Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Brrrr! Zacząłem się bać!

12.10.2011

Pojawienie się postaci z „czarnej szafy” komunizmu, ich czcicieli i młodych zbójów z Krakowskiego Przedmieścia w polskim Sejmie, to nie sprawa polityczna – to kwestia naszego bezpieczeństwa.

Począwszy od niedzielnego wieczora media nieustannie analizują fakt pojawiania się na polskiej scenie politycznej nowej formacji: Ruchu Palikota. Szukając genezy tego zjawiska, które dopiero da o sobie znać, sięgam pamięcią do przeszłości.

Zacznijmy od początku, od stanu wojennego: ponad 100 ofiar, totalne bezprawie i bezkarność. Zomowcy, milicja i SB, wspierana przez kłamliwą propagandę, a także prokuraturę i sądy mogą uczynić z człowiekiem wszystko – zabić, stłuc, rozjechać samochodem ciężarowym. Tak, ten starszy pan stojący nieopodal lidera formacji Palikota, to Jerzy Urban, były rzecznik rządu PRL, który zajmował się w latach 80. gnojeniem ludzi, w tym błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki. W powszechnej pamięci pozostał jako ten, którego artykuły – jak zeznawał Grzegorz Piotrowski – motywowały funkcjonariuszy SB do działania, czyli do zamordowania kapłana. Przestępcy – jak mówili w czasie procesu toruńskiego – nie mogli znieść mieszania się ludzi Kościoła w sprawy polityczne. W latach 90. Urban kontynuował swą pracę na rzecz ośmieszenia Kościoła i jego ludzi – w tygodniku „Nie”. Jego małżonka z kolei, wydająca „Złego” m.in. dopuściła do obiegu publicznego okładkę swego pisma, na której widniało zdjęcie zjadanej przez robactwo twarzy zmarłego dziecka.

Tuż obok Palikota i Urbana kolejna postać z przeszłością, redaktor antychrześcijańskich „Faktów i Mitów”, w którym pisywał morderca ks. Jerzego, Grzegorz Piotrowski. I jeszcze jeden poseł na Sejm RP, pan Wojciech Penkalski, którego biografia w swej pełnej krasie dopiero się nam ujawni; na razie wiemy, że był więźniem, przestępcą i kryminalistą. Jak się okazało, ta informacja (bo innych nie było) stała się powodem, dla którego został wybrany. Kolejne osoby „grzeją” się w tle tej zacnej gromadki: pan Biedroń, homoseksulista, który żąda, by wszyscy myśleli tak jak on; ponieważ niektórzy jeszcze nie chcą, już znalazł głównego złego: Kościół katolicki i jego nauczanie. I jeszcze pewna pani, której skomplikowana jaźń na temat jej (jego) płciowości wystarczyła by kogokolwiek reprezentować w polskim Parlamencie.

Te wszystkie osoby, i wspierające ich „lobby”, mają zatem bogatą przeszłość. Nie odcinają się od niej, więcej – z powodu swych dotychczasowych dokonań udało się im zebrać głosy Polaków. Sojusz przestępców, osób nawołujących do łamania prawa, z młodszą pokoleniowo radykalną grupą „zapaterowców”, którzy dali o sobie znać na Krakowskim Przedmieściu: plucie na ludzi, obrażanie chrześcijan, profanacja, prowokowanie modlących się, by zmusić ich – jedynie przy aktywnych kamerach – do nieprzemyślanych reakcji: to zbiorowy wizerunek tej części parlamentarzystów Niepodległej.

Państwo polskie i ich najwyżsi urzędnicy – począwszy od Pana Prezydenta, za sprawą jego wywiadu dla „Gazety Wyborczej”, a skończywszy na Pani Prezydent Warszawy, praktykującej katoliczki, której podległa straż miejska zajmowała się ochroną przestępców, by mogli łamać konstytucję, w końcu Juliuszu Braunie, który nie odróżnia już nosicieli dobra od czcicieli zła - dopuścili do obecnego stanu serc i umysłowości. Ok. 10% społeczeństwa przyznało się do tego, iż są zainteresowani w łamaniu norm społecznych. Scenariusz kolejnych zdarzeń jest zatem łatwy do przewidzenia. Dopiero na końcu tej logicznej drogi pojawić się musi kolejny morderca kolejnego kapłana. Po drodze będzie zdejmowany krzyż z sali polskiego Sejmu, a katechetom w szkołach zaczną uczniowie – bronieni przez parlamentarzystów – zakładać kosze na śmieci. Kolejne wydarzenie, którego celem stanie się wyrugowanie z życia publicznego osób niesłusznie myślących i mówiących, to wtrącenie katolika do więzienia, najlepiej w oparciu o zarzut krzywoprzysięstwa. A potem już tylko z górki…..podpalone kościoły, zgwałcone zakonnice jako nowy pomysł na artystyczna ekspresję, i koza połykająca w rytm satanistycznej muzyki Nergala Najświętszy Sakrament. Czy to wolne żarty? A jaką mamy gwarancję, że tak się nie stanie, skoro już poznaliśmy ojców założycieli Ruchu. A ilu nie poznaliśmy!

Pojawienie się postaci z „czarnej szafy” komunizmu, ich czcicieli i młodych zbójów z Krakowskiego Przedmieścia w polskim sejmie, to już nie jest sprawa polityczna – to kwestia naszego bezpieczeństwa. Ja się boję o swoje dzieci, wnuki. Taki jest efekt Waszych zabaw – panie i panowie!

Jan Żaryn


Autor bloga

Jan Żaryn

Historyk, profesor UKSW, pracownik IPN, były dyrektor BEP IPN, prezes Stowarzyszenia PJN, społecznik, wychowawca.

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook