Jedynie prawda jest ciekawa


"Bestie" Tadeusza Płużańskiego

06.12.2011

"Bestie. Nieukarani mordercy Polaków". Reporterskie śledztwo o ludziach, którzy w czasach komunizmu mordowali polskich patriotów, za co nigdy nie zostali ukarani – właśnie ukazała się książka Tadeusza M. Płużańskiego.

Praca Tadeusza Płużańskiego jest gigantycznym kompendium wiedzy o terrorze komunistycznym w latach powojennych, o próbach oddania sądowej sprawiedliwości oprawcom po 1989 roku, oraz o trudnej drodze prawdy o tamtych czasach do szerszej świadomości Polaków w III RP - pisze we wstępie do książki „Bestie. Mordercy Polaków” Jerzy Zalewski, reżyser, producent filmowy, autor m. in. filmów "Obywatel poeta" (o Zbigniewie Herbercie), "Tata Kazika" (o Stanisławie Staszewskim), czy ostatnio "Elegia na śmierć "Roja" (o żołnierzu wyklętym Mieczysławie Dziemieszkiewiczu).

Sprawiedliwości wymierzyć się nie udało

W 1992 roku Zalewski nakręcił dokument "Szpiedzy. Świadkowie historii", w którym opowiedział o czterech bohaterach skazanych przez komunistów na karę śmierci: Jerzym Pawłowskim, Józefie Szaniawskim, Zdzisławie Najderze i Tadeuszu Płużańskim. Dziś recenzuje książkę syna "szpiega" - Tadeusza M. Płużańskiego:

- Zastanawiać może tytuł książki – „Bestie. Mordercy Polaków” - jednoznaczny i „prosto z mostu”. Jakże jednak nie eksponować tej jednoznacznej oceny, skoro na przykład jeszcze w 1999 roku prezydent Kwaśniewski odznaczył Supruniuka, kata Rzeszowszczyzny, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, a w roku 2003 Krzyżem Oficerskim tego orderu jeszcze innego komunistycznego oprawcę? Jak widać w III RP odróżnienie kata od osoby zasłużonej dla Polski nie jest wcale oczywiste - pisze dalej w swojej recenzji Zalewski.

- Kolejne rozdziały książki zbudowane są najczęściej wokół postaci najbardziej „zasłużonych” utrwalaczy władzy ludowej. To oficerowie śledczy UB, sędziowie wydający wyroki śmierci, prokuratorzy.

Autor, jak pisze we wstępie, nie przedstawia ich portretów, by ich „zrozumieć”, czy przeniknąć ich motywy, gdyż to prawo oprawcom nie przysługuje. Po prostu wymierza im historyczną sprawiedliwość, bo sprawiedliwości sądowej, z powodu śmierci winowajców lub opieszałego działania sądów III RP wymierzyć się w większości nie udało. Ale i przeprowadzone do końca procesy rzetelnie opisuje.

Walka o historyczną świadomość

Zalewski zauważa, że takich sylwetek jest w książce kilkadziesiąt – od znanych, jak Wolińska, Brystygier, Umer czy Michnik do bardziej anonimowych, ale jakże pilnych i wydajnych pracowników komunistycznego aparatu terroru policyjnego i sądowego. Niektórzy z sędziów mają na koncie po kilkadziesiąt wydanych wyroków śmierci, a „przodownik pracy”, sędzia Widaj, ponad 100 (skazał m. in. „Łupaszkę”, Skalskiego i bp. Kaczmarka). Są też rozdziały poświęcone losom ich ofiar – sprawie rtm. Pileckiego (szczególnie bliskiej Autorowi, jako że skazany na karę śmierci został także jego ojciec), Pużaka, Gen. Nila-Fieldorfa, czy Kopaczewskich – ojca i syna.

Jerzy Zalewski podkreśla, że książka Płużańskiego jest kopalnią wiedzy o czasach stalinowskiego terroru, a mnogość postaci pozwala poczuć skalę opisywanych zjawisk. Frapujące są też informacje o post-stalinowskich dziejach bohaterów negatywnych czy ich dzieci, np. karierze pisarskiej stalinowskiego prokuratora Zbigniewa Domino (innych „bohaterów” czekała najczęściej kariera dyplomatyczna albo naukowa), czy zatajeniu przez euro-posłankę Hübner „zasług” ojca w UB w Nisku, gdzie był prawą ręką wspomnianego Supruniuka.

Zalewski zwraca uwagę na jeszcze jeden walor "Bestii":

- Z książki wyłania się obraz współczesnej walki o świadomość historyczną Polaków. Krytykowane przez Autora relatywizowanie moralne historii i zamazywanie granicy między katem i ofiarą jest wciąż dość powszechne, np. w wielu komentarzach „Gazety Wyborczej”, „Polityki”, czy w niektórych programach telewizyjnych (Autor krytykuje np. sztukę Bugajskiego o rtm. Pileckim, natomiast film Agnieszki Arnold o Rajmundzie Rajsie potępia). A fakt wydania polskiego tłumaczenia książki wspomnieniowej niejakiego Bleichmana, podczas wojny członka żydowsko-komunistycznej bandy rabunkowej, który opisuje AK jako jeszcze bardziej antysemicką od Niemców, może tylko oburzać. Oburza też nieskrępowana działalność niektórych z oprawców w postkomunistycznych organizacjach kombatanckich (najczęściej jako partyzantów Armii Ludowej).

Nie jestem ani sędzią, ani prokuratorem

Oddajmy teraz głos autorowi Tadeuszowi M. Płużańskiemu:

- Książka, którą oddaję w Państwa ręce ma charakter szczególny. To wynik kilkunastoletniego, prywatnego śledztwa dziennikarsko-historycznego, jakie prowadziłem poszukując bestii – tych, którzy w czasach komunistycznych, a szczególnie stalinowskich – czasach pogardy – mordowali Polaków. Niektórym znajomym wydaje się, że to moja osobista wojna, a nawet zemsta. Odpowiadam wówczas: co prawda mój Ojciec – Tadeusz Płużański siedział 9 lat – do 1956 roku, w areszcie śledczym przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, a potem we Wronkach skazany w procesie „grupy szpiegowskiej Pileckiego” (73 dni w celi śmierci) i z wieloma opisanymi tu oprawcami miał do czynienia, jednak nie o zemstę tu chodzi. A mścić mógłbym się również za siebie, bo wielokrotnie przy odsłanianiu tych wciąż mało znanych kart przeszłości spotykałem się z nieprzyjemnościami, a nawet pogróżkami. Ale żeby się mścić, trzeba mieć odpowiednie predyspozycje natury wewnętrznej, jak również konkretne środki realizacji. A ja nie jestem ani sędzią, ani prokuratorem, ani śledczym. Moim celem nie było przesłuchanie tych typków, poznanie ich motywów działania, rozterek, co w Polsce cały czas jest mile widziane. Mój cel to lepsze poznanie tamtych dni i przybliżenie ich Czytelnikowi. Nie wieszanie komunistów i ich popleczników, ale historyczna prawda.

Oprawcy żyją obok nas

Płużański nie ukrywa, że bestie powinny ponieść zasłużoną karę. Podkreśla jednak, że w większości przypadków nie będzie to już możliwe. Mordercy zmarli, kilku nawet w ostatnich miesiącach. Zmarli, nie będąc na ogół „nękani” przez wymiar sprawiedliwości III RP. Ale niektórzy żyją nadal, żyją obok nas, chodzą na zakupy, na pocztę. I mają kilkakrotnie wyższe emerytury od zwykłych śmiertelników. Narracja historyczna zakłada jednak co innego - pisze autor "Bestii" - dotarcie do tych spraw, odnalezienie świadków zbrodni. Bo to im powinno się oddać głos, a nie ich prześladowcom. Ktoś spyta – a właściwie dlaczego?

 Płużański przytacza słowa swojego śp. Ojca, który w latach 90. nie zgodził się na bycie świadkiem w procesie „znajomego” z Mokotowa Adama Humera:

- Ja też wówczas zadałem pytanie – dlaczego? Tak mi to wytłumaczył: „W latach 70. zobaczyłem na Nowym Świecie swojego śledczego Eugeniusza Chimczaka [żyje sobie spokojnie do dziś w centrum Warszawy]. Mogłem mu tylko napluć w twarz, ale tego nie zrobiłem. Teraz miałbym go znowu oglądać? Podczas procesu ofiary musiały się tłumaczyć, przekonywać, że były bite”.

Dziś Płużański junior uczestniczy jako dziennikarz w procesie innego stalinowskiego kata – Jerzego Kędziory. I rzeczywiście, sadysta kłamie jak najęty, a ofiary muszą się tłumaczyć, przekonywać sąd

Tragiczne dzieje rzutują na naszą współczesność

Kolejny recenzent Adam Cyra, starszy kustosz Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, autor m. in. książki: "Ochotnik do Auschwitz. Witold Pilecki 1901-1948" napisał:

- W latach 1944-1956 stracono w Polsce kilka tysięcy osób należących do antykomunistycznych organizacji niepodległościowych. Ofiarami tych zbrodni byli także dawni więźniowie KL Auschwitz, w tym rtm. Witold Pilecki, twórca konspiracji wojskowej w tym największym niemieckim obozie, zaliczany przez historyków do sześciu najodważniejszych ludzi europejskiego ruchu oporu. Sylwetki oprawców i katów „komunistycznego wymiaru sprawiedliwości”, nazywając ich bez osłonek bestiami, w sposób przejmujący i wielopłaszczyznowy przedstawia Autor tej książki, zmuszając Czytelnika do zadumy i zastanowienia się nad skomplikowanymi losami powojennej Polski, której tragiczne dzieje do dzisiaj rzutują na naszą współczesność.

Ożyły miejsca, osoby, wydarzenia

- Wziąłem do ręki tekst Tadeusza. Przeczytałem spis treści, a później kilka rozdziałów. I wróciło. A wydawało się, że upływ czasu liczony na dziesięciolecia oczyścił pamięć. Nieprawda! Ożyły miejsca, osoby, wydarzenia - napisał Stanisław Oleksiak, w czasie wojny żołnierz AK, po "wyzwoleniu" uczestnik II konspiracji niepodległościowej, dziś prezes Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

- Ożyły momenty także strachu – bo to ludzkie przecież doznanie. Instynktowna chęć skurczenia się, oczekiwania na ciosy i wyzwalający krzyk! Pozbywanie się resztek zębów, które przeszkadzały w bolejącej szczęce. Smak połykanej krwi. I słowa, z różnym pogłosem docierające do uszu. I dłonie Zielińskiego, śledczego, potężne jak bochny chleba. Wróciły skryte w zakątkach pamięci postacie – różne. Także takie, które powinny zostać w niej na stałe, zawsze. I one wróciły najbardziej wyraziste. Bo były wzorem, pokrzepieniem. I pamięć strażniczki na 10-tce, która dyskretnie podała mi nici i igłę, bo wiedziała, że są potrzebne. To pozwalało przetrwać. I podłość strażnika z „gulą na twarzy” w 2-gim pawilonie wronkowskiego więzienia, który pod pozorem „brudno tu” kazał kalifaktorowi lać wodę na próg mojej pojedynki i wrzucał w nią pościel. A najbardziej wzruszające to wspomnienia rzadkich „widzeń” z Matką. Prawie bez słów.

Słabość - najstraszniejsza cecha charakteru

Stanisław Oleksiak kończy swoją recenzję:

- Książka Tadeusza M. Płużańskiego, syna kolegi ze wspólnej celi mokotowskiego więzienia nie tylko służy wspomnieniom. To jest udziałem już stosunkowo niewielkiego grona osób. Znaczeniem jej jest – jak sądzę – wprowadzenie do pamięci naszej, pamięci historycznej pokoleń, koniecznej prawdy o systemie, który ogromne, nieodwracalne szkody przyniósł naszej Ojczyźnie. O tym należy pamiętać.

A Jerzy Zalewski zachęca:

– „Bestie – mordercy Polaków” powinien poznać każdy Polak interesujący się historią najnowszą.

Autorski wstęp Tadeusza M. Płużańskiego zamykają słowa:

- Ojciec nie chciał zbyt dużo opowiadać o tamtych czasach, to było dla niego zbyt bolesne, ale jedna sentencja zapadła mi głęboko w pamięć: „Słabość moralna i polityczna tych ludzi czyniła z nich po prostu szmaty, którymi można było wytrzeć każdą podłogę, nawet najbrudniejszą. Słabość jest najstraszniejszą cechą charakteru. Ludzie słabi są zdolni do każdej zbrodni”. Ojcu właśnie tę książkę pragnę poświęcić. Państwu pozostawiam ocenę - wyrok ziemski, a Bogu ostateczny.

Jak

[Fot. okładka książki]



Warto poczytać

  1. WolynFlickr 22.04.2018

    Ludzie byli mordowani siekierami, a niemowlęta brano za nogi i rozbijano głowy o ściany. 75 lat temu UPA zamordowało 600 Polaków

    75 lat temu, w nocy z 22 na 23 kwietnia 1943 roku, Ukraińska Powstańcza Armia zamordowała w Janowej Dolinie na Wołyniu około 600 Polaków. Janowa Dolina była osiedlem wybudowanym w latach 30. przy kamieniołomach bazaltu eksploatowanych przez przedsiębiorstwo państwowe

  2. JaninaLewandowska 22.04.2018

    Jej ojciec dowodził zwycięskim powstaniem, ona służyła ojczyźnie jako lotnik. Sowieci zamordowali ją w Katyniu

    110 lat temu, 22 kwietnia 1908 roku, urodziła się Janina Lewandowska - radiotelegrafistka, pilot, spadochroniarz. Aresztowana przez Sowietów w czasie kampanii polskiej 1939 roku została zesłana do obozu w Ostaszkowie, a potem w Kozielsku. Była jedyną kobietą wśród ofiar Zbrodni Katyńskiej.

  3. 1270tgetto 19.04.2018

    75 lat temu żydowska ludność Warszawy wspierana przez Polaków stawiła opór Niemcom

    75 lat temu, 19 kwietnia 1943 r., żydowscy bojownicy z ŻOB i ŻZW stawili zbrojny opór oddziałom niemieckim, które przystąpiły do likwidacji warszawskiego getta

  4. 1270gennilas 16.04.2018

    66 lat temu komuniści wydali wyrok śmierci na gen. Nila

    16 kwietnia 1952 r. władze komunistyczne wydały wyrok śmierci na gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila" - organizatora i szefa Kedywu Komendy Głównej AK

  5. Katynwiki 03.04.2018

    Sowieci nie darowali polskiej elicie. 78 lat temu rozpoczęła się operacja katyńska

    78 lat temu, 3 kwietnia 1940 r., NKWD rozpoczęło likwidację obozów dla polskich oficerów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. W ciągu sześciu tygodni rozstrzelano 14 587 jeńców. Zamordowano również ok. 7 300 Polaków przetrzymywanych w więzieniach

  6. ProcesszesnastuYT 27.03.2018

    Świat protestujący dziś w sprawie Skripala wtedy nawet się nie zająknął. 73 lata temu NKWD aresztowało przywódców Państwa Podziemnego

    73 lata temu, 27 i 28 marca 1945 r. NKWD aresztowało 15 przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, których następnie przewieziono do Moskwy i osadzono w więzieniu na Łubiance. Sowieccy przedstawiciele, zapraszając ich wcześniej na rozmowy, zagwarantowali im całkowite bezpieczeństwo

  7. 1270kobietyauschwitz 23.03.2018

    76 lata temu Niemcy utworzyli w Auschwitz obóz kobiecy

    76 lat temu Niemcy utworzyli na terenie Auschwitz obóz kobiecy. 26 marca 1942 r. trafiły do niego dwa transporty liczące łącznie ok. 2 tys. osób

  8. soviets18032018 18.03.2018

    Sowieckie represje były najintensywniejsze wobec Polaków. Nasi rodacy stawiali najsilniejszy opór

    Sowieckie represje wobec Polaków były bardziej rozwinięte niż te wobec Litwinów czy Ukraińców, ponieważ nasi rodacy stawiali silniejszy opór - powiedział dr Jan Jerzy Milewski, redaktor książki "Z dziejów represji sowieckich wobec Polaków w latach 1937-1952".

CS154fotoMINI

Czas Stefczyka 154/2018

PDF (7,35 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook