku i efekt agenturalnego naszpikowania Miasta? Nie prowadziłam badań pod tym kątem, więc nie mogę odpowiedzieć na to pytanie precyzyjnie. Natomiast po rozlicznych kwerendach archiwalnych jakie odbyłam, bardzo trudno nie odnieść wrażenia, iż twoje pytanie jest zasadne. To pytanie, które domaga się odpowiedzi. Wydarzenia czerwca 1956 roku, i późniejsze represje wobec uczestników Czarnego Czwartku i ich rodzin, wieloletnia inwigilacja, zastraszanie zamknęło ludziom usta, zdławiło nadzieję, systematycznie niwelując odwagę. To szczególnie dobrze widoczne było w 1980 roku. A dziś, gdy przyjrzeć się lokalnym mediom, to grozą wieje! W Poznaniu słynącym ongiś z inicjatyw obywatelskich – także medialnych - dziś nie ma lokalnej prasy tylko wkładki do gazet ogólnopolskich, a telewizja publiczna nie jest zdolna wypełniać swych powinności. Mieli się wiecznie tę samą nicość… Dzieła ongiś wielkie i nowatorskie zamieniają się we własną karykaturę. Z całą pewnością nie tylko z własnego wyboru tak skarleliśmy. Jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy i jak funkcjonowały w PRL-u różne środowiska  istotne dla kondycji i ducha miasta, kto niszczył genius loci Poznania – oto pytanie warte rozprawy naukowej!

Wcześniej nakręciłaś dokument, poświęcony mecenasowi Hejmowskiemu, jednemu z adwokatów, który bronił poznańskich robotników w procesach po czerwcu 1956  roku. To wspaniała postać, zniszczona przez SB. Czytając jego biografię i oglądając twój film zamarzyłem sobie, aby znalazł się reżyser, który zrobił by film fabularny o tej postaci?  

To człowiek niezwykły, niezłomny o przepięknej i absolutnie filmowej biografii. Postać wyrastająca ponad wszelkie przeciętności, człowiek barwny i fascynujący, o wyjątkowo rozległych horyzontach. Jemu nasze Miasto nie tylko nie zdołało spłacić długu wdzięczności, ale ni potrafiło prawdziwie zadbać o jego żywą pamięć wynagradzającą wyrządzone krzywdy. Bohater, który uratował życie wielu ludzi, adwokat szlachetnej próby został bezceremonialnie zniszczony przez SB i wspierająca ją gromadą gorliwych pomagierów, którzy bardziej od przyzwoitości cenili sobie możliwość kariery. Próbowano odebrać mu godność przez pomówienia i oszczerstwa. To się nie udało, ale doprowadzono kwitnącą kancelarię do ruiny, a jego samego do przedwczesnej śmierci. Operacja niszczenia mecenasa Hejmowskiego nosiła kryptonim „Maestro”. Dokumenty  IPN-u odsłaniają wstrząsającą historię metodycznego wykańczania człowieka. Autor tego projektu na cywilną i fizyczną śmierć mecenasa Hejmowskiego, ma się do dziś znakomicie. Postanowiłam w filmie upublicznić jego nazwisko – bo wydawało mi się czymś rażąco niesprawiedliwym, aby człowiek „honoru” w Michnikowym rozumieniu – bezimiennie tryumfował nad Mecenasem. Wkrótce odezwali się jego obrońcy, ot choćby Ewa Wanat szefująca wówczas Radiu TOK FM, a za nią inni. Bronili niegodziwca za pomocą niegodziwych metod, które były zadziwiająco podobne do tych z minionej epoki… Czy w takiej sytuacji znajdzie się odważny producent filmu idącego na wspak dobremu samopoczuciu ludzi z miedzianymi czołami? Czy znajdzie się taki, który nie będzie się obawiał gniewu dawnych pracowników SB i ich wpływowych przyjaciół? Scenariusz filmu jest już gotowy…

Rozmawiał Maciej Mazurek

[fot. wikimedia commons]

Warto poczytać

  1. 1270oblawanamlodewilki 12.07.2018

    To najbardziej tragiczna zbrodnia na Polakach po II wojnie światowej. Wspaniały gest kibiców.

    Kibice Sparty Augustów uczcili pamięć polskich żołnierzy wymordowanych w przez oprawców z NKWD, UB i KBW. Dla augustowskiej młodzieży pamięć o tych wydarzeniach wciąż jest bardzo ważna, czemu dali wyraz w osobliwy sposób. W Augustowie powstał mural upamiętniający zamordowanych bohaterów

  2. 1270dudela 29.05.2018

    Prezydent: dziękujemy weteranom za ich patriotyzm i poświęcenie

    Dziękujemy weteranom za ich patriotyzm, poświęcenie i odwagę; pamiętamy też o tych, którzy zginęli w służbie Ojczyźnie - napisał na Twitterze prezydent Andrzej Duda, z okazji obchodzonego we wtorek Dnia Weterana działań Poza Granicami Państwa

  3. Zygelbojmwiki 12.05.2018

    Krzyczał że "Świat oszalał". Wkrótce popełnił samobójstwo w akcie rozpaczy przeciw zagładzie Żydów i milczeniu Zachodu

    75 lat temu, 12 maja 1943 r., w obliczu nieuchronnego upadku żydowskiego zrywu w Warszawie, a także w związku z bezskutecznymi prośbami o reakcję Zachodu na Zagładę Żydów, w Londynie popełnił samobójstwo Szmul Mordechaj Zygielbojm.

  4. PileckiUBwiki 08.05.2018

    "Oświęcim to była igraszka". 71 lat temu Witold Pilecki został aresztowany przez UB

    8 maja 1947 roku został aresztowany przez UB rotmistrz Witold Pilecki, bohaterski "ochotnik do Auschwitz", który dał się schwytać Niemcom w ulicznej łapance, by zdobyć wiarygodne dane na temat zbrodni hitlerowskich oraz stworzyć konspirację wojskową wśród więźniów

  5. usa06052018 06.05.2018

    Ta decyzja uratowała Amerykę od komunizmu. O wszystkim zadecydował jeden człowiek

    200 lat temu w budynku przy trewirskiej Bruckergasse przyszedł na świat Karol Marks. Z

  6. 1270powstanieslaskie 02.05.2018

    97. rocznica wybuchu III powstania śląskiego

    W nocy z 2 na 3 maja 1921 r. wybuchło III powstanie śląskie, które przesądziło o sposobie podziału Górnego Śląska między Polskę i Niemcy

  7. WolynFlickr 22.04.2018

    Ludzie byli mordowani siekierami, a niemowlęta brano za nogi i rozbijano głowy o ściany. 75 lat temu UPA zamordowało 600 Polaków

    75 lat temu, w nocy z 22 na 23 kwietnia 1943 roku, Ukraińska Powstańcza Armia zamordowała w Janowej Dolinie na Wołyniu około 600 Polaków. Janowa Dolina była osiedlem wybudowanym w latach 30. przy kamieniołomach bazaltu eksploatowanych przez przedsiębiorstwo państwowe

  8. JaninaLewandowska 22.04.2018

    Jej ojciec dowodził zwycięskim powstaniem, ona służyła ojczyźnie jako lotnik. Sowieci zamordowali ją w Katyniu

    110 lat temu, 22 kwietnia 1908 roku, urodziła się Janina Lewandowska - radiotelegrafistka, pilot, spadochroniarz. Aresztowana przez Sowietów w czasie kampanii polskiej 1939 roku została zesłana do obozu w Ostaszkowie, a potem w Kozielsku. Była jedyną kobietą wśród ofiar Zbrodni Katyńskiej.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook