Jedynie prawda jest ciekawa

Zapiekły w nienawiści, niewiarygodny Norman Davis

27.04.2016

Nic nie usprawiedliwia Normana Daviesa, nazywającego polską partię, której w demokratycznych wyborach Polacy powierzyli sprawowanie władzy w państwie, „najbardziej mściwym gangiem w Europie”.

Jedynym racjonalnym wytłumaczeniem – co go w niczym nie usprawiedliwia - takiej reakcji znanego historyka pochodzenia brytyjskiego, piszącego od wielu lat o najnowszych dziejach Polski, jest jego wybujały egocentryzm, połączony z nienawiścią do Polaków. A już na pewno do części Polaków. I to tej przeważającej części.  

Zdawałoby się, że od naukowca, szczególnie zajmującego się badaniem historii, można oczekiwać dystansu do bieżących wydarzeń, co jest fundamentem właściwej postawy historyka. Zamiast tego spotykamy się z histeryczną reakcją polityka. Oskarżeniem o najgorsze intencje. Tylko dlatego, że podjęto decyzję niezgodną z jego osobistymi interesami i ambicjami.  

Użyte przez brytyjskiego badacza określenie w istocie jest jawnym kamieniem obrazy rzuconym prosto w oczy tym wszystkim Polakom, którzy głosowali na partię Jarosława Kaczyńskiego. Davis kieruje swoje obraźliwe słowa do lidera PiS, obarczając go wszystkim,  co złe w obecnej polskiej polityce. Publicznie twierdzi, że „Kaczyński zachowuje się jak bolszewik i paranoiczny awanturnik”. 

Jaki jest powód wybuchu takiej wściekłości i nienawiści? Drobny w istocie fakt, w konsekwencji którego Norman Davis straci wpływ na to, jaki kształt będzie mieć Muzeum II Wojny Światowej, powstający w Gdańsku. A to dlatego, że planowana placówka, zgodnie z niedawną propozycją PiS ma zostać połączona z Muzeum Westerplatte i Wojny 1939. O tym zaś jakie zostaną w nim umieszczone eksponaty, jak zostanie zorganizowane, będą decydować polscy historycy i muzealnicy, a nie jak wcześniej ustalono - Norman Davis.

Dla wielu ludzi zmiana tej koncepcji jest sprawą drugorzędna i nie wartą otwierania frontu  sporów i kłótni samorządu Wybrzeża z władzami centralnymi. Oraz dramatycznych oskarżeń Davisa. 

Smutne to nie tylko dlatego, że degraduje nagle Davisa do pozycji człowieka nienawistnego i zapiekłego w swej niechęci do partii, mającej odmienne poglądy i preferencje polityczne niż on sam. Te uczucia, którym daje publiczny wyraz, świadczą prawdopodobnie o tym, że brakuje mu wiary w przekonanie o własnej wartości i jakości naukowego dorobku.  

Dla mnie smutne jest to, że negatywne cechy osobowości Davisa, brak moralnych i estetycznych hamulców przed pełnymi nienawiści epitetami, podważają wiarygodność jego badań historycznych. Każą wątpić w jego chłodny obiektywizm historyka, kiedy przedstawia niejednoznaczne, a ważne fakty i wydarzenia z przeszłości. Nie mogę mieć pewności, czy nie zniekształca przeszłości w imię wyznawanych przez siebie wartości, a może nawet ideologii. 


Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook