Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Domykanie kordonu...

30.10.2011

Wpisem na stronie „Rzeczpospolitej” pożegnał się z czytelnikami Piotr Semka, zawiadamiając, że to ostatni jego tekst na łamach.

To konsekwencja odwołania z funkcji naczelnego Pawła Lisickiego. Jeżeli jeszcze ktokolwiek miał wątpliwości co oznacza zmiana redaktora naczelnego, decyzja Piotra Semki nie pozostawia złudzeń. Wystarczy zerknąć pobieżnie na komentarze pod tekstem Piotra. Czytelnicy nie kryją wzburzenia. Dziękując autorowi za świetne teksty, porównują sytuacje w Polsce do PRL. Jednocześnie na portalu fronda.pl Andrzej Horubała poinformował, że kończy współpracę z „Uważam Rze”.

Czy decyzje Semki i Horubały to emocjonalne, demonstracyjne gesty? Na pewno nie. Ludzie dobiegający pięćdziesiątki, mający rodziny, nie są raczej skłonni do, obliczonych na zwrócenie uwagi, czy robienie na złość, rejtanowskich chwytów. Znam obu autorów i wiem, jaką drogę przeszli. Piotr już w gdańskim liceum działał w Ruchu Młodej Polski, Andrzej był bardzo zaangażowany w NZS, szczególnie aktywny podczas strajku na UW. Potem po 1989 w TVP, za czasów Wiesława Walendziaka, realizują śmiały projekt zmiany tej instytucji. Andrzej Horubała w rozrywce, Piotr Semka w dziale informacji. Po dymisji prezesa Walendziaka, tracą pracę i ten motyw utraty stanowiska, konieczność ewakuacji, czy wręcz wyrzucania na bruk, towarzyszył będzie im (nam) już zawsze. Tak kończy się zaangażowanie w dziennik Życie prowadzony przez Tomasza Wołka, w sieć radia Plus, potem Telewizję Puls, tygodnik Ozon, potem TVP, tak kończy się epizod z „Rzeczpospolitą” i „Uważam Rze”.

Piotr i Andrzej decyzję o odejściu podejmują jako weterani, autorzy zaprawieni w bojach, którzy doskonale już znają mechanizmy personalnych roszad. Ich barometr bezbłędnie mówi, co dziś się kryje za zmianą red. Lisickiego na red. Wróblewskiego. Ich już nie można nabrać na piękne deklaracje. Przecież wędrówka przez media i doraźność sytuacji obu autorów nie wzięła się z jakiegoś zawodowego ADHD. Ich losy stanowią doskonałą ilustrację jak został zaprojektowany „ład” medialny w postkomunistycznej Polsce. Dla niezależnych, nonkonformistycznych publicystów, ten czas teraz się kończy. Wierność ideałom Solidarności, chrześcijańska postawa, patriotyzm, konserwatywne - zakorzenione w tradycji - myślenie o Polsce dziś przeszkadza, żeby móc pracować w mediach głównego nurtu. Sprawa o tyle jest bardziej wyrazista, że zarówno Andrzej tak i Piotr zależą do niekwestionowanej elity intelektualnej. Każdy kto zna ich publicystykę, kto czytał teksty Piotra choćby o Kościele czy sprawach niemieckich, każdy kto zetknął się z esejami Horubały o teatrze (choćby ten z recenzją z „Wyzwolenia”) wie, że ma do czynienia z zawodowstwem najwyższej próby. A więc to nie niewystarczające kompetencje, nie brak talentu czy umiejętności, sprawiają, że publicyści dziś są bez pracy. Ze swoimi poglądami, ale też ze swoją intelektualną uczciwością, nie mieszczą się w prorządowych propagandowych mediach.

Problem jednak jest szerszy. Nowy, „powyborczy” ład medialny nie ominął też „Dziennika Polskiego” w Krakowie, gdzie stanowisko naczelnego stracił Piotr Legutko. Wraz z nim do odejścia zmuszono jego najbliższych współpracowników. Niezwykle wywarzony, uważany za człowieka środka, Piotr Legutko okazuje się nieprzydatny. Dlaczego? Na pewno nie z powodu jego niekompetencji. Kierowana przez niego gazeta raczej była przykładem sukcesu na trudnym i kurczącym się rynku prasy w Polsce. „Wadą” Piotra Legutki jest właśnie niezależność. Jak widać niezależność redaktora naczelnego dziś nie jest cechą pożądaną. Niepożądany okazał się także prof. Krasnodębski na warszawskiej katolickiej uczelni UKSW. Pozornie, w trybie „za porozumieniem stron”, władze uczelni po 10 latach współpracy pozbyły się znakomitego profesora, człowieka o niekwestionowanym dorobku, autora wielu prac. Dlaczego? Nie jest tajemnicą, że Krasnodębski był przez jakiś czas w gronie intelektualistów tworzących zaplecze prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jest też autorem krytycznych analiz wobec obecnego obozu władzy.

To nie stan wojenny to późny Gierek - powiedział portalowi fronda Krzysztof Kłopotowski. Na ile ten kordon sanitarny, w którym zamykane jest prawicowe, niepodległościowe myślenie, okaże się szczelny pokaże czas. Dziś w przededniu podpisania umowy na nasz program publicystyczny w TVP Info  przywołane przykłady na pewno nie są dobrą prognozą.

Autor bloga

jpospieszalski

Jan Pospieszalski

Muzyk, aranżer i kompozytor, publicysta, autor programów radiowych i telewizyjnych.

Najczęściej czytane na blogu

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook