Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Polska i Węgry razem przez wieki

29.05.2014

Specjalne wydanie miesięcznika „wSieci Historii” już w kioskach!

Dlaczego Polacy i Węgrzy od wieków darzą się wzajemną sympatią? Czy jej oś stanowi wspólnota wyznawanych wartości, umiłowanie wolności i podobne jej rozumienie? A może fakt, iż w decydujących momentach naszej historii mogliśmy wzajemnie na siebie liczyć? Na te i inne pytania próbują odpowiedzieć autorzy najnowszego numeru miesięcznika „wSieci Historii” przygotowanego we współpracy z Ambasadą Węgierską oraz Węgierskim Instytutem Kultury.

- Jak głosi przysłowie powstałe  zapewne wśród konfederatów barskich (1768 – 1772), którzy musieli uciekać z kraju do  Preszowa: „Polak , Węgier, dwa bratanki, i do szabli i do szklanki”. Inicjatywa wydania polsko – węgierskiego numeru miesięcznika wyszła od Grzegorza Górnego, który skontaktował redakcję z Panem Ambasadorem dr Ivanem Gyurcsikiem i jego małżonką, a także panem Janosem Tischlerem, dyrektorem Węgierskiego  Instytutu Kultury w Warszawie, i sprawdzonym już przyjacielem Polaków. Natychmiastowe spotkanie, szybkie odkrycie jak wiele nas łączy – a dalej już samo poszło. Celem prezentacji  tematu miesiąca jest spojrzenie na 1000-letnią historię naszych relacji sąsiedzkich przez pryzmat  historiografii węgierskiej - pisze we wstępie do czerwcowego numeru „wSieci Historii” redaktor naczelny miesięcznika, prof. Jan Żaryn.

- Węgrzy byli dla Europy zagadką - tak ze względu na specyfikę języka, jak i na późne włączenie się w tworzenie dziejów naszego kontynentu - węzłowe punkty tysiącletniej historii swojej ojczyzny, a także jej podwaliny ideowo-polityczne analizuje na łamach miesięcznika „wSieci Historii” Konsul Generalna Węgier dr hab. Adrienne Körmendy.

- Fundamenty zbudowane przez  św. Stefana były tak mocne, że Węgry stały się najstabilniejszym państwem w Europie  Środkowo-Wschodniej. W XI i XII w. nie tylko zachowały swoją niezależność i suwerenność  wobec Rzeszy i Bizancjum, ale same potrafiły prowadzić aktywną politykę zagraniczną - pisze Körmendy.


Dr Endre László Varga w niezwykle ciekawym opracowaniu poświęconym kulisom udziału węgierskich ochotników w Legionach Piłsudskiego, szuka odpowiedzi na pytanie, co zdecydowało o tym, że kilkuset Węgrów zdecydowało się walczyć o wolną Polskę. Chęć wstępowania do Legionów była wśród Węgrów tak wielka, iż  - jeśli zbyt młody wiek nie pozwalał im na wstąpienie w szeregi organizacji militarnej, decydowali się oni nawet na fałszowanie swoich metryk urodzenia.

- Młodzi ludzie zgłaszali się do Legionów kierowani wieloma jeszcze innymi  pobudkami. Jedni szukali romantycznych przygód, inni, bardziej świadomi, dla osiągniecia  określonego celu jak np. okazanie wdzięczności za udział w walkach o wolność Węgier gen. Józefa Bema i Henryka Dembińskiego. Byli też tacy, którzy wstępując do Legionów uprzedzali własne powołanie do armii austro-węgierskiej do której iść nie chcieli - pisze Varga, akcentując jednocześnie fakt, iż bliskie związki z Polską były na Węgrzech kultywowane na wielu poziomach:

- W węgierskich szkołach podstawowych uczono dzieci pieśni „Boże coś Polskę” z węgierskim tekstem, opowiadano o wspólnych dziejach naszych narodów - podaje historyk.

Inny ciekawy wątek naszych wspólnych dziejów, jakim był udział Węgrów w wojnie polsko – bolszewickiej opisuje Tibor Gerencsér.

- Marszałek Piłsudski nigdy nie zapomniał Węgrom ich pomocy w bitwie warszawskiej i do końca wypowiadał się o nich z sympatią - przypomina węgierski autor.

W najnowszym numerze miesięcznika znajdziemy także ważny wywiad z aktorem i reżyserem Redbadem Klijnstrą, w którym dokonuje on ciekawej analizy, w jaki sposób zmieniła się rola teatru na przestrzeni ostatnich lat oraz szuka odpowiedzi na pytanie, z jakiego powodu autorzy dramatów przestali sięgać po tematy ważne społecznie i poruszające czułe struny narodowej wrażliwości.

- Artyści są postrzegani jako ludzie najbardziej wrażliwi. Jeśli na tzw. zwykłym człowieku  tragedia smoleńska zrobiła ogromne wrażenie, to jak mogli ją odebrać artyści... Oni również  przeżywali traumę. I to ogromną. Nie potrafię zatem zrozumieć, że po tylu latach nie ma o tej  tragedii dramatu, że nikt nie opowiedział tej historii. Czy emocje były tak silne, że artyści wyparli  to z siebie? - pyta Klijnstra.

W czerwcowym numerze „wSieci Historii” przeczytamy także o walce o usunięcie sławiącego komunizm pomnika Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie, a producent i konsultant „Powstania Warszawskiego” opowiedzą o kulisach powstawania filmu.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

[fot. wPolityce.pl/"wSieci Historii"

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook