Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Święta prawda

13.12.2011

W 1981 r. podziemie wołało jednym głosem: „Bóg, Honor, Ojczyzna!”

„Stan wojenny to była nienajlepsza decyzja. Ale wtedy ‘S’ nie była ‘hufcem aniołów’. To był taki dzisiejszy PiS” – stwierdził młody rzecznik SLD i natychmiast stał się obiektem kpin. A przecież to święta prawda. Nie tylko dlatego, że członkowie i wyborcy PiS są dziś traktowani przez władzę i media z nienawiścią podobną do tej, która napędzała peerelowską machinę propagandową przeciwko „Solidarności”. Także dlatego, że retoryka obowiązująca w niepodległościowym podziemiu (i związany z nią system wartości) jest naturalnym językiem Jarosława Kaczyńskiego.

Mówi się, że „Solidarność” była ruchem wielonurtowym, tworzonym przez ludzi z różnymi pomysłami na Polskę. Jasne, ale o tym przekonywaliśmy się w kolejnych latach, obserwując obrady Okrągłego Stołu, stopniową radykalizację „Gazety Wyborczej” i kariery polityków III RP. W 1981 r. podziemie wołało jednym głosem: „Bóg, Honor, Ojczyzna!”. Dzisiejsi antyklerykałowie chętnie chronili się w kościołach. Wszyscy mówili o wojnie polsko-jaruzelskiej, pocieszali się, że „WRON-a orła nie pokona” i cytowali słowa Zbigniewa Herberta o „pogardzie dla szpiclów katów tchórzy”. Dzisiejszy PiS jest formacją polityczną, która zachowała ciągłość wobec tej tradycji, podczas gdy większość środowisk postsolidarnościowych jawnie z nią zerwała.

Być może beneficjenci III RP już w epoce stanu wojennego planowali układ z komunistami, ale niech nie wmawiają nam, że ówczesne podziemie było przestrzenią jakiejś „debaty publicznej”, w której otwarcie głosili swe oportunistyczne poglądy. Jeśli rzeczywiście już wtedy marzyli o Polsce jako raju skorumpowanej władzy, oligarchów i byłych esbeków, to dobrze się kryli za sutannami księży, biało-czerwonymi sztandarami i świętymi obrazami.

Kiedy Jaruzel ogłaszał stan wojenny, miałem 9 lat. Należę więc do pokolenia, do którego w sposób szczególny kierowany był komunikat prezentera TVP o tym, że „nie będzie teleranka”. Ale wtedy, 13 grudnia 1981 r., teleranek mało mnie obchodził. Zdecydowanie bardziej interesowały mnie długie rozmowy dorosłych, świece płonące w oknach i czołgi okupanta na ulicach. Tylko raz usłyszałem wówczas wypowiedź niuansującą motywy generała. Jej autorem był znajomy nauczyciel, członek PZPR. Dopiero w połowie lat 90. dylematy w rodzaju „Chciał czy musiał?” weszły do szerszego obiegu.

Doskonale pamiętam za to kazanie ks. Jerzego Popiełuszki z października 1982 r.: „Gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, gdyby ta większość nie zapominała, co było dla niej prawdą jeszcze przed niespełna rokiem, stalibyśmy się narodem wolnym duchowo już teraz. A wolność zewnętrzna czy polityczna musiałaby przyjść prędzej czy później jako konsekwencja tej wolności ducha i wierności prawdzie”.

Te słowa znów są boleśnie aktualne.

Wojciech Wencel

Autor bloga

wencel_fot.pop

Wojciech Wencel

Z Bożej Łaski poeta

Najczęściej czytane na blogu

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook