Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pokolenie JP3

29.10.2011

Urzędujący prezydent wcale nie jest taki odrealniony, na jakiego wygląda.

Bronisław Komorowski ma rzadki dar opisywania zjawisk, zanim trafią one do powszechnej świadomości. Najbardziej spektakularny dowód swego charyzmatu dał w kwietniu 2009 r., gdy zapytany o układ sił politycznych w Polsce, przepowiedział katastrofę smoleńską: „Prezydent [Kaczyński] będzie gdzieś leciał i to się wszystko zmieni”. Wizja ta była tak czytelna i precyzyjna, że po 10 kwietnia 2010 r. powinni byli się nią zainteresować najwybitniejsi dziennikarze śledczy. Nie wiedzieć czemu, nie zrobili tego. A przecież należało choćby zapytać pana Bronisława, skąd zaczerpnął swą tajemną wiedzę. Czy posiadł ją podczas układania kart tarota, czy też objawiła mu się ona w szklanej kuli. Nie są to zagadnienia obojętne dla państwa polskiego. Mając takiego proroka, moglibyśmy w przyszłości uniknąć wypadków lotniczych i skutecznie przeciwdziałać objawom globalnego kryzysu.

 Gdy podczas niedawnej konferencji w Belwederze Komorowski wspomniał o „Janie Pawle III”, większość komentatorów parsknęła śmiechem (oczywiście z wyjątkiem redaktorów „Gazety Wyborczej”, którzy skrupulatnie wykreślili to zdanie ze stenogramu). Niesłusznie, bo urzędujący prezydent wcale nie jest taki odrealniony, na jakiego wygląda. Jego diagnozy są głęboko zakorzenione w polskiej rzeczywistości, tyle że potrzeba czasu, by stały się oczywiste. Wystarczy zauważyć, do jakiego obrazu polskiego papieża odwołują się główne media, ich autorytety i przedstawiciele miłościwie nam panującej władzy. Z pewnością nie jest to obraz Jana Pawła II, wymagającego nauczyciela wiary, solidarności i patriotyzmu, znienawidzonego przez komunistów i gejów bezwzględnego świadka cywilizacji śmierci, a także strażnika społecznej nauki Kościoła, traktującej aborcję jako zabójstwo i mówiącej o małżeństwie jako związku mężczyzny i kobiety.

 To raczej obraz kawalera orderu uśmiechu, w imię savoir vivre’u akceptującego wszystkie wynaturzenia tego świata. Sympatyzującego z komunistami i nihilistami, walczącymi gejami i innymi postmodernistami. Mówiąc o Janie Pawle III, Komorowski prawdopodobnie miał na myśli właśnie tę, nieco wirtualną postać, która stała się w ostatnich latach młotem na chrześcijan. Ilekroć ktoś z nas odważy się nazwać zło po imieniu, natychmiast słyszy, że jest skrajnie daleko od nauczania polskiego papieża, który przecież szanował wszystkich ludzi. Szanował, to prawda, co nie znaczy, że uważał komunizm, aborcję czy wojujący homoseksualizm za opcje równie dobre dla duszy człowieka i porządku społecznego, jak prawo do wolności, otwartość na życie czy tradycyjne małżeństwo.

Po śmierci Jana Pawła II sporo mówiło się o Pokoleniu JP2. Ostatecznie jednak projekt się nie sprawdził, bo zabrakło owiec gotowych żyć zgodnie z trudną mową Pasterza. Znacznie większe szanse na powodzenie ma projekt Pokolenia JP3, gromadzący ludzi uprzejmych, nieortodoksyjnych, a nade wszystko ceniących wolną miłość. Wiele wskazuje na to, że słowa Bronisława Komorowskiego znów okażą się prorocze.

 

Wojciech Wencel

Autor bloga

wencel_fot.pop

Wojciech Wencel

Z Bożej Łaski poeta

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook