Jedynie prawda jest ciekawa

63 lata temu komuniści skazali "Nila"

16.04.2015

W krakowskim Muzeum Armii Krajowej w Krakowie im. Emila Fieldorfa "Nila", można oglądać pamiątki po patronie muzeum. To korespondencja, unikatowe zdjęcia. Wśród listów to korespondencja między żoną "Nila" Janiną Fieldorf a Aliną Nowak, żołnierzem ZWZ-AK.

Lektura pism potrafi jeszcze dzisiaj przerażać ogromem nieszczęść, jakie dotarły do Polski po wojnie ze Wschodu.

List z 11 października 1956 r.

"Z Rosji wrócił 8 grudnia 1947 r. ciężko chory. Spuchnięty. Przyjechał pod nazwiskiem okupacyjnym i tak został zameldowany. Walenty Gdanicki. 10 XI 1950 został wezwany do RKU i już nie wrócił. Odnalazłam go na Mokotowie. Zaangażowałam adw. (...) do obrony. Były 2 rozprawy - na tej drugiej - apelacyjnej byłam obecna, ale Emila nie było. Wyrok został zatwierdzony dnia 20 X 1952 roku przez Sąd Wojew. Wnieśliśmy o łaskę do Rady Państwa - odmówili. Tę wiadomość przywiozła Marysia (córka) 20 lutego 53 roku. Ostatnie widzenie miałam 2 lutego 53 roku. Miałam wiadomość od jednego z jego towarzyszy niedoli, któremu Emil dał mój adres, że widziano go jeszcze w marcu 53r. Potem ślad zaginął. Żadnego oficjalnego zawiadomienia o wykonaniu wyroku nie otrzymałam. Żadnych jego rzeczy również mi nie zwrócono. Wszelkie nasze starania trafiały w próżnię. Nic, głucha cisza. Sprawa była tajna. Różański ją prowadził Teraz wnieśliśmy podanie o podanie nam wiadomości i o rehabilitację. I też nic. (...)"

Slaw/ "rmf24.pl"

[FOTO: Muzeum AK w Krakowie]


CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook