Jedynie prawda jest ciekawa

Powstał nowy album IPN o Polakach ratujących Żydów

06.03.2017

"Polacy ratujący Żydów w czasie Zagłady. Przywracanie pamięci" to tytuł nowego albumu o 165 bohaterach, którzy w czasie wojny z narażeniem życia ratowali żydowskich współobywateli. "To byli nasi sąsiedzi" - mówił jeden z bohaterów publikacji Eugeniusz Szylar.

Album jest wspólną publikacją Kancelarii Prezydenta, MSZ, IPN i Muzeum POLIN, która została zaprezentowana w poniedziałek w Warszawie w związku z przypadającym 6 marca Europejskim Dniem Pamięci o Sprawiedliwych.

"Nasza narodowa tradycja wzajemnego szacunku, tolerancji oraz nieustępliwej walki z wszelką tyranią wydawała owoce nawet wówczas, w skrajnie trudnych warunkach (...). Polacy, sami poddawani zniewoleniu, rabunkom i metodycznej eksterminacji, podejmowali ogromne ryzyko, ratując żydowskich współobywateli przed śmiercią z rąk Niemców" - podkreślił we wstępie do albumu prezydent Andrzej Duda. Prezydent przypomniał zasługi m.in. Rady Pomocy Żydom "Żegota" i jej działaczki Ireny Sendlerowej, która ocaliła blisko 2,5 tys. żydowskich dzieci, a także raporty Jana Karskiego i Witolda Pileckiego.

"Śmiercią zagrożony był nawet najdrobniejszy przejaw pomocy Żydom - podanie wody lub pożywienia, wskazanie bezpiecznej drogi" - przypomniał Duda.

Polsko-angielska publikacja przedstawia historie 165 Polaków, którzy w czasie II wojny światowej ryzykowali życie, aby ratować eksterminowaną przez Niemców ludność żydowską. Wśród nich jest rodzina Szylarów z Markowej, która zimą 1943 r. udzieliła schronienia siedmioosobowej rodzinie Weltzów z tej samej miejscowości. Początkowo - jak wspominał w poniedziałek Eugeniusz Szylar, który podczas okupacji był kilkunastoletnim chłopcem - żydowska rodzina ukrywała się w stodole; następnie w kryjówce na strychu domu.

"Przebywali u nas 17 miesięcy. To było bardzo ryzykowne, ale mimo wszystko tato dawał sobie radę. Mówił +czy tak, czy tak - może to jakoś przetrwamy+. A dlatego tak mówił, bo to byli sąsiedzi nasi" - opowiadał Szylar. Wspominał też, że w Markowej po wymordowaniu w marcu 1944 r. rodziny Ulmów, która tak jak Szylarowie pomagała Żydom, zapanował "okropny strach". "Tato mówił +nic nie mówcie, może Bóg da, że przeżyjemy i przetrzymamy tych Żydów do końca+. No i tak się stało" - mówił Szylar. Podkreślił też, że pomoc jego rodziny była bezinteresowna.

Wiceprezes IPN Mateusz Szpytma, twórca i pierwszy dyrektor Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej, podkreślił, że Polacy, którzy pomagali Żydom to ludzie bardzo skromni. "To osoby, które nie uważają, że zrobiły coś szczególnego. Mimo że tak jak pan Eugeniusz pochodzę z Markowej, to o czynie jego rodziny dowiedziałem się bardzo późno. Pan Eugeniusz nigdy nie upominał się o to, żeby zostać bohaterem" - powiedział Szpytma.

Podkreślił też, że wciąż jest wielu Polaków, którzy mogą i powinni znaleźć się na liście Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, którą od 1963 r. przygotowuje jerozolimski Instytut Yad Vashem. Do tej pory instytut wyróżnił ponad 26,5 tys. bohaterów, w tym 6706 Polaków, którzy tworzą największą grupę osób na 51 krajów świata. Na drugim miejscu jest Holandia (5595 uhonorowanych), na trzecim Francja (3395 uhonorowanych).

Wiceprezes IPN przypomniał też, że podczas okupacji niemieckiej w Polsce - jak szacuje wielu historyków - co najmniej kilkaset tysięcy Polaków, zarówno dorosłych, jak i dzieci, w różnorodny sposób udzielało pomocy Żydom. Liczbę uratowanych Żydów ocenia się na kilkadziesiąt tysięcy. Polacy pomagali indywidualnie i w ramach aktywności konspiracyjnej, w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego, w tym Rady Pomocy Żydom "Żegota".

Podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Wojciech Kolarski podkreślił, że bohaterowie albumu zostali odznaczeni w 2016 r. przez prezydenta Andrzeja Dudę. Podkreślił, że to kontynuacja tradycji, którą w 2007 r. zapoczątkował prezydent Lech Kaczyński.

"Obowiązkiem państwa polskiego jest w sposób szczególny pamiętać o naszych rodakach, którzy w godzinach próby okazali człowieczeństwo, ale też okazali wyjątkowy patriotyzm. W chwilach kiedy państwo polskie przestało istnieć, w chwilach kiedy Polsce odebrano wolność, kiedy Polska zniknęła z mapy świata na kilka lat, to oni byli nośnikiem państwowości polskiej" - zaznaczył Kolarski.

Wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak zapewnił, że album trafił już do polskich placówek dyplomatycznych i cieszy się tam dużym zainteresowaniem. "Chcemy pokazać światu prawdę, przełamać nieprawdziwe stereotypy i przedstawić kontekst pokazujący prawdziwy heroizm Polaków, którzy ratowali Żydów" - mówił Dziedziczak. Przypomniał, że zgodnie z dekretem Adolfa Hitlera Polakom, którzy udzielali pomocy swoim żydowskim współobywatelom groziła kara śmierci. Mówi o tym wydane 15 października 1941 r. przez generalnego gubernatora Hansa Franka "Trzecie rozporządzenie o ograniczeniu pobytu w Generalnym Gubernatorstwie".

W rozporządzeniu Franka znalazły się m.in. zapisy: "1) Żydzi, którzy bez upoważnienia opuszczają wyznaczoną im dzielnicę, podlegają karze śmierci. Tej samej karze podlegają osoby, które takim Żydom świadomie dają kryjówkę. 2) Podżegacze i pomocnicy podlegają tej samej karze jak sprawca, czyn usiłowany karany będzie jak czyn dokonany. W lżejszych wypadkach można orzec ciężkie więzienie lub więzienie".

Oceniając wydane rozporządzenie Frank 25 października 1941 r. stwierdził: "Skazujemy na śmierć głodową 1,2 miliona Żydów, nie ma potrzeby wiele mówić. Jest to zrozumiałe, a jeżeli Żydzi nie wymrą z głodu, trzeba będzie przyspieszyć antyżydowskie zarządzenia, i miejmy nadzieję, że tak się stanie".

MW/PAP

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook