Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pytanie o kondycję naszego państwa

26.11.2011

Zatrzymanie Gromosława Cz., afera korupcyjna w PZPN, której kulisy dopiero się przed nami odsłaniają, wcześniej zaś – afera hazardowa, i wiele innych; ich ujawnienie rodzi nie tyle satysfakcję, co raczej pytanie o kondycję naszego państwa.

Przecież, o pierwszej z nich wiele lat temu mówił Antoni Macierewicz. Został okrzyknięty – „oszołomem”. O drugiej, próbował mówić Jan Tomaszewski, okrzyknięty – zanim dowiedzieliśmy się za co de facto – „agentem”. Głównym podejrzanym w aferze hazardowej pozostaje w pamięci – były szef CBA Mariusz Kamiński, a z agentem Tomkiem nie chcą się witać posłowie PO – solidarni z pewną byłą posłanką swego ugrupowania. Ci sami posłowie, zapewne, nie mają odruchów wstrętu gdy widzą wyciągniętą rękę Drzewieckiego, czy Czempińskiego.

Ta kondycja państwa zależy od postawy ludzi odpowiedzialnych za kreowanie wizerunku państwa. Czy jest to społecznie ciało nam obce? Czy już jest tak źle? Afery powyższe powstawały bowiem w centrum władzy, z udziałem ludzi władzy – odgrodzonych od świata drzwiami i ścianami nie przepuszczającymi dźwięku, w atmosferze przyzwolenia na łamanie prawa. O szczelność drzwi zabiegali właściciele mediów; ci sami otrzymują także sygnał, kiedy i z czyjej woli, drzwi nagle mogą się nieco otworzyć. To przyzwolenie na samo deprawowanie się, jak sądzę, stanowi  efekt przejęcia przez demokratyczne z nazwy elity polityczne, złodziejskich praktyk czasu PRL. „Prywatyzowanie” majątku narodowego, który pozostawał do końca lat 80-tych w gestii partii komunistycznej, stało się normą także w okresie III RP. Pierwszy milion trzeba ukraść, żeby – w domyśle – stać było człowieka na uczciwość. Ta bandycka maksyma okazała się także kłamliwa, bo pierwszy milion nigdy się nie kończy. Mimo spektakularnych porażek polityków-aferzystów III RP, siła doświadczenia „pozytywnego” wydaje się być przekonywująca i przeważająca. Fundamentem tego sposobu myślenia jest bowiem coś na kształt wiary, iż państwo i jego prawo służyć mają do wyprowadzania publicznych pieniędzy w stronę prywatnych kieszeni. Służba, miłość ojczyzny – to słowa, puste dźwięki, potrzebne jedynie do skuteczniejszego domykania drzwi.

Do ludzi polityki garną się zatem przyssawki, rozumiejący i akceptujący przestępcze reguły gry. Czasem przyssawką staje się dawny funkcjonariusz wojskowych, czy cywilnych służb proponujący pomoc i wkręcający świeżego polityka w system zależności i szantażu. Wystarczy mieć haka na kolegę partyjnego, bądź przeciwnika, by z tym „wianem” wejść do wielkiej polityki. I tylko czasem, gdy piramida haków podtrzymywana przez ważnego polityka, zmiata ze sceny tego ostatniego, kradnący za nim „przedsiębiorcy” trafiają do aresztu i na łamy gazet. Czy tak musi wyglądać nasze życie polityczne i – szerzej – publiczne ? Oczywiście, nie. Znów trzeba wziąć się do pozytywistycznej pracy; trzeba nam – ludziom prawicy, przed zejściem z ziemskiej sceny - uczynić więcej na rzecz podtrzymania w społeczeństwie woli kreowania faktycznej elity. To znaczy, że sami Polacy muszą podjąć wysiłek poznawczy, by promować faktyczne autorytety. Musimy znaleźć w sobie dość siły, by mimo i – niestety-  obok  instytucji państwa i większości mediów budować społeczeństwo obywatelskie.  Służą temu spotkania, prelekcje i panele, organizowane przez liczne – szczęśliwie – stowarzyszenia podtrzymujące katalog chrześcijańskich i narodowych wartości; jak zawsze możemy – my Polacy – liczyć na ludzi Kościoła, na konkretnych kapłanów-proboszczów; poznałem ich wielu podczas ostatnich wyborów, gdy bezskutecznie próbowałem dostać się do senatu.  Salki przyparafialne stają się znów miejscem, gdzie skutecznie ochronimy swoją tożsamość. Tylko w stolicy istnieje co najmniej kilkadziesiąt silnych środowisk, które potrafią 1, 2 razy w miesiącu skupić wokół konkretnego autorytetu, ważnego problemu, do kilkuset wiernych słuchaczy. Mamy też własne tytuły prasowe – czytajmy je! Mamy także Internet i – jak co pokolenie – wspaniałą młodzież.

 

Autor bloga

Jan Żaryn

Historyk, profesor UKSW, pracownik IPN, były dyrektor BEP IPN, prezes Stowarzyszenia PJN, społecznik, wychowawca.

Najczęściej czytane na blogu

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook