Jedynie prawda jest ciekawa

Antyfaszyzm, antykomunizm, Hollywood

23.12.2011

Fragment wspomnień Ronalda Reagana. 40. Prezydent Stanów Zjednoczonych wspomina w jaki sposób postawa antyfaszystowska doprowadziła go do stanięcia naprzeciw drugiego ”-izmu”, czyli komunizmu.

Pod koniec drugiej wojny światowej byłem zdeklarowanym zwolennikiem New Deal. Uważałem, że skoro państwo poradziło sobie z Wielkim Kryzysem oraz wygrało wojnę to zdoła rozwiązać wszystkie inne problemy. Państwo powinno dostarczać usługi publiczne, budować mieszkania dla tych, którzy ich nie mają, zapewniać lepszą opiekę medyczną poprzez jej uspołecznienie.

W tym samym czasie mój brat Neil został Republikaninem. Spędziliśmy razem wiele godzin zawzięcie dyskutując nad przyszłością kraju i nie stroniliśmy przy tym od mocnych słów. Mój brat narzekał na rozrost państwa, oskarżał Waszyngton o próbę przejęcia całej gospodarki – od kolei po sklep na rogu ulicy. Do tego twierdził, że nie powinniśmy ufać naszemu sojusznikowi z czasów wojny, tj. Rosji. W odpowiedzi zarzucałem mu, że uległ propagandzie Republikanów.

Jako przedstawiciel pokolenia, które doświadczyło i Wielkiego Kryzysu, i wojny, oczekiwałem lepszego i bardziej sprawiedliwego świata. Byłem święcie przekonany, że stoczyliśmy właśnie wojnę, która zakończy wszystkie wojny.

Choć nie podobało mi się parę rzeczy, które dostrzegałem po VJ Day (Victory over Japan Day – 2 sierpnia 1945 roku). Jeśli na przykład ktoś chciał kupić samochód, sprzedawca żądał łapówki pod stołem. To nie mogło się podobać tym spośród nas, którzy kilka ostatnich lat spędzili w mundurze. Powróciły też rasistowskie demony, choć przez ostatnie lata biali i czarni walczyli ramię w ramię ze wspólnym wrogiem. Moja własna branża filmowa była rozdzierana sporami pracowniczymi.

Najbardziej mnie jednak trapiło to, co postrzegałem jako narodziny faszyzmu. A przecież po to toczyliśmy wojnę, aby go wyplenić. Zastępy nowych weteranów wróciły do kraju zatruwając go jadem jakże charakterystycznym dla faszyzmu – niewątpliwe zasługi i poświęcenie miały im dawać monopol na posiadanie racji.

I choć sam często powtarzałem, że jeśli w Hollywood nie śpiewasz ani nie tańczysz to kończysz przemawiając do kotleta, to zacząłem publicznie występować przeciwko rodzącemu się w Ameryce noefaszyzmowi. Wspierałem każdą organizację, która w mojej ocenie służyła sprawie ocalenia świata, np. United World Federalists czy American Veterans Committee (ci ostatni kupili mnie hasłem “Najpierw obywatel, potem weteran”). Naprawdę pragnąłem lepszego świata i wierzyłem, że moje wystąpienia pomagają go budować.

Pewnego dnia, po moim kolejnym wystąpieniu, tym razem na forum męskiego klubu mojej parafii Hollywood Beverly Christian Church, podszedł do mnie pastor i stwierdził, że jeśli chodzi rodzenie się neofaszyzmu to w zupełności się ze mną zgadza. Ale dodał też: – Twoje wystąpienie byłoby jeszcze lepsze, gdybyś na końcu zadeklarował, że jeśli tylko komunizm również zacznie stanowić zagrożenie to z równą mocą wystąpisz przeciwko niemu.

Cóż, w czasie wojny Rosjanie byli naszym sojusznikiem, więc po jej zakończeniu głosy wskazujące, że komuniści są nierozumni i szaleni puszczałem mimo uszu. Odpowiedziałem więc pastorowi, że nie zastanawiałem się za wiele nad zagrożeniem ze strony komunizmu, ale jego sugestia wydaje mi się słuszna i na przyszłość uzupełnię moje wystąpienie – jeśli pewnego dnia stanie się on zagrożeniem dla amerykańskich wartości to będę mu się sprzeciwiał z taką samą mocą jak faszyzmowi.

Wkrótce po tym zostałem poproszony o wystąpienie na spotkaniu lokalnej organizacji obywatelskiej. Wygłosiłem to samo przemówienie co dotychczas – w obronie amerykańskich wartości przed nowym faszyzmem, który zdawał się rodzić w naszym kraju. Każdy fragment mojego wystąpienia nagradzany był gromkimi brawami. Prawdziwy sukces!

Zakończenie miało jednak nową treść: – Mówiłem o nieustającym zagrożeniu jakim może być odrodzenie faszyzmu w powojennym świecie. Ale istnieje jeszcze inny ”-izm”. To komunizm. I jeśli kiedykolwiek okaże się, że komunizm stanowi zagrożenie dla tego, w co wierzymy i za czym się opowiadamy, będę mu się sprzeciwiał z taką samą mocą z jaką teraz występuję przeciw faszyzmowi.

Kiedy schodziłem ze sceny na sali panowała głucha cisza..

Parę dni później dostałem list od jednej z uczestniczek tego wieczoru: W ostatnim czasie miałam poważne rozterki, podejrzewając, że z naszą organizacją dzieje się coś złego. Jestem pewna, że zauważył Pan reakcję publiczności po ostatnim wypowiedzianym zdaniu, w którym wspomniał Pan komunizm. Wierzę, że rozumie Pan co to znaczy. Nasza organizacja stała się prokomunistyczna. Pragnę Panu przekazać, że to zdarzenie skłoniło mnie do podjęcia decyzji – następnego dnia wystąpiłam z tej organizacji.

Dzięki mojemu pastorowi i tej kobiecie zacząłem przeglądać na oczy. Zacząłem inaczej widzieć to, co działo się w naszym kraju, nie wyłączając w mojej własnej branży filmowej.

Ronald Reagan

„Reagan. A life in letters”

Free Press, New York, London, Toronto, Sydney, 2004, s. 105-107

tłum. Marcin Bonicki

Za: Instytut im. Ronalda Reagana

[Fot. Wikipedia.pl]

Słowa kluczowe:

Reagan

,

komunizm

Opinie

więcej
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook