Jedynie prawda jest ciekawa

Bitwa pod Kłuszynem - największa wiktoria Polaków

04.07.2015

Bitwy pod Kłuszynem, do której doszło 405 lat temu, przeszła do historii Polski jako największa pod względem przewagi jaką miał przeciwnik nad wojskiem polskim. Niektórzy badacze obliczają, że był to stosunek aż 17:1.

Trwająca około pięciu godzin przesądziła o losach Moskwy, która na wieść o klęsce otworzyła swe bramy. Batalia kłuszyńska zasługuj więc na miano jednej z nielicznych polskich bitew, które zostały w miarę dobrze wykorzystane politycznie tuż po bitwie. Bo nawet tak słynne jak grunwaldzka, a zwłaszcza pod Kircholmem w 1605 r. zostały zaprzepaszczone.

Pod Kłuszynem starła się polska armia z dwiema sojuszniczymi – rosyjską i szwedzką, którymi dowodzili odpowiednio: Dymitr Szujski – brata cara Wasyla Szujskiego i Jacob De la Gardie. Razem było to ok. 40 tysięcy żołnierzy, którzy szli na odsiecz Smoleńskowi obleganemu przez wojska królewskie od września 1609 r.

O tej grupie wojsk Polacy nic nie wiedzieli. Wiedzieli za to o 8-tysięcznej armii pod wodzą Grigorija Wołujewa, która szła pod Smoleńsk.

Po stronie polskiej powstał plan, aby wyjść na przeciw Rosjanom. Spod Smoleńska ruszyły polskie wojska w liczbie ok. 8 tysięcy ludzi pod wodzą hetmana Stanisława Żołkiewskiego, które w Carowych Zajmiszczach zablokowały Rosjan. 3 lipca do Polaków zbiegło z kilku najemników niemieckich, którzy donieśli Polakom, że w odległym o cztery mile (jedna mila w XVII wieku liczyła w przybliżeniu siedem współczesnych kilometrów) Kłuszynie obozują liczne wojska rosyjsko-szwedzkie.

Żółkiewski nie przestraszył się przewagi i postanowił pobić grupę Kłuszyńską z zaskoczenia. Późnym wieczorem 3 lipca ruszył spod Carowych Zajmiszczy, gdzie zostawił niewielką grupę wojska blokującego. Wydał mu rozkaz utrzymywania przez całą noc rozpalonych ognisk, aby Rosjanie myśleli, że wciąż obozuje cała armia.

W tym czasie forsownym marszem czołówki wojsk dotarły do Kłuszyna. Hetman myślał pierwotnie o natychmiastowym ataku, ale maszerujące wąską, bagnistą drogą wojska rozciągnęły się w bardzo długą linię. Trzeba było na nie zaczekać. Później okazało się, że decyzja o powstrzymaniu się z atakiem była słuszna, gdyż przed obwarowanym wozami taborowymi obozem szwedzko-rosyjskim było dużo przeszkód, w tym płoty i wioska. Wczesnym rankiem Polacy płoty zdemontowali, a wioskę spalili, tworząc otwartą przestrzeń dla husarii.

Hetman wydał rozkaz do ataku. Husaria przechodziła do szarży kilkakrotnie, co było celowym zabiegiem dowódcy, aby przeciwnikowi wydawało się, że atakuje ich więcej wojska niż było ich w rzeczywistości.

W końcu udało się przeciwników zepchnąć do defensywy. Rosjanie i Szwedzi zamknęli się w dwóch, rozdzielonych przez Polaków obozach. Żółkiewski wysłał do Szwedów parlementariuszy, którzy rozpoczeli negocjacje nad wypuszczeniem najemników po uprzednim złożeniu broni i zaprzysiężeniu, że nie będą walczyć przeciwwko Rzeczypospolitej. Szwedzi ulegli.

Gdy dowiedzieli się o tym Rosjanie, ich dowódcy, w tym Wasyl Szujski, uciekli do pobliskiego lasu. Rozpoczął się szturm na obóz, w którym wybuchła panika. Rozpoczęła się jatka.

W ręce Polaków wpadły wielkie bogactwa w postaci złotych i srebrnych naczyń, futer i dużej sumy pieniędzy przeznaczonych na żołd.

Jeszcze tego samego dnia wojska Żółkiewskiego wróciły pod Carowe Zajmiszcza i oblężonym Rosjanom zaprezentowali jeńców – ich rodaków wziętych do niewoli pod Kłuszynem. Wołujew poddał się.

Opór bojarów wobec Polaków zelżał na wieść o klęsce. 8 października Stanisław Żółkiewski bez jednego strzału zajął Kreml. Cara Wasyla Szujskiego i jego braci Dymitra Szujskiego oraz Iwana Szujskie Rosjanie oddali w ręce hetmana.

Slaw

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook