Jedynie prawda jest ciekawa

Miał 11 lat, a przed sobą całe życie. Zginął, bo Niemcy nie chcieli opatrzyć jego ran

29.09.2017
1270jedrusszwajkert
Miał 11 lat, a przed sobą całe życie. Zginął, bo Niemcy nie chcieli opatrzyć jego ran

Dla wszystkich warszawiaków 29 września to dzień wyjątkowo smutnej rocznicy. Właśnie wtedy, po kapitulacji Mokotowa, dochodzi do generalnego szturmu oddziałów niemieckich na Żoliborz. Mimo oporu powstańców, dzielnica z trudem się broni, co w konsekwencji oznacza rychły upadek Powstania. Działania niemieckie są wyjątkowo bezwzględne i brutalne – Niemcy nie mają litości zarówno dla żołnierzy, jak i dla ludności cywilnej.

Jedną z ofiar ich barbarzyńskiej ofensywy jest "Jędruś" Szwajkert, 11-letni sanitariusz do końca próbujący ratować życie rannych kolegów. Gdy Niemcy wtargnęli do domu, w którym przebywała m.in. rodzina Szwajkertów, nakazali natychmiastowe opuszczenie budynku. Podczas ewakuacji Polacy trafili prosto „w kocioł”,  chłopiec został ostrzelany przez nadjeżdżający czołg – choć ciężko ranny żył. Jednak ten, który przez całe Powstanie niósł pomoc innym, nie doczekał się ratunku. Barbarzyńcy z Wehrmachtu i SS nie pozwolili nawet opatrzyć chłopca – zmarł w wyniku odniesionych ran.

Młodego sanitariusza w 1945 roku pochowano na Powązkach, w kwaterze tuż obok żołnierzy z batalionu „Zośka”.

- To tak, jakby dostał pośmiertne Virtuti Militari – mówiła wówczas jego matka.

Przykład 11-letniego Szwajkerta, to nie tylko dowód niezłomności młodego pokolenia Polaków czasu kurz, ale także kolejna niechlubna karta w historii niemieckich zbrodni, podczas Powstania Warszawskiego – kim trzeba być, żeby nie pozwolić opatrzyć ran umierającemu dziecku?

Takie historie jak tą 11-letniego sanitariusza z Żoliborza trzeba przypominać. Szczególnie teraz, kiedy Niemcy systematycznie chcą się wybielić i notorycznie pomniejszają swoją odpowiedzialność za zbrodnie, których dokonali podczas II wojny światowej. Smutne, ale niestety znamienne jest to, że w dniu, kiedy w Polsce obchodzimy rocznicę śmierci młodego powstańca, niemiecki Bundestag po raz kolejny krytycznie odnosi się do zasadności polskich roszczeń w sprawie reparacji wojennych. To prawda, ludzkiego życia nigdy nie da się wycenić, ale tu chodzi jednak o coś więcej – choćby o zwykłą przyzwoitość.  

Piotr Filipczyk

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook