Jedynie prawda jest ciekawa

Zasłużona kara. Czemu nie dla wszystkich winnych?

15.10.2014

Jak to dobrze, że wśród naszych przyjaciół dziennikarzy mamy kogoś takiego jak Tadeusz Płużański, który jest nie tylko rzetelnym kronikarzem zbrodni stalinowskich w Polsce i najbardziej gorliwych ich wykonawców, ale ma wyczulone ucho na ich aktualne dzieje.

Ludzie ci swoim bestialstwem wobec niewinnych ofiar, przypieczętowywali tym samym na swoim czole nigdy nie usuwalne słowo: „Zbrodniarz”. Niestety, tylko część mediów, polityków i opinii publicznej dziś je dostrzega.  

Gdyby nie autor dwóch pomnikowych pozycji -, „Bestie. Nieukarani mordercy Polaków” oraz „Lista oprawców” - w których prezentuje w formie niemal encyklopedycznej najważniejszych w Polsce twórców totalitarnego zbrodniczego systemu, świat nie dowiedziałby się, że jeden z takich zbrodniarzy miał pogrzeb z honorami wojskowymi i orderami na poduszkach. Prokurator wojskowy Wacław Krzyżanowski, „morderca sądowy”, który wydal wyrok śmierci na Danutę Siedzikówną „Inkę”,  został pochowany w wojskowej asyście honorowej.

Decyzję o honorowym pożegnaniu  zbrodniarza podjął komendant garnizonu Koszalin, gdzie Krzyżanowski od lat zaszył się jak mysz w dziurze, biorąc od państwa do ostatnich dni życia świadczenia „inwalidy wojennego”, przyznane mu przez sąd blisko 15 lat temu.

Muszę pochwalić Tomasza Siemoniaka za błyskawiczną reakcję na skandal, jaki nie powinien się zdarzyć w normalnie funkcjonującym kraju. W normalnie funkcjonującej armii. To nie wina ministra obrony narodowej, że jak pisze w swej książce Tadeusz Płużański: - „Dawne komunistyczne układy, ludzie tamtego systemu i struktury, funkcjonują nadal, mają często przemożny wpływ na życie publiczne”. Czy aby na pewno?

Godne uznania jest też to, że Siemoniak podjął radykalną decyzję bez zbędnych ceregieli, odwołując w trybie natychmiastowym ze stanowiska dowódcę oraz komendanta  garnizonu Koszalin. Bez cackania się w procedury rodzaju: „Zawieszam w czynnościach do czasu dokładnego wyjaśnienia sprawy”. A później zabawę w wielotygodniowe dochodzenie, przesłuchania dziesiątków świadków, by na koniec uzyskać postanowienie, brzmiące np. – Dowódca został wprowadzony błąd przez wojskowe stowarzyszenie.

Obecny szef armii wyszedł ze słusznego założenia, że odpowiedzialność za to, co się dzieje w danym garnizonie, ponosi jego dowódca. Wina innych osób może być ustalana później i nie w błyskawicznym tempie. Siemoniaka nie interesowało swoiste alibi, jakim mógł się próbować zasłaniać dowódca garnizonu w Koszalinie, mianowicie tym, że wniosek o asystę honorową podczas pogrzebu Wacława Krzyżanowskiego złożył Związek Żołnierzy Wojska Polskiego. Już sobie wyobrażam, jakie to może być towarzystwo. Szczególnie kierownictwo owego Związku. To już inna para kaloszy, choć nie do końca, skoro taki wniosek złożyli.

Za niebywały skandal w Koszalinie, człowiek, który na to zasłużył poniósł należyte konsekwencje.

Pewnie niepotrzebnie przyszły mi natychmiast do głowy inne pytania. Kto i kiedy poniesie konsekwencje za wielokrotnie większy, bo wręcz na skalę międzynarodową skandal?. Za wojskowy pogrzeb z honorami jednego z największych zbrodniarzy polskich XX wieku Wojciecha Jaruzelskiego.

Czy przypadkiem decyzji nie podejmował szef polskiej armii Tomasz Siemoniak? A czy także nie zwierzchnik sil zbrojnych prezydent Bronisław Komorowski? Dając zgodę na pogrzeb państwowy, z definicji honorowy.

Jeśli Siemoniak próbuje winę za pogrzeb Jaruzelskiego zmazać dzisiejszą decyzją za koszaliński skandal, to myli się sądząc, że salwa honorowa na cześć „prawdziwego zbrodniarza” zostanie mu zapomniana. Albo pomocnika i przyjaciela Jaruzelskiego, generała Floriana Siwickiego. Owszem, gdyby obydwaj mieli pogrzeby w Moskwie, proszę bardzo, tam akurat zasługiwaliby na wszelkie honory.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook