Jedynie prawda jest ciekawa


Płk. Stanisław Dąbek, zapomniany bohater

08.09.2013

Wielu Polaków nie wie, bądź zapomniało, że podkomendni płk. Dąbka w rejonie Gdyni i Kępy Oksywskiej walczyli z większym poświęceniem i dłużej niż załoga mjr Sucharskiego na zmitologizowanym już Westerplatte. Inteligentny sposób obrony polskiego wybrzeża od strony lądu i dostępu do morza przed przeważającymi liczebnie i zbrojnie wojskami hitlerowskimi, wytrwałość i męstwo oficerów polskich były przede wszystkim wielką zasługą ich niezłomnego dowódcy – płk Stanisława Dąbka. Był człowiekiem honoru i patriotą w prawdziwym tego słowa znaczeniu, który w obronie Ojczyzny wolał odebrać sobie życie niż poddać się Niemcom. Wzbudził tym wielkie uznanie nawet w ich oczach, do tego stopnia, że ci zezwolili na jego uroczysty pogrzeb po śmierci.

Poczucie głębokiego patriotyzmu wyniósł z domu rodzinnego, w którym duży wpływ wywarł nań ukochany dziadek ze strony matki – Franciszek Powęski, leśniczy i uczestnik Powstania Styczniowego 1863.

KEPAOKSYWSKA2 

Płk. Stanisław Dąbek (na zdjęciu) urodził się 28 marca 1892 w Nisku nad Sanem na Podkarpaciu na obszarze ówczesnego zaboru austriackiego. Był wszechstronnie wykształconym i utalentowanym przedwojennym oficerem i wychowawcą poszczególnych roczników szkół oficerskich. Oprócz wykształcenia wojskowego, miał również wykształcenie pedagogiczne. W 1913 ukończył Seminarium Nauczycielskie w Sokalu. Wkrótce potem zaczął studiować prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. W 1914  ukończył z wyróżnieniem austriacką szkołę oficerską w Belzinku (austr. Bering). Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w listopadzie 1918 wstąpił do wojska polskiego i służył w nim przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego. W 1920 brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W 1928 został komendantem Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty w Tomaszowie Mazowieckim, a rok później w 1929 – w Zambrowie. W międzyczasie w 1932 został mianowany pułkownikiem. Tuż przed wybuchem II wojny światowej był dowódcą 52 Pułku Strzelców w Złoczowie. 23 lipca 1939 – kilkanaście dni przed rozpoczęciem II wojny światowej – został mianowany na stanowisko dowódcy Morskiej Brygady Obrony Narodowej (MBON) i Lądowej Obrony Wybrzeża (LOW). W praktyce dowodził LOW, a MBON przekazał swemu zastępcy płkowi Stanisławowi Brodowskiemu.
 
Stan przygotowania polskiego wybrzeża od strony lądu do obrony

Po przyjeździe do Gdyni i  po objęciu dowództwa LOW, płk. Stanisław Dąbek zastał tam stan kompletnego nieprzygotowania do obrony. W tych warunkach marszałek Rydz- Śmigły za pośrednictwem gen. Bortnowskiego, inspektora Armii „Pomorze” w Toruniu przekazał mu, iż „życzeniem jego jest, by Gdynię i Kępę Oksywską bronić do ostateczności”. W trakcie późniejszych walk okazało się, że płk. Dąbek z nawiązką wykonał to polecenie i z taktyką utalentowanego wojskowego pokazał, jak Polak potrafi walczyć nawet w beznadziejnym położeniu –  wspomniał wiele lat po wojnie kpt. dypl. art. Wacław Tym, jeden z jego oficerów – najbliższych współpracowników. Płk Dąbek zaraz po objęciu dowództwa LOW, gorączkowo i naprędce zaczął przygotowywać do choćby prowizorycznej obrony podległy sobie obszar. Miał za mało czasu, żeby nadrobić wieloletnie zaniedbania swoich poprzedników pod względem budowy umocnień fortyfikacyjnych i zaopatrzenia oddziałów. Płk. Dąbek dysponował siłą ok. 14 tys. ludzi, w tym zaledwie 7 tys. regularnego wojska, wspartego w ostatniej chwili przed wybuchem wojny przez dalsze 7 tys. ochotników spośród mieszkańców Wybrzeża. Armia polska była słabo uzbrojona i miała bronić Wybrzeża za pomocą naprędce skleconych, w ostatniej chwili – w sierpniu 1939 – umocnień. Tymczasem – wedle wyliczeń historyków: Piotra Derdeja i Edmunda Kosiarza – niemieckie siły lądowe liczyły ponad 38 tys. żołnierzy i miały nie tylko prawie trzykrotną przewagę w ludziach, ale i ponad czterokrotną w broni maszynowej i aż dziewięciokrotną w artylerii. Wobec powyższego – Lądowa Obrona Wybrzeża, której dowództwo powierzono w ostatniej chwili płk. Dąbkowi, była z góry skazana na porażkę.

Zadania LOW

Zadaniem Lądowej Obrony Wybrzeża – wedle oficjalnego rozkazu Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych marszałka Rydza – Śmigłego wydanego 30 lipca 1939 oraz planu obrony Polski we wrześniu 1939 – była m.in. obrona rejonu Gdyni i Kępy Oksywskiej w ten sposób, by nie dopuścić do jego zajęcia przez Niemców, umożliwić mobilizację polskiej floty i przesunięcie na Hel wyposażenia znajdującego się w Gdyni oraz nie dopuścić do umieszczenia artylerii dalekonośnej w rejonie Oksywia dla ostrzeliwania Helu.

Obrona Gdyni

Walki w ramach LOW trwały od 1 do 19 września 1939 i toczyły się w rejonie Gdyni i Kępy Oksywskiej. W nocy z 1 na 2 września podkomendni płk. Dąbka zaczęli walkę od kontrataku, w wyniku którego udało im się zepchnąć Niemców do Gdańska. Następnie przez pierwszy tydzień wojny oddziały płk. Dąbka toczyły w obronie Gdyni zaciekłe bitwy głównie w rejonie Kartuz i Sopotu. Dzięki znakomitym posunięciom taktycznym Polacy wygrywali w tej fazie walk, co wywołało popłoch wśród niemieckich dowódców. Niemcy z przerażeniem przekonali się, że nie tak łatwo i nie tak „błyskawicznie” przyjdzie im zdobyć polskie Wybrzeże, pomimo miażdżącej przewagi liczebnej i zbrojnej. Przełomowym dniem dla całej obrony w rejonie Gdyni stał się 12 września. Tego dnia Niemcy postanowili opanować znaczną część Kępy Oksywskiej i rozpoczęli generalny szturm, wspierani przez lotnictwo i artylerię okrętową. Kępa Oksywska była najważniejszym strategicznie obiektem LOW – na niej znajdował się cały skład amunicji i baza wypadowa polskiej floty na Hel. Płk. Dąbek, żeby zapobiec wejściu Niemców na Kępę Oksywską, zdecydował się na przeciwnatarcie w rejonie Zagórze – Reda w celu przeszkodzenia im w zrealizowaniu ich zamiaru. Niestety – wbrew planowi płk. Dabka – jego oddziałom nie udało się odeprzeć ataku Niemców z powodu  ogromnej przewagi nieprzyjaciela.W tej sytuacji 13 września – aby zapobiec całkowitemu opanowaniu przez Niemców Kępy Oksywskiej – płk. Dąbek musiał ściągnąć swoje oddziały z przedpoli Gdyni na Kępę. W ten sposób żołnierze płk. Dąbka zostali zmuszeni do odstąpienia od obrony miasta z powodu zagrożenia Kępy. Dalsza obrona Gdyni, mimo że miała znaczenie prestiżowe, wskutek osłabienia polskich wojsk już nie miała sensu.
 
Kępa Oksywska – kolejne polskie Termopile

Jakkolwiek oddziały płk. Dąbka wyruszyły spod Gdyni bronić Kępę Oksywską 13 września, to tam działania wojenne już trwały od początku wojny, czyli od 1 września. Lotnictwo niemieckie i pancernik „Schleswig – Holstein” niemal codziennie do 9 września ostrzeliwali Kępę Oksywską. Od momentu wycofania się na Kępę Oksywską i po zajęciu Gdyni przez wojska hitlerowskie 14 września, oddziały płk. Dąbka znalazły się w pułapce, z której nie można było się już wydostać, ponieważ Niemcy zablokowali również drogę morską i obrońcy Kępy nie mogli liczyć na żadną pomoc z zewnątrz, tylko na własne poważnie nadwerężone i z każdym dniem zmniejszające się siły. Załoga kontradm. Unruga z Helu nie była w stanie przypłynąć na odsiecz i pomóc podkomendnym dowódcy LOW. W dodatku obszar Kępy Oksywskiej z powodu niewielkich rozmiarów, płaskiego ukształtowania terenu, na którym dominowały pola uprawne i otwartej przestrzeni ze wszystkich stron był niesamowicie trudny do obrony – jak to określił płk. Dąbek: płyta oksywska podobna jest do głębokiego talerza: niewygodna, bo hitlerowcy plują do niej ze wszystkich stron. Kępa Oksywska, podobnie jak całe wybrzeże od strony lądu, w momencie wybuchu wojny pod żadnym względem nie była przygotowana do obrony. Nie miała żadnych umocnień żelbetowych. Umieszczono tylko baterię „Canet” do ostrzeliwania okrętów wroga na podejściach do portu gdyńskiego. Według badacza historii walk LOW, Edmunda Kosiarza – obrońcy Kępy Oksywskiej nie liczyli na zwycięstwo, bo wynik bitwy był przesądzony jeszcze przed rozpoczęciem. Stanęli do bitwy, aby bronić do kresu sił polskiej ziemi nadmorskiej, a przede wszystkim honoru. Od 16 do 19 września jego podkomendni, skrajnie wyczerpani fizycznie i psychicznie, atakowani, ostrzeliwani zewsząd: od strony lądu, powietrza i morza walczyli już resztkami sił. Pomimo, że jego oddziały były już u kresu wytrzymałości, płk. Dąbek do ostatniej chwili odrzucał możliwość kapitulacji.
 
Śmierć płk. Dąbka

Trwająca kilkanaście dni ciężka i dramatyczna obrona Kępy Oksywskiej zakończyła się 19 września w rejonie Babiego Dołu. Tego dnia Niemcy odcięli łączność dowódcy z jego podkomendnymi i w ten sposób uniemożliwili mu dalsze dowodzenie. Nieprzyjaciel coraz szybciej zbliżał się do Babiego Dołu, z którego płk. Dąbek dowodził podległymi sobie oddziałami LOW. W tej sytuacji płk. Dąbek zebrał ze sobą niewielką grupę ok. 20 osób, którą sformował w swój ostatni oddział i kazał im się zaopatrzyć w karabiny i amunicję, żeby stanąć do ostatniej walki – obrony swojego stanowiska dowodzenia. Jak zrelacjonował w swoich powojennych wspomnieniach kpt. Wacław Tym: "na zbiórce, prócz płk. Dąbka, byli obecni oficerowie: ppłk. Ignacy Szpunar, mjr dypl. Józef Szerwiński, mjr Adolf Dzierżyński, mjr Aleksander Jabłonowski, kpt. dypl. Wacław Tym, kpt. Henryk Dąbrowski, kpt. Józef Fabicki, kpt. Stanisław Laudowicz, kpt. Stanisław Spyrłak, kpt. Wiesław Szarras, por. Zygmunt Pernak, ppor. Kazimierz Górski, ppor. Wiesław Michalik, ppor. rez. Szczepan Włoch  i szeregowi: kpr. Żodzich oraz strzelcy – Franciszek Golasik, Kapczyński i 2 nieznanych nazwisk." W ostatniej chwili przybiegł do nich jeszcze kpt. Antoni Kowrygo. Płk. Dąbek wyprowadził ich na północny stok jaru, tuż nad budynkiem sztabu. Niemcy byli już w budynku dowództwa. Tymczasem w jarze, w wyniku ostrzału artyleryjskiego został ranny płk. Dąbek i nie mając już siły walczyć, a jednocześnie za wszelką cenę nie chcąc się poddać Niemcom, odebrał sobie życie – ostatnie jego słowa przed śmiercią brzmiały: "a więc to już koniec. Ja nie skapituluję”. Większość obrońców Gdyni i Kępy Oksywskiej po zakończeniu walk trafiła do oflagów – niemieckich obozów jenieckich, m.in. w Woldenbergu.

Znaczenie walk LOW

W warunkach nieprzygotowania do obrony, płk. Dąbek zrobił wszystko, co było w jego mocy i wykazał maksimum swojego talentu wojskowego, żeby jak najdłużej bronić polskiego wybrzeża przed Niemcami. Zacięta, wytrwała i doskonała taktycznie, jak na niewielkie zaplecze fortyfikacyjne i słabe uzbrojenie, i znaczącą przewagę Wehrmachtu, obrona Gdyni i Kępy Oksywskiej, momentami wzbudzała respekt i popłoch u niemieckiego przeciwnika. Do tego stopnia, że niemieccy dowódcy w swoich oficjalnych raportach z przebiegu walk słanych do Hitlera, zawyżali liczby i przeceniali możliwości obronne Polaków. Była w tym wielka zasługa płk. Dąbka, dowódcy z talentem taktycznym i jednocześnie niezłomnej i nieugiętej postawie.

Anna Maria Włoch

(Fot. wikipedia.org)

Artykuł pochodzi z miesięcznika "Czas Stefczyka". Szczegóły walk o Gdynię i Kępę Oksywską we wrześniu 1939 r. opisuje też strona www założona przez Grupę Rekonstrukcyjną i Towarzystwo Historyczne Lądowej Obrony Wybrzeża: http://low1939.prv.pl/

 

Warto poczytać

  1. 1270oblawanamlodewilki 12.07.2018

    To najbardziej tragiczna zbrodnia na Polakach po II wojnie światowej. Wspaniały gest kibiców.

    Kibice Sparty Augustów uczcili pamięć polskich żołnierzy wymordowanych w przez oprawców z NKWD, UB i KBW. Dla augustowskiej młodzieży pamięć o tych wydarzeniach wciąż jest bardzo ważna, czemu dali wyraz w osobliwy sposób. W Augustowie powstał mural upamiętniający zamordowanych bohaterów

  2. 1270dudela 29.05.2018

    Prezydent: dziękujemy weteranom za ich patriotyzm i poświęcenie

    Dziękujemy weteranom za ich patriotyzm, poświęcenie i odwagę; pamiętamy też o tych, którzy zginęli w służbie Ojczyźnie - napisał na Twitterze prezydent Andrzej Duda, z okazji obchodzonego we wtorek Dnia Weterana działań Poza Granicami Państwa

  3. Zygelbojmwiki 12.05.2018

    Krzyczał że "Świat oszalał". Wkrótce popełnił samobójstwo w akcie rozpaczy przeciw zagładzie Żydów i milczeniu Zachodu

    75 lat temu, 12 maja 1943 r., w obliczu nieuchronnego upadku żydowskiego zrywu w Warszawie, a także w związku z bezskutecznymi prośbami o reakcję Zachodu na Zagładę Żydów, w Londynie popełnił samobójstwo Szmul Mordechaj Zygielbojm.

  4. PileckiUBwiki 08.05.2018

    "Oświęcim to była igraszka". 71 lat temu Witold Pilecki został aresztowany przez UB

    8 maja 1947 roku został aresztowany przez UB rotmistrz Witold Pilecki, bohaterski "ochotnik do Auschwitz", który dał się schwytać Niemcom w ulicznej łapance, by zdobyć wiarygodne dane na temat zbrodni hitlerowskich oraz stworzyć konspirację wojskową wśród więźniów

  5. usa06052018 06.05.2018

    Ta decyzja uratowała Amerykę od komunizmu. O wszystkim zadecydował jeden człowiek

    200 lat temu w budynku przy trewirskiej Bruckergasse przyszedł na świat Karol Marks. Z

  6. 1270powstanieslaskie 02.05.2018

    97. rocznica wybuchu III powstania śląskiego

    W nocy z 2 na 3 maja 1921 r. wybuchło III powstanie śląskie, które przesądziło o sposobie podziału Górnego Śląska między Polskę i Niemcy

  7. WolynFlickr 22.04.2018

    Ludzie byli mordowani siekierami, a niemowlęta brano za nogi i rozbijano głowy o ściany. 75 lat temu UPA zamordowało 600 Polaków

    75 lat temu, w nocy z 22 na 23 kwietnia 1943 roku, Ukraińska Powstańcza Armia zamordowała w Janowej Dolinie na Wołyniu około 600 Polaków. Janowa Dolina była osiedlem wybudowanym w latach 30. przy kamieniołomach bazaltu eksploatowanych przez przedsiębiorstwo państwowe

  8. JaninaLewandowska 22.04.2018

    Jej ojciec dowodził zwycięskim powstaniem, ona służyła ojczyźnie jako lotnik. Sowieci zamordowali ją w Katyniu

    110 lat temu, 22 kwietnia 1908 roku, urodziła się Janina Lewandowska - radiotelegrafistka, pilot, spadochroniarz. Aresztowana przez Sowietów w czasie kampanii polskiej 1939 roku została zesłana do obozu w Ostaszkowie, a potem w Kozielsku. Była jedyną kobietą wśród ofiar Zbrodni Katyńskiej.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook