Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zbiór zastrzeżony, jego rola i pożytki

21.09.2016

Esbeckie archiwa, kryjące w swoich zbiorach dowody na zdradę, wiarołomstwo, sprzedajność powinny być otwarte od początku lat 90.

Zgadzam się w pełni z tymi, którzy mówią, że udostępnienie tzw. zbioru zastrzeżonego, planowane na wiosnę przyszłego roku, jest spóźnione 27 lat. I to niezależnie od tego, czy dokumenty w zbiorze zastrzeżonym zawierają informacje o współpracy z tajnymi służbami PRL drugo i trzeciorzędnych figur polityki i innych dziedzin życia społecznego III RP , czy na czarnej liście donosicieli pojawią się aktualne nazwiska z samych szczytów polityki, biznesu, nauki, filmu czy literatury. Nie jesteśmy w stanie cofnąć czasu. Naprawić niepowetowanych błędów, które miały miejsce we wczesnych latach 90. Nie mogę nawet powiedzieć „błędów, które popełnili ci, którzy od momentu obalenia komunizmu w Polsce chcieli ujawnienia szpiclów tajnych służb PRL”.

Bo nikt nie popełnił błędów. Dziś już widać, jak olbrzymią przewagę miał obóz przeciwników szerokiego otwarcia archiwów po SB oraz tajnych służb wojskowych. Władzę przejęły elity „solidarnościowe”, które zawarły nieformalne sojusze z niedawną nomenklaturą partyjną komunistów, tworząc jednolity blok wpływów politycznych.

Dopiero po kilku latach do potocznego języka w debacie publicznej weszło wyrażenie „nie było woli politycznej”. Miało ono nie tylko opisywać brak istotnych zmian w wielu dziedzinach, ale je wyjaśniać. Większość z nas – mówię o dziennikarzach – z upodobaniem stosowało zwrot o „woli politycznej”, na nim poprzestając. Nie zadawaliśmy kluczowego tamtych czasach  pytania: „Co jest przyczyną, że brakuje „woli politycznej”. Gdyby je publicznie zadawano, być może wiele procesów byłoby przyspieszonych i realizowanych w innym kształcie niż to zrobiono. Choćby sprawę lustracji.

Po zadaniu tego pytania, część opinii publicznej nabrałaby trafnego przekonania, że „brak woli” u wielu polityków wynika m.in. z osobistych motywów uniknięcia zdemaskowania ich prawdziwej roli, pełnionej w przeszłości. Niekiedy mogło chodzić zapewnienie ochrony dla ich mentorów politycznych lub czasami przyjaciół.

Mamy to, co mamy. Więcej mieć raczej nie będziemy. Należy rzetelnie wykorzystać to, co znajduje się w zbiorze zastrzeżonym. Spokojnie, ale rzeczowo przekazać opinii publicznej całą prawdę, jaką zbiór krył przez lata.                      

     


Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook